Subskrybent kanałów

Członkowie róż różańcowych z Opola spotkali się na skupieniu w katedrze

Członkowie róż różańcowych z Opola spotkali się w niedzielny wieczór na skupieniu w katedrze. Wysłuchali konferencji, razem modlili się na różańcu i wzięli udział w Mszy św. W diecezji opolskiej róże różańcowe działają w niemal wszystkich 400 parafiach.

Konferencję na początku spotkania wygłosił wikariusz, który w katedralnej parafii opiekuje się różami różańcowym, ks. Szymon Cała. Przypomniał postaci świętych, którzy mogą być dla współczesnych wzorami modlitwy na różańcu, m.in.: św. Jana Vianneya, patrona proboszczów, który jeszcze przed święceniami kochał różaniec, św. Teresę z Avila, reformatorkę zakonu karmelitańskiego (odmawiała różaniec z bratem już jako dziecko, szukając w tym celu cichego, ustronnego miejsca w ogrodzie rodziców), św. Franciszka Salezego, który z różańcem w ręku prowadził misje wśród innowierców, św. Maksymiliana Marię Kolbego. – Oni wszyscy za życia starali się, jak my, szukać dobrego sposobu na modlitwę różańcową, w skupieniu, z uwagą, pamiętając o kontemplowaniu przy tym postaci i życia Jezusa. Ta droga jest możliwa także dla nas – mówił ks. Cała.

Jedna z uczestniczek skupienia, Danuta Kaczkowska z parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Opolu – Nowej Wsi Królewskiej, modli się codziennie na różańcu od wielu lat. Kiedyś prowadziła młodzieżową różę różańcową w swojej parafii. Teraz jedną z trzynastu róż, które w niej działają. Jest róża młodzieżowa, dwie lub trzy męskie i około dziesięciu żeńskich. – Modlitwa różańcowa ma swoją moc – zapewnia. – Doświadczyłam tego, kiedy w rodzinie ktoś ciężko zachorował i tą modlitwą udało się go z choroby wydobyć. Modlitwy na różańcu nauczyłam się od rodziców. Czasem modliliśmy się razem, czasem osobno. W życie Kościoła, wciągnął mnie też wujek, Jan Gryciuk. Był księdzem.

Ks. Szymon Cała opiekuje się różami różańcowymi w parafii katedralnej.
– Mamy obecnie osiem róż różańcowych – podkreśla. – To, że są tacy ludzie, którzy każdego dnia konsekwentnie odmawiają jedną cząstkę różańca, jest czymś bardzo ważnym. Oni wplatają życie Pana Jezusa i Maryi w nasze życie. Te cząstki dodane do siebie tworzą wielką całość codziennej wytrwałej modlitwy Kościoła – dodaje.

Skupienie zakończyło się odśpiewaniem Akatystu ku czci Matki Bożej.

Żywy różaniec trwa w niemal wszystkich 400 parafiach diecezji opolskiej. Jedną różę tworzy 20 osób, które codziennie odmawiają jedną cząstkę różańca.

Żywy różaniec jest międzynarodową inicjatywą modlitewną. Założony został blisko 200 lat temu (1826) w Lyonie przez francuską osobę świecką Pauline-Marie Jaricot. Sześć lat później zatwierdził to dzieło papież. Pierwszym celem jego członków była modlitwa za misje. Obecnie w Polsce do róż różańcowych należy ok. 2,5 mln osób.

Bp Lityński podjął decyzję o przywróceniu kapituły kolegiackiej w Głogowie

W głogowskiej kolegiacie 27 września bp Tadeusz Lityński odprawił Mszę św. wieńczącą obchody 900 lecie głogowskiej kapituły kolegiackiej. Podczas uroczystości poinformował o przywróceniu kapituły kolegiackiej w Głogowie.

W homilii bp Tadeusz Lityński podkreślił wyjątkowość głogowskiej kolegiaty. – Uświadamiamy sobie, że znajdujemy się w historycznym miejscu Dolnego Śląska, Ziemi Głogowskiej, które od 900 lat żyje świadectwem otwierania się na Boże Słowo, świadectwem modlitwy liturgicznej jako odpowiedzi na Bożą miłość – mówił biskup.

W homilii biskup przywołał historię głogowskiej kapituły kolegiackiej i zauważył, że głogowska kolegiata należy do najstarszych instytucji kościelnych w Polsce. – Była pierwszą spośród wszystkich kolegiat na Śląsku. I choć ostatnia wojna obeszła się z nią bardzo okrutnie dziś cieszy oko mieszkańców i turystów. Mija właśnie 900 lat od ustanowienia kapituły przy kolegiacie w Głogowie – mówił biskup.

Duchowny na koniec podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do odbudowy kolegiaty m.in. Ministerstwu Kultury i Sztuki, władzom KGHM, Fundacji KGHM, władzom Głogowa, a także wielu ludziom dobrej woli i parafianom.

– Pragnę podziękować ks. prałatowi Ryszardowi Dobrołowiczowi za odważną i pełną zaangażowania pracę, za to uratowanie naszego skarbu dziedzictwa narodowego. Dziś dzieło to kontynuuje ks. kan. Rafał Zendran. Do odzyskanego materialnego kościoła chcemy zauważyć instytucję kapituły kolegiackiej, jej szlachetną i bogata przeszłość, ale także z jej udziałem iść w przyszłość. Dlatego podjąłem historyczną decyzję przywrócenia kapituły kolegiackiej w Głogowie na większą chwałę Boga i dla pożytku lokalnej wspólnoty Kościoła i Ziemi Głogowskiej – powiedział na zakończenie.

Dekret biskupa o przywróceniu kapituły kolegiackiej w Głogowie na zakończenie Mszy św. odczytał dziekan – ks. Stanisław Brasse.

W wydarzeniach rocznicowych w Głogowie wzięła udział marszałek Sejmu Elżbieta Witek, a także władze miejskie i samorządowe.

O oprawę muzyczną zadbał chór Magnificat pod dyrekcja L. Słotwińskiej.

Głogowska kolegiata pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny jest najstarszą świątynią kolegiacką na Śląsku. Do rangi kolegiaty kościół został podniesiony w 1120 r. przy okazji ufundowania przez księcia Wojsława głogowskiej kapituły kanoników. Do jej grona należał między innymi Jan z Głogowa, wybitny astronom, teolog i filozof, nauczyciel Mikołaja Kopernika.

Z głogowskim jubileuszem łączą się rozmaite inicjatywy towarzyszące podjęte przez parafię pw. Wniebowzięcia NMP oraz lokalne władze. W ostatnim czasie odbyła się prezentacja okolicznościowego znaczka pocztowego Pocztę Polską S.A., spotkanie autorskie z ks. dr. Henrykiem Gerlicem, który jest autorem książki pt.„Kapituła głogowska w dobie piastowskiej i jagiellońskiej 1120-1526” oraz koncert muzyki organowej i kameralnej ziemi głogowskiej. W najbliższą środę odbędzie się prezentacja okolicznościowego albumu historycznego o kolegiacie wydanego przez TZG oraz premiera filmu pt. „Ze zgliszcz powstała… O odbudowie głogowskiej kolegiaty”.

Abp Budzik: krzyż Chrystusa jest naszym sztandarem

Możemy pokonać zło w nas, które ma postać nałogów, wad i złych przyzwyczajeń. Prowadzimy wojnę, a naszym sztandarem jest krzyż Chrystusa, znak miłości Boga do człowieka – powiedział abp Stanisław Budzik podczas mszy odpustowej w lubelskim kościele św. Michała Archanioła na Bronowicach. Eucharystia zakończyła także trwający 6 lat archidiecezjalny projekt ewangelizacyjny „Źródło”, którego symbolem była peregrynująca kopia Krzyża Trybunalskiego.

W homilii abp Budził przypomniał historię kultu, jakim zabytkowy krucyfiks cieszy się od wieków wśród lublinian. – Początkowo był umieszczony w miejscu, w którym podejmowano ważne decyzje i rozstrzygano spory w lubelskim trybunale koronnym, stąd jego nazwa. Miał przypominać wszystkim o obowiązku mówienia prawdy oraz Bożej sprawiedliwości, która każdego osądzi z miłości.

– Kiedy pojawiły się nim ślady krwi, które odczytano jako znak cudu, przeniesiono go do nieistniejącej dziś fary św. Michała na Starym Mieście. Dziś, duchowym spadkobiercą tamtej świątyni jest ten kościół na Bronowicach. Choć oryginał znajduje się w archikatedrze, dziś otrzymacie kopię wzbogaconą o relikwie Krzyża Świętego z Watykanu. Ten krzyż odwiedził całą naszą archidiecezję, od Bugu po Wisłę. Przez sześć lat czuwali pod nim różni ludzie i dziękowali Bogu za Jego dary – mówił hierarcha.

Odwołując się do postaci patrona parafii, metropolita lubelski zauważył, że ten, choć jest aniołem, to może być przykładem dla ludzi właściwego oddawania Bogu czci i determinacji w walce ze złem. – Podczas każdej Eucharystii, w hymnie prefacji kapłan przywołuje aniołów, aby razem z ludem bożym chwalili Pana. Taka jest ich najważniejsza rola, jako najdoskonalszych stworzeń.

– Wpatrujemy się w wizerunek św. Michała, który pokonując szatana, dzierży w dłoniach oręż. My też mamy od Boga potężny oręż, jakim jest modlitwa i sakrament pokuty. Możemy pokonać zło w nas, które ma postać nałogów, wad i złych przyzwyczajeń. Prowadzimy wojnę, a naszym sztandarem jest krzyż Chrystusa, znak miłości Boga do człowieka – wymieniał abp Budzik.

Na zakończenie wspólnej modlitwy kopia krzyża trybunalskiego, która odwiedziła wszystkie parafie archidiecezji lubelskiej, została umieszczona w kaplicy adoracji lubelskiej świątyni ku czci Księcia Aniołów.

Projekt „Źródło” rozpoczął ewangelizację rekolekcjami w archikatedrze lubelskiej 6 marca 2014 roku. Następnie ewangelizatorzy udali się na wschód diecezji lubelski i od parafii skupionych w dekanacie Chełm Wschód, przemieszczali się w kierunku zachodnim. W posłudze wzięło udział ponad 20 ekip ewangelizacyjnych, złożonych ze świeckich i duchownych.

Odpustowa msza rozpoczęła także przygotowanie do obchodów stulecia lubelskiej parafii na Bronowicach. Proboszczem wspólnoty jest ks. Arkadiusz Paśnik, terapeuta uzależnień i autor książek.

Licheń: rocznica powstania sanktuarium maryjnego

„Chcemy dziękować Bogu za to miejsce i wszystko, co wydarzyło się w tym świętym miejscu przez te wszystkie lata i nadal się wydarza” – mówił ks. Janusz Kumala MIC, kustosz Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej podczas uroczystej sumy w bazylice w niedzielę 27 września, gdy obchodzono 168 lat istnienia Sanktuarium. W uroczystej liturgii uczestniczyło ponad 2 tys. pielgrzymów.

„Historia Lichenia zaczyna się w 1151 r. od kamiennego krzyża znajdującego się na licheńskim rynku. Postawiony jako znak na starożytnej drodze pomiędzy Kaliszem a Kruszwicą jest świadkiem chrześcijańskich początków tego miejsca” – mówił kustosz w okolicznościowej homilii.

Wspominał także wydarzenia z grąblińskiego lasu, które interpretowane są jako znak wzywający do nawrócenia. W 1850 r. Matka Boża objawiła się tam pasterzowi Mikołajowi Sikatce. „Gdy w 1852 w Europie szalała epidemia cholery, również w tym regionie dała o sobie znać. Wówczas przypomniano sobie o tym, co mówiła pasterzowi Maryja zapowiadająca nadejście epidemii. Tłumy zaczęły przybywać codziennie, by modlić się i błagać o przebaczenie, miłosierdzie i ratunek. Podjęto decyzję, by zbudować murowaną kapliczkę dla obrazu, którą wystawiono staraniem mieszkańców okolicznych wsi. Decyzją władz diecezjalnych postanowiono przenieść obraz Matki Bożej Licheńskiej z lasu do kościoła parafialnego i uporządkować kult i wspólnotową modlitwę tysięcy ludzi. Maryja sama prosiła Mikołaja o przeniesienie obrazu w godniejsze miejsce” – przypomniał kustosz, podkreślając, że najgodniejszym miejscem dla Matki Bożej są nasze serca.

Marianin zaznaczył, że sanktuarium jest nie tylko miejscem, ale to przede wszystkim pielgrzymi, bez których by ono nie istniało. Przywołał też słowa św. Jana Pawła II, który w 1999 r. powiedział o licheńskim sanktuarium, że jest to „miejsce, która Maryja bardzo umiłowała”.

Wspomniana wędrówka obrazu Matki Bożej i historia Lichenia jako sanktuarium maryjnego rozpoczęła się 29 września 1852 r. To nie tylko miejsce, ale też pielgrzymi. Od początku do Lichenia przybywały tłumy, aby uczestniczyć w odpuście 15 sierpnia. Niewielka wieś położona w okolicy lasów i rozległego jeziora gościła nawet 20 tys. osób. Pielgrzymi, o czym świadczą najstarsze relacje, pragnęli przede wszystkim się wyspowiadać. „Każdy chciał doświadczyć Bożego Miłosierdzia. Historia wszystkich sanktuariów znaczona jest powrotem pielgrzymów do Pana Boga. Matka Boża zawsze prowadzi nas do Chrystusa i Eucharystii” – mówił ks. Kumala.

„Chcemy podziękować Bogu za łaskę tego miejsca, że je wybrał, podtrzymuje to miejsce jako żywe sanktuarium, w którym dokonują się cuda przemiany ludzkich serc i cudownych uzdrowień” – dodał kapłan, opowiadając otrzymane niedawno przez sanktuarium świadectwo uzdrowienia 4-letniego dziecka. Chłopiec przyszedł na świat z zaburzeniami autystycznymi. Jego mama podkreślała nadzwyczajny sposób, w jaki ukochał krzyż i mękę Jezusa, o której lubił słuchać, odnosząc się z niezwykłym w tym wieku pietyzmem do krzyża. Rodzice postanowili pojechać do Lichenia, aby powierzyć syna Matce Bożej, gdzie zaczynali i kończyli dzień drogą krzyżową na Golgocie, a chłopiec wyjątkowo angażował się w modlitwę. W kościele, kiedy już matka chciała z nim wyjść, pierwszy raz wypowiedział pełne zdanie i słowa, które rodzice mogli zrozumieć – „Mamo, ja się modlę”, co było znakiem jego uzdrowienia.

W przypadającą dziś, 26. Niedzielę Zwykłą obchodzony jest 106. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy. W Licheniu modlono się w szczególny sposób za polskie rodziny na emigracji, aby wychowywały młode pokolenie w duchu prawdy i uwrażliwiały je na miłość do ojczystego kraju. „Dzień ten pozwala nam uświadomić sobie, kim jesteśmy – mówił ksiądz kustosz – że jako ludzie jesteśmy na tej ziemi wszyscy w jakimś sensie migrantami, uchodźcami, pielgrzymami. Wszyscy potrzebujemy drugiego człowieka, który mógłby podać rękę. Oczekujemy przyjęcia ze strony innych. Niech życzliwe przyjęcie przez Boga i ludzi w sanktuariach, będzie dla nas zachętą, abyśmy i my umieli i chcieli przyjmować innych, nie traktując nikogo jako zagrożenia. Papież Franciszek stale nam przypomina, że zbyt łatwo zamykamy się przed tymi, którzy nas potrzebują”.

„Jesteśmy wezwani, by w ich twarzach rozpoznać oblicze Chrystusa głodnego, spragnionego, nagiego, chorego, obcego i więźnia, który jest dla nas wyzwaniem (por. Mt 25, 31-46). Jeśli Go rozpoznamy, to my będziemy Mu dziękować za to, że mogliśmy Go spotkać, miłować i służyć Mu” – pisał Papież Franciszek w orędziu przeznaczonym na dzisiejszy dzień.

W modlitwie podczas uroczystej Eucharystii pielgrzymom towarzyszył Sanktuaryjny Kwintet Dęty. W liturgię, m.in. poprzez licznych ministrantów oraz procesję z darami ołtarza, włączyła się grupa pielgrzymów parafii pw. Mikołaja Biskupa z Kraczkowej w diecezji przemyskiej, która przybyła wraz z ks. Grzegorzem Delmanowiczem.

W najbliższą niedzielę, 4 października, księża marianie zapraszają do bazyliki na Dzień modlitw osób stanu wolnego poszukujących męża lub żony. Główna msza zostanie odprawiona o godz. 12.00. Po Eucharystii odbędzie się uroczysty koncert chóru bazyliki licheńskiej „Stabat Mater”.

Abp Skworc do Polaków w Londynie: Kościół jest waszym domem i ojczyzną

Metropolita katowicki abp Wiktor Skworc przewodniczył Mszy św. z okazji 90-lecia polskiego kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej i św. Kazimierza w Londynie na Devonii. – Kościół jest waszym domem i ojczyzną – zapewniał polską społeczność przewodniczący Komisji Duszpasterstwa KEP. Eucharystię koncelebrowali również ks. prał. Stefan Wylężek, rektor Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii oraz tamtejsi duszpasterze.

W uroczystościach wziął udział konsul generalny RP w Londynie Mateusz Stąsiek wraz z żoną oraz przedstawiciele organizacji i stowarzyszeń polonijnych.

W homilii abp Wiktor Skworc zauważył, że każda świętowana rocznica jest okazją do podziękowania, refleksji i „popatrzenia na wczoraj, na dziś i na jutro”. Podkreślił, że „mury świątyni są ważne, ale mają one funkcję służebną”. – One służą budowaniu innego Kościoła ,Kościoła ludzkich serc, Kościoła wiary nadziei i miłości. Dzisiaj chcemy dziękować przede wszystkim za ludzi, którzy przez te 90 lat budowali ten Kościół żywy – powiedział do wiernych zgromadzonych w kościele i łączących się poprzez transmisje internetową.

Nawiązując do tematu programu duszpasterskiego Kościoła w Polsce, przypomniał, że „Kościół żyje, buduje się Eucharystią”. – Na początku tej Eucharystii pozdrowiłem was słowami Zmartwychwstałego Chrystusa: „Pokój wam”. Pokój niech będzie z wami w tym niespokojnym świecie. Wszystkim nam potrzeba tego pokoju, abyśmy byli błogosławionymi, którzy wprowadzają pokój – powiedział metropolita.

Podkreślił, że w świecie pełnym niepokoju, warto słuchać Bożego Słowa. – W budowanych kościołach prezbiterium musiało być zwrócone ku wschodowi, bo wschodzącym słońcem jest Jezus Chrystus. W świecie, który błądzi, Chrystus daje nam właściwą orientację – przypomniał.

kościół Watykanista o dymisji kard. Becciu: to coś więcej niż skandal finansowy

Abp Skworc podziękował wspólnocie parafialnej kościoła na Devonii. – Bardzo wam dziękuję, że jesteście wierni tej świątyni, że tu przychodzicie, że troszczycie się o ten kościół. Dodał, że jako współcześni parafianie stanowią oni kolejne ogniwo w „łańcuchu pokoleń” współtworzących to miejsce. – To ogniwo, którym jesteście, niech będzie mocne, aby wiara i przywiązanie do Kościoła trwały i były przekazywane kolejnym pokoleniom – zaapelował.

Zachęcił do dalszego zaangażowania w życie parafialne i do odważnego tworzenia parafii, „która jest wspólnotą wspólnot – wspólnotą misyjną, ewangelizacyjną, otwartą na zewnątrz, zapraszającą i przyjmującą”.

Na końcu nawiązał do parafialnego spotkania formacyjnego, w którym uczestniczył. – Bardzo wielu z was podkreślało, że to miejsce jest dla nich domem. Czyż można powiedzieć coś piękniejszego o Kościele, jak właśnie to, że jest naszym domem? Kościół jest waszym domem. Kościół jest waszą ojczyzną, szczególnie teraz kiedy żyjecie na obczyźnie – zapewniał abp Skworc.

Świątynia przy 2 Devonia Road została zakupiona przez Polaków i Litwinów w 1930 r. W wydarzeniu wziął udział ówczesny prymas Polski kard. August Hlond. W czasie II wojny światowej miejsce to stało się “domem” Rządu RP na uchodźstwie i wraz z przyległym budynkiem służyło polskim żołnierzom. W latach powojennych stało się kościołem parafialnym i centrum duszpasterskim dla Polaków mieszkających w północnej części Londynu.

Abp Wiktor Skworc w Londynie przybył do Londynu z wizytą duszpasterską na zaproszenie arcybiskupa Westminster kard. Vincenta Nicholsa oraz rektora Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii, ks. prałata Stefana Wylężka.

Za tych, co zginęli w drodze do Europy – rozpoczyna się Tydzień Modlitwy za Uchodźców

W 106. Światowym Dniu Migranta i Uchodźcy rozpoczął się w Polsce Tydzień Modlitwy za Uchodźców „Umrzeć z nadziei”. Wspólnota Sant’Egidio zachęca do włączenia się w modlitwę za tych, którzy – jak pisze papież Franciszek w swoim orędziu – zostali jak Jezus Chrystus za czasów Heroda zmuszeni do ucieczki. Modlitwy w Warszawie i Poznaniu sprawowane będą przy krzyżach przywiezionych z Lesbos, wykonanych z drewna łodzi migrantów, które rozbiły się u wybrzeży tej greckiej wyspy.

Ojciec Święty po raz kolejny przypomina, że kiedy mówimy o migrantach i wysiedlonych, zbyt często zatrzymujemy się na liczbach. „A tu nie chodzi o liczby, tylko o osoby! (…) Znając ich historie, będziemy w stanie ich zrozumieć. Będziemy mogli na przykład zrozumieć, że niepewność, jakiej doświadczyliśmy w związku z cierpieniem w wyniku pandemii, jest stałym elementem w życiu osób przesiedlonych” – pisze papież.

Podczas nabożeństw w kilkunastu polskich miastach wymieniane będą imiona i historie osób, które zginęły uciekając do Europy przed wojną, przemocą i biedą. Od czerwca 2019 do czerwca 2020 roku w Morzu Śródziemnym i na innych szlakach życie straciło 2398 migrantów.

Objęty patronatem Rady Episkopatu Polski ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek Tydzień Modlitwy za Uchodźców „Umrzeć z nadziei” potrwa do 4 października. Ekumenicznej modlitwie, która odbędzie się we wtorek 29 września o godz. 19 w parafii św. Barbary w Warszawie, przewodniczył będzie metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

Nabożeństwo w kościele oo. Karmelitów na wzgórzu św. Wojciecha w Poznaniu odbędzie się w poniedziałek 28 września o godz. 19.30 pod przewodnictwem bp. Damiana Bryla.

W piątek 2 października o godz. 18 modlitwę w katedrze Niepokalanego Poczęcia NMP w Koszalinie poprowadzi bp Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady Episkopatu Polski ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek. Tego samego dnia o 19.30 nabożeństwu w kościele św. Sebastiana w Opolu przewodniczyć będzie bp Andrzej Czaja.

franciszkanie Medaliki z „autografem” św. Franciszka

Modlitwy w Warszawie i Poznaniu sprawowane będą przy krzyżach przywiezionych z Lesbos, wykonanych z drewna łodzi migrantów, które rozbiły się u wybrzeży tej greckiej wyspy. Delegacja Wspólnot Sant’Egidio spędziła na Lesbos „solidarne wakacje” towarzysząc z misją humanitarną uchodźcom z obozu Moria. Członkowie Sant’Egidio będą opowiadać o doświadczeniu osobistego spotkania z uchodźcami, żyjącymi w tym nieludzkim miejscu, które w ostatnich tygodniach strawił pożar.

Wspólnota Sant’Egidio przygotowuje nabożeństwo w intencji uchodźców „Umrzeć z nadziei” od 2015 r., gdy w Europie wybuchł największy jak dotąd kryzys migracyjny, a wody Morza Śródziemnego pochłonęły 3771 istnień ludzkich. Od 1990 r. w „podróżach nadziei” do Europy zginęło blisko 41 tys. uchodźców.

Poniżej spis miast, w których odbędzie się modlitwa:

NOWY DWÓR MAZOWIECKI, niedziela 27 września, godz. 12.00 i 13.00, kościół św. Barbary w Modlinie Twierdzy, ul. Szpitalna 69.

KATOWICE, niedziela 27 września, godz. 17.00kościół Wniebowzięcia NMP, ul Graniczna 26, przewodniczy ks. Zbigniew Kocoń.

POZNAŃ, poniedziałek 28 września, godz. 19:30 (wcześniej spotkanie o 19:10), kościół oo. Karmelitów na wzgórzu św. Wojciecha, przewodniczy ks. bp Damian Bryl.

WARSZAWA, wtorek 29 września, godz. 19.00, parafia św. Barbary, ul. Nowogrodzka 51, przewodniczy kard. Kazimierz Nycz.

LUBLIN, środa 30 września, godz. 18.00, klasztor Sióstr Misjonarek NMP Królowej Afryki (Siostry Białe), ul. J. K. Chodkiewicza 9, przewodniczy ks. Mieczysław Puzewicz.

SŁUPSK, środa 30 września, godz. 18.00, kościół św. Maksymiliana Kolbego, ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego 20, przewodniczy ks. Lucjan Huszczonek.

KRAKÓW-PODGÓRZE, środa 30 września, godz. 18.00, kościół św. Józefa, ul. Zamoyskiego 2, przewodniczy ks. Jarosław Raczek.

BRZEGI k. WIELICZKI, środa 30 września, godz. 19.30, Campus Misericordiae w Brzegach koło WIELICZKI, przewodniczy o. Mariusz Tabor OFM.

GDYNIA, czwartek 1 października, godz. 19.15, kościół św. Mikołaja, ul. św. Mikołaja 1, przewodniczy ks. Jacek Socha.

SZCZECINEK, piątek 2 października, godz. 17.30, parafia p.w. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, ul. 3 maja 1a, przewodniczy ks. Jacek Lewiński.

KOSZALIN, piątek 2 października, godz. 18.00, katedra p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP, ul. B. Chrobrego 7, przewodniczy bp Krzysztof Zadarko.

OPOLE, piątek 2 października, godz. 19.30, kościół św. Sebastiana, plac Świętego Sebastiana 2, przewodniczy bp Andrzej Czaja.

Wspólnota Sant’Egidio powstała w 1968 roku w Rzymie z inicjatywy Andrei Riccardiego i małej grupki licealistów. Dziś obecna jest w 73 krajach na wszystkich kontynentach. Należy do niej ponad 60 tys. osób. Wspólnota – gdziekolwiek jest – żyje tym samym duchem, opartym na modlitwie i czytaniu Słowa Bożego, przyjaźni z ubogimi i pracy na rzecz pokoju.

Na całym świecie zaangażowana jest na rzecz osób w różny sposób ubogich: bezdomnych, samotnych osób starszych, dzieci ulicy w Afryce i Ameryce Łacińskiej, młodych wzrastających w Szkołach Pokoju, więźniów, migrantów i uchodźców. Prowadzi m.in. projekt korytarzy humanitarnych, pozwalający na bezpieczne przybycie do Włoch i sprawną integrację uchodźców. Wspólnota w Polsce działa w Warszawie, Poznaniu i Chojnie, a zaprzyjaźnione grupy inspirujące się jej duchowością także w innych miastach.

Obradował Krąg Uczniów Josepha Ratzingera

„Pan mój i Bóg mój (J 20,28) – kwestia Boga w obliczu aktualnych wyzwań” – to temat tegorocznego spotkania Kręgu Uczniów Josepha Ratzingera (Ratzinger Schuelerkreis), które odbyło się w rzymskim Instytucie Patrystyczny Augustinianum w dniach 25 i 26 września. Wśród prelegentów byli kardynałowie: Kurt Koch, Rainer Maria Woelki i Luis Francisco Ladaria. – Papież-senior Benedykt XVI cieszy się, że tegoroczne spotkanie kręgu jego uczniów mogło odbyć się publicznie – powiedział kard. Koch, który spotkał się z papieżem-seniorem tuż przed obradami.

Tegoroczny temat został zaczerpnięty z Ewangelii św. Jana i brzmiał: „Pan mój i Bóg mój” (J 20, 28). Poruszono kwestię Boga w obliczu aktualnych wyzwań. Jak podkreślił kard. Koch w powitaniu i wprowadzeniu do obrad, kwestia ta jest jednym z fundamentalnych rozważań teologicznych Ratzingera. Szwajcarski purpurat powitał ok. stu gości w dużej auli Augustinianum. Obecni byli członkowie tzw. „starszej” grupy Kręgu, czyli byli studenci prof. Josepha Ratzingera i współcześni badacze jego myśli.

Teolog Rainer Hangeler z Salzburga mówił o “znaczeniu Maryi dla Kościoła i jego zrozumienia”. Według Hangelera, Kościół jako depozytariusz Objawienia może dobrze ukazać poprzez osobę Matki Jezusa. “Dziewczyna z Izraela była czymś więcej niż tylko kobietą, która powiedziała „tak”. Dzięki Maryi można również dostrzec związek między Starym i Nowym Testamentem, między ludem Izraela a uczniami Chrystusa” – stwierdził Hangeler.

Teolog Josef Zöhrer z Fryburga Bryzgowijskiego, który obronił doktorat u ks. prof. Ratzingera mówił o roli “słowa Bożego” w życiu osobistym swojego profesora.

O roli kobiet w dzisiejszym Kościele mówił kardynał Rainer Maria Woelki, który po raz kolejny wypowiedział się krytycznie wobec Drogi Synodalnej – procesu reform w Kościele katolickim Niemiec. Powiedział, że niemiecki proces może mieć „dramatyczne skutki”. Przyznał, że obawia się “pomieszania spraw słusznych i błędnych”.

W aktualnych debatach często pojawia się mowa o „dalszym rozwoju nauczania”. Zdaniem kardynała “dalej” rozwijać można tylko w duchu tego, “co jako prawdziwe bierze się z wieczności”. “Nie może to jednak prowadzić do całkowitej sprzeczności z dotychczasowym urzędem nauczycielskim”, podkreślił kard. Woelki. W tym kontekście wymienił tekst roboczy forum Drogi Synodalnej „Kobiety w posługach i urzędach w Kościele”.

Wydaje się, że ten dokument całkiem świadomie przygotowuje święcenia kapłańskie kobiet. Autorom dokumentu zarzucił „jednostronne cytaty i pominięcia”. Na pytanie o nowe urzędy nie można odpowiedzieć wbrew Pismu Świętemu i tradycji, gdzie – jak powiedział – “nie przewidziano święceń dla kobiet, jak to sugeruje forum synodalne”. Powołał się przy tym na teksty odzwierciedlające myśl teologiczną Josepha Ratzingera, a także encyklikę „Fides et ratio” Jana Pawła II, czy adhortację postsynodalną „Verbum Domini” Benedykta XVI.

“Pojawia się więc pytanie, dlaczego nie chce się słuchać Słowa Bożego”, kontynuował kard. Woelki. Z pewnością trzeba znaleźć odpowiedź na te realia życia, przyznał kardynał – „ale nie wbrew Objawieniu”, bo może to zagrozić „wspólnocie z Kościołem powszechnym”.

franciszkanie Medaliki z „autografem” św. Franciszka

Kard. Woelki podejrzewa, że faktyczny powód powołania Drogi Synodalnej, jakim była utrata wiarygodności Kościoła po opublikowaniu raportu na temat nadużyć seksualnych, w rzeczywistości służy niektórym ludziom tylko jako „środek” do spełnienia długoletnich dążeń do reform.

Prefekt watykańskiej Kongregacji Nauki kard. Luis Francisco Ladaria Ferrer mówił o podstawach wiary i żywej Tradycji.

„Papieżowi seniorowi Benedyktowi XVI obie grupy studentów są bardzo bliskie sercu” – podkreślił w rozmowie z Radiem Watykańskim kard. Koch, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan. Tuż przed sympozjum spotkał się on papieżem seniorem, który przesłał serdeczne pozdrowienia uczestnikom sympozjum.

Krąg Uczniów Ratzingera (Ratzinger Schülerkreis) istnieje od 1971 r. Jak wspominał w rozmowie z KAI kard. Christoph Schönborn z Wiednia, grupa powstała dlatego, że przyszły papież miał w Ratyzbonie zbyt wielu doktorantów i nie był w stanie opiekować się indywidualnie każdym z nich. Dlatego wszyscy spotykali się w co drugą sobotę w seminarium duchownym w Ratyzbonie.

Po wspólnej Mszy św. doktoranci przedstawiali swoje najnowsze badania, o których potem wspólnie dyskutowano. „Jeszcze do dziś niektórzy z uczniów prof. Ratzingera dziwią się, jak otwarcie i z jaką intelektualną swobodą dyskutowaliśmy o najbardziej kontrowersyjnych problemach teologii” – wspominał arcybiskup Wiednia.

Z chwilą mianowania ich profesora w 1977 r. arcybiskupem Monachium, a w 4 lata później przeniesienia go do pracy w Kurii Rzymskiej, grupa spotykała się raz w roku. Od 2005 r., gdy kard. Ratzinger został wybrany papieżem, Krąg zbierał się w Castel Gandolfo.

Spotkania te odbywają się zawsze za zamkniętymi drzwiami. Jest to swoisty powrót do czasów, gdy obecny papież-senior prowadził dyskusje w kręgu akademickim, omawiał tematy naukowe, odpowiadał na pytania i sam je zadawał. Od 2009 r. Krąg poszerzył się o młodych teologów, głównie z krajów języka niemieckiego, ale są wśród nich także naukowcy z Meksyku, Hiszpanii, Włoch i USA. Podstawowymi warunkami przyjęcia do tego grona jest studiowanie teologii prof. Josepha Ratzingera i znajomość języka niemieckiego.

Członkami Kręgu Uczniów Ratzingera są głównie profesorowie uniwersyteccy (aktywni zawodowo i emeryci), w tym dwaj kardynałowie: Christoph Schönborn z Wiednia i przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan Kurt Koch.

W 2008 r. Krąg Uczniów powołał do życia Fundację im. Josepha Ratzingera/Papieża Benedykta XVI. Jej kuratorium przewodniczy kard. Schönborn. Na czele Rady Fundacji stoi były rektor seminarium duchownego w Bambergu ks. Michael Hofmann, a przewodniczącym zarządu jest o. Stephan Otto Horn. Fundacja służy badaniu i krzewieniu teologii „w duchu nauczania prof. Ratzingera” i duchowości papieża. Działa ona za zgodą Benedykta XVI, który na ten cel przekazał fundusz założycielski. W jej ramach utworzono m.in. stanowisko profesora gościnnego na uniwersytecie w Ratyzbonie.

Fundacja składa się z dwóch grup: prawie 30-osobowego grona uczniów i młodych doktorantów teologii, spośród których ponad połowa pochodzi z krajów języka niemieckiego, a pozostali – z różnych krajów, od Chile i USA, przez Francję, Rumunię i Grecję po Afrykę.

Czy Macedoński Kościół Prawosławny uzyska wreszcie kanoniczną autokefalię?

W ostatnich dniach ożywiły się starania władz państwowych Macedonii Północnej w sprawie nadania pełnej niezależności (autokefalii) miejscowemu Kościołowi Prawosławnemu. 16 września prezydent kraju Stewo Pendarowski wysłał oficjalny list do patriarchy konstantynopolskiego Bartłomieja z prośbą o wydanie tomosu (dekretu) o autokefalii, poza tym w tym samym celu Fanar (dzielnica Stambułu, gdzie mieści się siedziba patriarchy) odwiedzili ostatnio były premier Zoran Zaew i pełniący obecnie jego obowiązki Oliwer Spasowski.

„Zwracam się do Waszej Świątobliwości w imieniu wielu swych współobywateli, uważających się za chrześcijan prawosławnych, których jedynym życzeniem i potrzebą jest to, aby pojednać się ze swymi sąsiadami i kroczyć ku wspólnej przyszłości, współistnieniu i prawdziwej wolności. Dlatego chciałbym skierować do Waszej Świątobliwości prośbę o wysłuchanie tego wezwania naszego pobożnego narodu i naszego Kościoła oraz o skorzystanie z «prawa apelacji», aby nasi obywatele dzięki wierze prawosławnej uzyskali możliwość posiadania równych praw z innymi chrześcijanami prawosławnymi całego świata” – napisał szef państwa w swym liście.

11 maja 2019 Święty Synod Kościoła Konstantynopolskiego oświadczył, że gotów jest rozpatrzyć odwołanie Kościoła Macedonii Północnej, „trwającego obecnie w rozłamie”. Rok wcześniej zwierzchnik Macedońskiego Kościoła Prawosławnego (MKP), nieuznawanego dotychczas przez światowe prawosławie, sprawował wspólnie liturgię z hierarchami Kościoła bułgarskiego.

Sprawa autokefalii MKP, którą ogłosił on samowolnie w lipcu 1967, uniezależniając się w ten sposób od Patriarchatu Serbskiego, ciągnie się od tamtego czasu, a więc ponad 50 lat. W tym okresie Kościół ten okrzepł, utworzył swoje struktury organizacyjne nie tylko w samej Macedonii, ale także poza jej granicami: w Australii i Ameryce Północnej. Nie zdołał jednak uzyskać uznania dla swej decyzji ze strony innych samodzielnych Kościołów prawosławnych, które do dzisiaj uważają go za schizmatycki i nie zgadzają się na wspólne liturgie z hierarchami macedońskimi. Pozostawanie poza nurtem światowego prawosławia oznacza również nieuznawanie sprawowanych w tym Kościele sakramentów, np. chrztu, kapłaństwa czy małżeństwa.

Macedończycy twierdzą, że ich ziemie zostały schrystianizowane już pod koniec I tysiąclecia, a więc wcześniej niż np. Serbia. Kolebką wiary Chrystusowej na tych terenach jest miasto Ohryd w zachodniej części kraju. Początkowo tamtejsze biskupstwo podlegało Patriarchatowi Konstantynopolskiego, ale już w X wieku zyskało status autokefaliczny. Później, w miarę rozszerzania się państwa bułgarskiego, Ohryd stał się stolicą pierwszego jego patriarchatu. Niektórzy przypuszczają, że pierwsi misjonarze przybyli do Kijowa pod koniec X wieku właśnie stąd, a nie bezpośrednio z Konstantynopola.

Rangę patriarchatu miasto to utraciło po upadku królestwa bułgarskiego w 1018 i ponownie stało się tylko arcybiskupstwem. W sto lat później (1219) z Ohrydu wyodrębniło się biskupstwo Peciu, utworzone przez Serbów, którzy uważają je za swoją kolebkę (na tej podstawie w ub.r. Patriarchat Serbski obchodził 800-lecie swej niezależności).

W 1234 arcybiskupstwo ohrydzkie na kilka lat znalazło się w jurysdykcji Kościoła bułgarskiego (z siedzibą w Wielkim Tyrnowie), po czym jeszcze kilkakrotnie zmieniało swój status, nie przestając jednak istnieć aż do 1767, gdy zlikwidował je sułtan (wtedy panowali tam Turcy) a miejscowi wierni zostali poddani patriarsze konstantynoppolskiemu. Tuż przed upadkiem imperium osmańskiego w 1913 Ohryd wszedł w skład Kościoła serbskiego, w latach 1915-18 i 1941-45 podlegał bułgarskiemu, w okresie 1919-41 i od 1945 znalazł się już ostatecznie w jurysdykcji Patriarchatu Serbskiego i w granicach Jugosławii. Władze tego kraju popierały dążenia narodowe Macedończyków, m.in. dopiero po II wojnie światowej znormalizowano ich język i de facto stworzono jego wersję literacką.

Dzięki wsparciu państwowemu umocniła się również świadomość religijna Macedończyków, którzy stale podkreślali swą odrębność od Serbów, także na płaszczyźnie wyznaniowej. Pierwszym krokiem w tym kierunku było przywrócenie w 1958 przez II macedoński Sobór Kościelno-Ludowy starożytnego arcybiskupstwa ohrydzkiego, któremu Patriarchat Serbski zgodził się udzielić szerokiej autonomii.

Dość szybko jednak taki ograniczony zakres niezależności przestał Macedończykom wystarczać i zażądali zgody na autokefalię m.in. po to, aby móc samodzielnie, bez oglądania się na Serbów, otaczać opieką duszpasterską swą dość liczną, rozsianą po świecie diasporę. Gdy w 1966 Patriarchat Serbski ostatecznie odmówił spełnienia tej prośby, Macedończycy zwołali na 17 lipca 1967 r. III Sobór Kościelno-Ludowy, który w tym samym dniu ogłosił utworzenie autokefalicznego Macedońskiego Kościoła Prawosławnego. Jego zwierzchnik nosi odtąd tytuł arcybiskup ohrydzki i macedoński – pierwszym był abp Dozyteusz (Stojkowski; † 20 V 1981). Od 9 października 1999 stanowisko to piastuje abp Stefan (Weljanowski).

Serbski Kościół Prawosławny (SKP) natychmiast uznał takie rozwiązanie za bezprawne (niekanoniczne) i nazwał MKP rozłamowym, wzywając go do powrotu na swe łono. Na żądanie Belgradu żaden inny Kościół też tego nie zrobił i stan ten istnieje do dzisiaj. Zresztą przez wiele lat sprzyjał temu również fakt, że niemal do końca 1991 Macedonia była częścią Jugosławii, a – zgodnie z obowiązującymi przepisami i zwyczajami – w jednym państwie może istnieć tylko jeden niezależny Kościół prawosławny (na tej podstawie np. w okresie istnienia ZSRR Kościoły języka greckiego nie uznawały samodzielności Patriarchatu Gruzińskiego, chociaż jest on starszy od Moskiewskiego). Ale także po ogłoszeniu jesienią 1991 przez Macedonię niepodległości i jej wystąpieniu z Federacji Jugosłowiańskiej sytuacja nie zmieniła się i MKP nadal pozostawał na marginesie światowego prawosławia, choć sprawował pełnię władzy na terenie Macedonii.

franciszkanie Medaliki z „autografem” św. Franciszka

W latach dziewięćdziesiątych Patriarchat Serbski co pewien czas podejmował próby rozwiązania problemu, za każdym razem stawiając jednak jako warunek wstępny rezygnację MKP z autokefalii, co z kolei było nie do przyjęcia dla Skopje. Pewnym krokiem naprzód było ustanowienie przez SKP 17 maja 2002 arcybiskupstwa ohrydzkiego (kanonicznego, odmiennego od macedońskiego) z siedzibą w Bitoli, którego pierwszym arcybiskupem został Jan (Wraniszkowski), wcześniej należący do MKP.

W 2009 Macedończycy poprosili o pomoc w uznaniu swej autokefalii Bułgarski Kościół Prawosławny, godząc się przy tym na uznanie go za swój Kościół macierzysty. Bułgarzy chętnie na to przystali i powołali nawet odpowiednią komisję, a zwierzchnicy i inni biskupi obu Kościołów spotkali się i wspólnie sprawowali liturgie, co w praktyce oznacza uznanie kanoniczności dotychczasowych „rozłamowców”.

Ale szybko sprzeciwy wobec tych działań zgłosiły aż trzy Kościoły: serbski – jako wkroczenie Sofii na obszar kanoniczny Belgradu, Konstantynopol zaprotestował przeciw nazwaniu Patriarchatu Bułgarskiego „Kościołem-Matką”, uważając, że tylko Fanar ma prawo do takiego tytułu, gdyż tylko on udzielał autokefalii Kościołom na Bałkanach oraz Ateny, które od dawna są przeciwne używaniu słowa „macedoński” w nazwie Kościoła. Cała sprawa więc ucichła.

Nowym bodźcem dla niej stało się nadanie przez Konstantynopol autokefalii Prawosławnemu Kościołowi Ukrainy 6 stycznia 2019. Wprawdzie patriarcha Bartłomiej już w marcu tegoż roku zaznaczył, że sytuacja w Macedonii jest inna niż na Ukrainie, gdyż w tym pierwszym kraju Kościołem macierzystym jest serbski, później jednak oświadczył, że gotów jest rozpatrzyć prośbę Macedończyków o udzielenie im autokefalii. Podkreślił przy tym, że gdyby do tego doszło, nowy Kościół będzie oficjalnie figurował jako Arcybiskupstwo Ohrydzkie, a więc bez odniesienia do Macedonii, choć na użytek wewnętrzny może się posługiwać dotychczasową nazwą.

Obecnie do działań na rzecz udzielenia, a właściwie formalnego uznania autokefalii MKP włączyli się politycy, ale powołując się na głos wiernych. Trudno przewidzieć, kiedy i jak zakończą się te starania, ale można przewidywać, że po całych dziesięcioleciach milczenia i zastoju w tej sprawie problem macedoński ma szanse niebawem się zakończyć.

Mt 11,25-30: Jezus objawia Ojca – Źródło życia i mądrości dla pokornych

Tekst biblijny

25 W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. 26 Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. 27 Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. 28 Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. 29 Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. 30 Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie».

Krytyka literacka Kontekst i kompozycja

• Tekst będący przedmiotem komentarza jest fragmentem kończącym partię tekstu poświęconą sformułowaniu zarzutów wobec osób nieprzyjmujących nauki Chrystusa, pochodzących z głównych miast Galilei.
• Podobnie jak w czasach, kiedy Bóg kierował swoich proroków do ludu, nie jest on w stanie właściwie odczytać tożsamości Jezusa i Jana Chrzciciela (Mt 11,7-15), mimo iż wszystkie kryteria odnośnie do tego rozstrzygnięcia zostały podane na kartach Pism Świętych dostępnych w tamtym czasie.
• Bezpośrednim kontekstem dla słów Jezusa zawartych w Mt 11,25-30 jest jego nauczanie skierowane do miast Galilei Korozain, Betsaidy i Kafarnaum, w którym zarzuca ich mieszkańcom nierozpoznanie „znaków czasu”, które towarzyszą jego misji i nauczaniu. „Znaki i cuda”, których dokonuje na terenie tych miast, według niego byłyby w stanie obudzić wiarę w mieszkańcach pogańskich krain Tyru i Sydonu. Tego skutku nie wywołują jednak w żydowskich miastach, co będzie głównym przedmiotem ich oskarżenia w dniu sądu Boga nad nimi (Mt 11,20-24).
• Zatem punktem wyjścia do lektury analizowanego fragmentu jest zawodność ludzkiego umysłu w interpretowaniu „znaków czasu”, które się dokonują przez pryzmat przekazanego przez Boga objawienia zawartego Pismach świętych ówczesnego judaizmu. Analizowany fragment wskazuje, kto do owego odczytywania „znaków czasu” jest właściwie predysponowany.
Struktura
• Styl tekstu wyraźnie różni się od wcześniejszej części. Charakteryzuje go podniosłość i obecność wielu powtarzających się sformułowań wskazujących na paralelne równolegle relacje między poszczególnymi członami.
• Podział tekstu w oparciu o występujące w tekście kluczowe słowa wytycza trzy następujące części: 1. ww. 25-26 – dominujący rzeczownik pater; 2. w. 27 – połączony z pierwszą częścią powtarzającym się rzeczownikiem pater występującym w relacji do słowa hyios. W tej części główny akcent pada na przekazanie wiedzy o osobie (apokalypto) Ojca Synowi; 3. w. 28-30 – zawiera zachętę do podjęcia relacji z Jezusem, która niesie ze sobą konkretne obietnice.
• Analiza występującego w tekście słownictwa wskazuje na powiązania treściowe z innymi istotnymi perykopami Ewangelii. Sformułowania pater, ouranos, ge przypominają Modlitwę Pańską, natomiast czasownik manthano – matheteuo z 28,18–19; rzeczowniki hyios, pater i apokalypto przypominają perykopę 16,16–17.
Gatunek literacki
• We fragmencie dostrzega się obecność formy żydowskiej modlitwy, doksologii (w. 25-26); logionu – formy charakterystycznej dla wypowiedzi Jezusa przekazującej prawdę dotyczącą Królestwa Bożego (w. 27) oraz żydowskiej formuły mądrościowej zachęcającej do podjęcia danej aktywności (w. 28-30).
Orędzie teologiczne:
• Jezus wychwala Boga w tym fragmencie z bardzo zaskakującego powodu. Wyrażenie rozpoczynające fragment, wiążące modlitwę Jezusa z niewrażliwością mieszkańców Galilei na Jego Słowo wskazuje, że owo dziękczynienie wypływa właśnie ze skonfrontowania się Jezusa ze zjawiskiem niewiary. Apostrofa do Boga Ojca, Tego który suwerennie panuje nad wszystkim (został nazwany Ojcem nieba i ziemi), ale jest też w pełnym tego słowa znaczeniu Ojcem – bliskim i pełnym dobroci dla swoich dzieci (gr. Pater użyte tekście jest prawdopodobnie tłumaczeniem aram. abba), wyraża uwielbienie za to, że w posłudze Jezusa realizuje się wola Boża, urzeczywistniając się w reakcji ludzi na Jego obecność i czyny, których dokonuje, wyrażającej się albo w przyjęciu orędzia o Królestwie, albo w jego odrzuceniu.
• Świętość, suwerenność Boga w jego działaniu wyraża się w byciu Tajemnicą dla ludzi, w odkrywaniu prawdy o sobie tym, którym chce. Nikt z uzurpujących sobie do tego prawo nie będzie w możności wniknięcia w jego istotę. Żadna metoda naukowa ani duchowa droga wtajemniczenia nie będzie skuteczna, jeśli nie będzie przyzwolenia ze strony Boga, aby objawić się człowiekowi. Motyw tajemniczości Boga był dosyć żywy szczególnie w Qumran. Objawienie prawdy w tym fragmencie ma eschatologiczny rys, wyraża nadzieję na rychłe wypełnienie się obietnic dotyczących odnowienia obecnej rzeczywistości, kierując uwagę do tekstów prorockich takich jak Jr 31,34 i Ha 2,14, które zapowiadają ujawnienie prawdy przed końcem czasów.
• Tekst przeciwstawia mądrych i roztropnych (sofon kai syneton) prostaczkom (nepiois). To słownictwo koncentruje uwagę na sferze poznawczej człowieka, na wysiłku, jaki musi on włożyć w poznanie rzeczywistości. Paradoksalnie to nie ci, którzy poświęcają swoje siły, aby zbierać wiedzę i ją interpretować w celu wyciągnięcia konkretnych wniosków budujących tzw. mądrość osiągają to, czego pragną, ale są nimi ci, którzy tego wysiłku nie podejmują. Pod określeniem „mądrzy” ukrywa się cała izraelska religijna arystokracja studiująca Torę. Studia nad nią czyniły człowieka mądrym. W rzeczywistości zaślepieni nie potrafią zrozumieć i zasymilować prawdy, z którą mają do czynienia. Jest to standardowy motyw obecny m.in. w Starym Testamencie w Księdze Izajasza (por. Iz 29,14), czy w Nowym Testamencie w 1 Liście do Koryntian św. Pawła (1 Kor 1,19. 21. 26–29.) oraz w Qumran. Termin nepios znaczący dosłownie „niemowlę lub dziecko” w kontekście tego tekstu będzie oznaczał „nieletni, niedojrzały”. Jezus ma prawdopodobnie na myśli tłum, który go na co dzień otaczał, (heb. ‘am ha arec) lud ziemi, biednych i niewykształconych ludzi, który przez obciążenie codzienną pracą nie miał czasu na zgłębianie mądrości na wzór znawców Tory. Ta uosobiona mądrość Boża staje dziś przed nimi w Jezusie, dając im się poznać. Fragment z ww. 25-26 wskazuje adresatów Dobrej Nowiny o Królestwie Bożym, którymi są z woli Boga ‘anawim „ubodzy Boga”.
• W wersecie w. 27 akcent zostaje przesunięty na Syna. Pierwsza część perykopy wskazuje na adresatów objawienia Królestwa Bożego. Część druga wyrażona w charakterystycznym dla Jezusa „logionie” wskazuje, kto objawia Ojca i dlaczego akurat czyni to ta osoba, która została obdarowana wyjątkowymi kompetencjami w tym zakresie. Ten werset jest kluczowym tekstem, na którym św. Mateusz buduje wyjątkowość postaci Jezusa. Stąd wynika popularność tego tekstu wśród teologów snujących refleksję nad naturą relacji w Trójcy Świętej. Ta idea jest oczywiście późniejsza w stosunku do tekstu, który stanowi klarowny fundament jej zasadności.
• Jezus nazywa siebie Synem (hyios). Pierwszym krokiem w przekonaniu do posiadania prawa do objawiania Boga jest ustalenie relacji Bóg – Jezus. Określenie siebie synem kogoś wskazuje na wyjątkowo bliską relację z tą osobą. Św. Mateusz w wielu innych miejscach swojej Ewangelii używał sformułowania „Syn Boży” (por. 3,14; 14,33; 16,16; 17,5; 27,54). Relacja między Jezusem a Bogiem jest wyjątkowa. Wykracza poza społeczne rozumienie naturalnych relacji ojciec – syn. Ojciec wszystko przekazał (paredothe) Jezusowi. Postawienie na początku zdania słowa „Syn” wskazuje na postawienie mocnego akcentu na osobę Jezusa. W zdaniu użyto strony biernej, co pozwoliło na podkreślenie kto otrzymał wiedzę. Zastosowanie czasu dokonanego wskazuje, że jest to czynność zrealizowana w przeszłości i zakończona. Wiedza Jezusa o Ojcu jest kompletna. Przedmiot otrzymany przez Jezusa od Ojca jest wyrażony terminem wszystko (panta). To enigmatyczne sformułowanie objaśniają czasowniki z kolejnego zdania epiginoskei i apokalypsai oznaczające „znać” i „objawić”. Pierwszy z nich użyty w czasie teraźniejszym wyraża powszechną uniwersalna prawdę w tzw. praesens gnomicum, (czas teraźniejszy używany do sformułowania porzekadeł, przysłów, zdań wyrażających powtarzalną w czasie zależność) który zwykle wiąże się z podmiotem wyrażonym w sposób ogólny. W tym przypadku użycie rzeczownika oudeis – „nikt” zawierającego ideę negacji eksponuje postać Jezusa jako jedyną osobę, która poznała Ojca. Stwierdzenie, że tylko Syn zna Ojca, w tym kontekście, nawiązuje do poznania Boga w sensie Jego zbawczych celów, które teraz zostają objawione zwłaszcza w głoszeniu o Królestwie Bożym i posłudze Jezusa. Ci, którzy znają Ojca, znają i przyjmują Dobrą Nowinę ogłoszoną przez Jezusa; ci, którzy odrzucają Jezusa i jego przesłanie świadczą o swoim braku wiedzy o Ojcu. Bóg zna Mądrość (por. Syr 1,6–9); ale mądrość także zna Boga (Mdr 84; 9,9–11) i przekazuje tę wiedzę innym (Mdr 9,17–18).
• Poznanie Ojca w „wyjątkowy” sposób, zarezerwowany tylko dla Jezusa pozwala na to, aby tego poznania Jezus mógł udzielić temu, komu zechce (bouletai). Jest On wolny w przekazywaniu objawienia Ojca, stanowiącego w rzeczywistości jedyny przedmiot jego objawienia. „Objawić” znaczy tu odsłonić prawdę, do której ludzkość nie posiadała żadenego klucza umożliwiającego odpowiednie odczytanie. Jezus jest tym, który wskazuje na właściwe znaczenie uprzednio zakrytej przed ludzkimi umysłami Tajemnicy Boga. Jezus jest jedynym przedstawicielem Ojca – jedynym, który zasymilował osobowość Ojca. On jest jedynym pośrednikiem jednocześnie w poznaniu Ojca i w realizowaniu Jego misji zbawienia, ponieważ sam Ojciec i Jego wola są mu w pełni znane. Warto zwrócić uwagę na ten sam czasownik użyty w opisie suwerennego przedstawienia działalności Ojca w w. 25, apokatalyptein, „objawiać”. Ta sama władza zostaje teraz nadana Jezusowi. Uczestniczy on we władzy Boga w przeciwieństwie do innych nauczycieli działających w tamtym okresie, którzy nigdy tak siebie nie przedstawiali. Przykładem osobowości o niezwykłym autorytecie w grupie sterującej procesem przyswajania wiedzy o Bogu był Nauczyciel Sprawiedliwości z Qumran, który pomimo swej pozycji pośrednika nadal pozostaje człowiekiem.
• Cześć kończąca utrzymana w konwencji żydowskich zachęt przyjęcia mądrości staje się wezwaniem do przyjęcia objawienia o Ojcu przez bardzo szeroką grupę. Jezus nie wzywa jedynie kilka osób (Mt 4,19), ale otwiera swoje zaproszenie na wszystkich (pantes). Egzegeci widzą podobieństwo słów Jezusa do zachęt kierowanych w Księdze Mądrości Syracha przez uosobioną mądrość (Syr 24,19; 51,23; 51,23–27; 6,23–31). Odczytywanie tego fragmentu przez pryzmat wspomnianych zachęt wydaje się być dobrym kluczem interpretacyjnym. Mędrzec Syrach zaprasza swoich uczniów: „włóżcie kark wasz pod jarzmo i niech otrzyma dusza wasza naukę: aby ją znaleźć, nie trzeba szukać daleko. Patrzcie oczami: mało się natrudziłem, a znalazłem dla siebie wielki odpoczynek.” (51,26-27). Jezus mówi tutaj w stylu uosobionej mądrości. Utożsamia się z Mądrością, istniejącą od początku u Boga (por. Prz 8,1–21; 32–36; 9,4–6).
• Adresatami wezwania Jezusa jest szeroka grupa ludzi, która nie jest jeszcze uczniami Jezusa. Z kontekstu w. 29 wynika, że „obciążeni i utrudzeni” to ci, którzy bez wytchnienia dążą do celu jakim jest uzyskanie statusu sprawiedliwego (por. Syr 6; 25). Jednak to nie samo prawo było uciążliwe do wprowadzenia w życie, gdyż jak mówi Ps 119,24 „Twoje napomnienia są moją rozkoszą, Twoje ustawy są moimi doradcami”. Problem tkwił w wygórowanych wymaganiach faryzeuszy, w których gubił się przeciętny Izraelita. Ogromny ciężar prawa ustnego nakładanego przez nich na wiernych szczególnie dobrze pasuje do opisu z Mt 23,4 „Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.” Tradycja faryzejska przekazuje 613 przykazań, których orzeczenia (halakot) obejmowały skomplikowaną formę postępowania. Jezus zwraca się szczególnie do faryzejskich Uczonych w Piśmie oraz ich uczniów. Obiecuje dać odpocznienie tym, którzy do Niego przyjdą. Tego typu zaproszenie przypomina nie tylko to kierowane przez uosobioną Mądrość (por. Syr 6,28; 51,27), ale bardziej to, które czyni Jahwe w stosunku do Mojżesza: „Pan powiedział: «Jeśli Ja osobiście pójdę, czy to cię zadowoli?» Mojżesz rzekł wtedy: «Jeśli nie pójdziesz sam, to raczej zakaż nam wyruszać stąd. Po czym poznam, ja i lud mój, że darzysz nas łaskawością, jeśli nie po tym, że pójdziesz z nami, gdyż przez to będziemy wyróżnieni ja i Twój lud spośród wszystkich narodów, które są na ziemi?» Pan odpowiedział Mojżeszowi: «Uczynię to, o co prosisz, ponieważ jestem ci łaskawy, a znam cię po imieniu»”. (Wj 33,14-17). Warto zwrócić uwagę, że Jezus na początku wzywa ludzi do siebie, a dopiero potem do podjęcia jarzma, czyli do wejścia na drogę bycia uczniem. Jezus stawia się nie tylko w miejscu Mądrości i Prawdy, ale nawet na miejscu Boga „dam wam odpoczynek” (anapauso). Kategoria „odpoczynku” została tutaj połączona z pokrzepieniem i spełnieniem, czyli zapowiada błogosławieństwo mesjańskie i eschatologiczne.
• Na wyjątkową uwagę zasługuje słowo określające jarzmo (dzygon). Jest powszechną w świecie żydowskim i Nowym Testamencie metaforą Prawa (Ga 5,1). Jezus zaprasza przychodzących do siebie, aby postępowali zgodnie z jego interpretacją Prawa. Tylko Ona jest jego ostatecznym wypełnieniem. Kazanie na Górze podkreśla dbałość Jezusa o tę kwestię, kiedy wspomina, że żadna jota ani kreska nie zostanie usunięta z Prawa, aż wszystko się wypełni (por. Mt 5,17-19). Sens przedstawiony przez metaforę jarzma powtarza się w Chrystusowym wezwaniu „uczcie się ode mnie”, gdzie Jezus znów wykorzystuje motyw uosobionej Mądrości, która wzywa do posłuszeństwa Torze (por. Syr 24,22-23). Zachęta do uczenia się od Jezusa jest wyrażona czasownikiem matheteuein, który pojawia się jeszcze w Mt 28,19 w scenie rozesłania uczniów. Egzegeci podkreślają, że przez użycie tego terminu zostaje w tym zdaniu podkreślony nie tylko wymiar naśladowania w postępowaniu – stosowaniu Jezusowej interpretacji Prawa, ale przede wszystkim osobiste oddanie Jezusowi tego, który staje się jego uczniem.
• Jezus podaje w tekście również powód, dla którego powinno się go naśladować – ponieważ jest „cichy (prays) i pokorny (tapeinos) sercem”. Te określenia występują jedynie w Jr 26,6 i So 3,2. Jezus jest określany jako „cichy” (prays) w Ewangelii św. Mateusza jedynie w pośrednim w cytacie z Za 9,9 w Mt 21,5. Synonimiczny rzeczownik „łagodność” (prautes) jest odnoszony do Jezusa w 2 Kor 10,1. Będąc „cichym”, Jezus staje się podobny do Mojżesza (Lb 12,3). W Mt 5,5 opisuje swoich uczniów jako „cichych”. Przymiotnik „pokorny” (tapeinos) jest określeniem przypisywanym Jezusowi w Nowym Testamencie tylko tutaj. Zatem wyrażenia „cichy” i „pokornego serca” należy traktować zasadniczo jako synonimy. Zostały tu użyte w celu zbudowania kontrastu między postawą Jezusa a faryzeuszów mieniących się tytułem znamienitych interpretatorów Prawa. Zachowanie faryzeuszy, gdy pełnią urząd wykładając ludowi Prawo, nie licuje z tym co prezentuje Jezus, który nie zabiega o wszystkie przywileje, związane z funkcją uczonego w Piśmie (zob. 23,5–12). W przeciwieństwie do tego, Jezus przychodzi potulnie i pokornie jako sługa (por. Sługa Pański w Iz 42,2–3; 53,1–12) pozostając nim aż po krzyż.
• Klauzula zamykająca fragment stwierdzająca, że jarzmo Jezusa jest słodkie, a jego brzemię lekkie jest paralelne do zdania z w. 28. Podkreśla prawdę o wyższości drogi Jezusa w osiąganiu sprawiedliwości w konfrontacji z tym, co prezentują faryzeusze. Odsyła przez użycie przymiotników „dobre” chrestos i „lekkie” elafros do fragmentu Mt 23,4, gdzie Jezus opisuje tradycję faryzeuszy, która posiada „ciężkie” (barea) wymagania. Posłuszeństwo im nakłada na postępujących za nimi zbyt wiele wysiłku i nie oferuje odpocznienia jak w przypadku zachęty Jezusa – jest pozbawiona komponentu eschatologicznego.

Ojcowie Kościoła:

Św. Klemens Aleksandryjski w dziele „Stromata – czyli rozmaitości” w rozdz. V pisze o wypowiedzi Jezusa z Mt 11,25-30 w kontekście zachęty skierowanej do ludzi mających wejść na drogę życia filozoficznego – refleksyjnego. Cytuje fragment z Ewangelii mówiący, iż prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogacz do królestwa niebieskiego (Mt 19,24). Wskazuje na prawdziwie działający zmysł moralny u starożytnych, który mówił, iż od wewnętrznego uporządkowania człowieka zależy jego wejście na drogę oddania cnocie. Św. Klemens cytuje fragment Mt 11,28 i zestawia z opinia Alcybiadesa, który mówi, że: „występek jest niewolą, a cnota jest atrybutem wolnych ludzi”, wzywając: – „Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. (J 8,34-36).
Św. Cyprian z Kartaginy w trzeciej części „Traktatów” pisze posługując się Ps 2, że ludzie spoza narodu wybranego odrzucili Boże Prawo przez to, że go nie zrozumieli. Stąd zaczęli dywagować nad rzeczami, które nie przynoszą pożytku, oddali się różnego rodzaju obrzydliwościom. Dopiero Jezus ze swoją zachętą: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11,28-29) odkrył przed ludami całej ziemi właściwą interpretację Bożej woli. Bóg w Jezusie stał się dla nich zrozumiały, wypełniając zadanie, które stało przed Torą, a które nie zostało przez nią zrealizowane. W pełny sposób dostrzega się to w dziele Soboru Jerozolimskiego (Dz 15, 1-31), który nie kazał zachowywać wszystkich przepisów Prawa Mojżeszowego tym, którzy przechodzą na chrześcijaństwo z pogaństwa.

W Liście XXVI św. Augustyna datowanym na 395 rok adresowanym do Licentiusa autor posługuje się fragmentem: „Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie; bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem moje jarzmo jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11,29) aby napomnieć swojego przyjaciela wskazując, że Pan błaga wszystkich, którzy przeżywają trudności o udanie się do niego. Licentius tego jednak nie czyni. Św. Augustyn pisze: „Ale dla twej mocnej i pysznej szyi, zaprawdę, jarzmo świata wydaje się łatwiejsze niż jarzmo Chrystusa. Jednak spójrz na jarzmo, które On nakłada, przez kogo i jaką ceną jest ono nałożone. Idź do Kampanii, dowiedz się o Pawle, tym wybitnym i świętym słudze Bożym, jak wielkie światowe zaszczyty strząsnął bez wahania z szyi prawdziwie szlachetnej, bo pokornej, aby ją postawić, tak jak uczynił, pod jarzmo Chrystusa. A teraz, gdy jego umysł jest spokojny, potulnie raduje się w Nim jako przewodniku swojej drogi. Idź, dowiedz się, z jakim bogactwem umysłu składa Mu ofiarę chwały, oddając Mu całe dobro, które od Niego otrzymał, aby nie przechować wszystkiego, co ma w Tym, od którego je otrzymał, by stracić wszystko.” (przekład własny).

Kultura i sztuka

Słowa „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28) były jednymi oprócz tych opisujących mękę na krzyżu i przebicie Serca Jezusa przez rzymskiego żołnierza (J 19,34), stanowiących biblijny fundament, na którym oparł się kult Serca Jezusowego, do którego szerzenia została wezwana w prywatnych objawieniach św. Małgorzata Maria Alacoque (1647—1690) z klasztoru wizytek w Paray-le-Monial. 10 czerwca 1675 roku Św. Małgorzata doznała ostatniego wielkiego objawienia, w którym Pan Jezus wezwał ją do wynagradzania za zniewagi, których dopuszczają się ludzie i ustanowienia odrębnego święta Jego Najświętszego Serca w pierwszy piątek po Oktawie Bożego Ciała. Stąd zrodziła się potrzeba, aby na potrzeby kultu rozpoczętego na świecie 23 sierpnia 1856 przez Papieża Piusa IX wykonywać wizerunki Pana Jezusa z otwartym Sercem. W podobnej postawie zaczęto przedstawiać wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego, który został podany św. s. Faustynie Kowalskiej. Na tym wizerunku zamiast wyeksponowanego serca z piersi Pana Jezusa wychodzą dwie wiązki światła koloru czerwonego i bladego symbolizujące krew i wodę wypływającą z przebitego Serca Pana Jezusa.

Galeria zdjęć (4 zdjęć) Życie i nauczanie Kościoła:

Papież Franciszek rozpoczyna od zacytowania wezwania Chrystusa do utrudzonych i obciążonych swoje orędzie na XXVIII Światowy Dzień Chorego 2020:
1. Słowa Jezusa: «Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię» (Mt 11,28) wskazują na tajemniczy kierunek łaski, która objawia się ludziom prostym i daje wytchnienie utrudzonym i zmęczonym. Słowa te są wyrazem solidarności Syna Człowieczego wobec ludzkości dotkniętej smutkiem i cierpieniem. Jakże wiele osób cierpi w ciele i na duchu! Jezus Chrystus wzywa wszystkich, aby pójść do Niego: «przyjdźcie do mnie» i obiecuje ulgę i wytchnienie. «Kiedy Jezus to mówi, ma przed oczyma ludzi, których spotyka każdego dnia na drogach Galilei: wielu ludzi prostych, ubogich, chorych, grzeszników, znajdujących się na marginesie społeczeństwa z powodu ciężaru prawa i opresyjnego systemu społecznego… Ludzie ci zawsze uganiali się za Nim, aby słuchać Jego słowa — słowa, które dawało nadzieję!».”

Słowami «Słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie» (Mt 11, 30) Jan Paweł II podsumował w czasie kanonizacji życie św. o. Pio z Pietreleciny. „Te słowa Jezusa, wypowiedziane do uczniów, które przed chwilą usłyszeliśmy, pomagają nam zrozumieć najważniejsze przesłanie tej uroczystej Eucharystii. Możemy bowiem w pewnym sensie uznać je za wspaniałą syntezę całego życia Ojca Pio z Pietrelciny, którego dziś ogłaszamy świętym. Ewangeliczny obraz «jarzma» przywołuje na myśl liczne próby, którym musiał stawić czoło pokorny kapucyn z San Giovanni Rotondo. Dziś kontemplujemy w nim, jak słodkie jest «jarzmo» Chrystusa i naprawdę lekkie Jego brzemię, kiedy człowiek niesie je z wierną miłością. Życie i misja Ojca Pio świadczą o tym, że gdy trudności i cierpienia są przyjmowane z miłością, stają się uprzywilejowaną drogą świętości, która otwiera perspektywy większego dobra, znanego jedynie Panu.” (Homilia podczas Mszy św. kanonizacyjnej o. Pio z 16.06.2002).
Jan Paweł II 7 czerwca 1991 r. w Płocku w homilii rozważał słowa: „«Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem » (Mt 11,29). Kościół cały wsłuchuje się dzisiaj w te słowa, którymi Chrystus objawia tajemnicę swego Serca. “Uczcie się ode Mnie” – mówi, a słowa te znaczą, że On sam jest naszym Nauczycielem, naszym Mistrzem. Nie tylko przez wszystko, co czynił i mówił. Jest naszym Nauczycielem i Mistrzem przede wszystkim przez to, kim był. A kim był Jezus Chrystus – to wyraża się w sposób szczególny w Jego Sercu. (…) “Uczcie się ode Mnie”. Ta prawda, której nade wszystko mamy się uczyć od Chrystusa – to prawda miłości. Serce Odkupiciela objawia nam prawdę miłości, która “jest z Boga” (1 J 4,7). Miłość Boga wyraziła się w tym, że Ojciec “zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu” (1 J 4,9). Miłość, która jest z Boga, jest życiodajna. “Kto miłuje, narodził się z Boga (…), bo Bóg jest miłością” (1 J 4,7-8). Narodził się to znaczy: ma życie z Boga. Żyje życiem Bożym. I wtedy tylko “zna Boga”, ponieważ miłości nie poznaje się inaczej, tylko przez miłość. Dlatego też ten, “kto nie miłuje, nie zna Boga” (1 J 4,8) (…). Pan Jezus znajduje szczególną radość w objawieniu tej najgłębszej, najistotniejszej prawdy o Bogu. Mówi: “Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie” (Mt 11,25-26). Kto to są owi “prostaczkowie”? Czy nie mogą nimi być także “mądrzy i roztropni”? Żyjemy wszakże w epoce postępu naukowego, w epoce upowszechnienia oświaty. Trzeba więc powiedzieć, że bardzo wielu mądrych i uczonych – a niektórzy nawet bardziej jeszcze niż inni – pozostaje wrażliwych na objawienie Boga, który jest Miłością, a więc trzeba ich zaliczyć do tych ewangelicznych prostaczków. Miłość Boża jest wybraniem, jest odpowiedzią na wybranie ze strony Tego, który pierwszy umiłował. W tym tkwi sama istota Przymierza, jakie Bóg zawarł z człowiekiem. Przymierze to ma swą historię związaną naprzód z dziejami Izraela, jak przypomniało pierwsze czytanie dzisiejszej liturgii. Bóg dał się poznać potomkom Abrahama jako Bóg Przymierza w sposób szczególny przez wyzwolenie synów i córek ludu wybranego z niewoli egipskiej.”

Refleksja i modlitwa:

1. Jezus uwielbia Ojca sytuacji, która z ludzkiego punktu widzenia stanowi dla niego przegraną. Ludzie z miast izraelskich nie akceptują go i nie przyjmują jego nauczania. Czy ja jestem w stanie zdobyć się na dziękczynienie Bogu, kiedy sam doznaje porażki?
2. Czy wierzę, że słowo Jezusa jest mądrością, która ma siłę przemieniać moje życie i jest jednocześnie przestrzenią, w której zawsze mogę doznać pocieszenia?
3. Jak rozumiem słowo pocieszenie?
4. Poznanie Boga przez Jezusa pozwala mi poznać moje miejsce w świecie, moje powołanie. Czy przychodzę na modlitwie do Jezusa po to, bo poznać Ojca, by poznać jego wolę względem mnie?
5. Czy wierzę, że droga Jezusa do poznania Boga – jego jarzmo, jest dla mnie do wypełnienia, czy też uciekam przed nim myśląc, że są łatwiejsze drogi do osiągnięcia szczęścia?

Lektura poszerzająca:

1. Z. Żywica, Jezus wobec Tory i judaizmu w Ewangelii Mateusza, w: Miłość wytrwa do końca F.S. S. Pisarek, red. W. Chrostowski, Warszawa 2004, s. 439-454.
2. R. Bartnicki, Właściwości literackie Ewangelii według św. Mateusza, w: Bóg jest miłością 1J 4,16i, (Księga Pamiętkowa ks. prof. J. Kudasiewicza, red. W. Chrostowski), Warszawa 2006, s. 56-67.

Jastrowie–Skrzatusz: Pielgrzymka Wędrowników

Nie na Święty Krzyż, lecz do Skrzatusza dotarli szefowie ruchu skautowego w ramach dorocznego pielgrzymowania z krzyżami. Pierwszy raz w ogólnopolskim gronie wędrowali pokutnie nie świętokrzyskimi, lecz szlakami diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

Pielgrzymka Wędrowników corocznie wyrusza w ostatni weekend września na Święty Krzyż z Górach Świętokrzyskich. W tym roku ze względu na obostrzenia epidemiczne pielgrzymki gromadzącej co roku ok. 400 osób z całej Polski nie można było zorganizować w jednym miejscu. Odbyła się więc lokalnie, w kilku regionach kraju.

– Wszystkie wybrane sanktuaria na tegoroczną pielgrzymkę wędrowników mają rys pasyjny. My zaprosiliśmy gości i wędrujemy razem do sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Skrzatuszu – wyjaśnia o. Rafał Dudek OSB, diecezjalny duszpasterz Skautów Europy.

24 września blisko 50 szefów (instruktorów) SHK Zawisza Federacji Skautingu Europejskiego przybyło do Jastrowia, by stąd wyruszyć do Skrzatusza. Nazajutrz nastoletni i liczący po kilka dekad wędrownicy z hufców poznańskiego, łódzkiego i koszalińsko-kołobrzeskiego wzięli udział we Mszy św. w kościele pw. Św. Michała Archanioła i stąd ruszyli na dwudniowy szlak.

Pielgrzymowali w kilkuosobowych kręgach, wszyscy razem zaś gromadzili się w obozowiskach, na posiłkach, ogniskach, wieczorze ekspresji, a także na wydarzeniach religijnych: Mszy św. i charakterystycznej dla tej pielgrzymki – odbywanej od blisko 30 lat do Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego, najstarszego sanktuarium w Polsce – drodze krzyżowej z pochodniami, zakończonej symbolicznym i wymownym pukaniem do drzwi sanktuarium.

To prawdopodobnie pierwsza, ale i ostatnia pielgrzymka wędrowników do Skrzatusza. W ocenie dorosłych uczestników była trochę trudniejsza od tradycyjnej.

– Z jednej strony ta trasa się różni, ale jest też bardzo podobnie. Tak jak na Świętym Krzyżu i tu zaczynamy modlitwą, Eucharystią, przyjęciem krzyży na drogę, podjęciem zobowiązań pielgrzymich i intencji modlitewnych – powiedział Jerzy Żochowski, naczelnik Skautów Europy.

Jak co roku w trasie wędrownicy podjęli rozważanie jednego z ewangelicznych błogosławieństw. Tego września było to zdanie: “Błogosławieni, którzy się smucą albowiem oni będą pocieszeni”.

– To jest nasza duchowa strawa i łączymy się w tych rozważaniach z naszymi braćmi, którzy w tym czasie wędrują do innych sanktuariów w całej Polsce – dodaje pierwszy skaut Polski. – Przeżywamy jednak to samo. Jest wspólnota, jest radość wśród wędrowników, szczególnie tych młodszych. Młodzi dzielą się z nami swoją energią, my z nimi naszym doświadczeniem.

Jakuba Jakimiaka z Gorzycy pielgrzymka wprawia w gotowość służenia młodszym. Dla 17–latka służba to forma podziękowania tym szefom, którzy kiedyś pomagali jego drużynie. – W przyszłym roku, kiedy my ukształtujemy się duchowo, możemy wziąć pod swoją opiekę młodsze pokolenia i kontynuować to dzieło jakim jest skauting – mówi Jakub Jakimiak.

Sobotni wieczór uświetniła konferencja przy ognisku gościa specjalnego i sympatyka ruchu skautowego – bp. Krzysztofa Zadarki. Biskup przyznał, że skauting ma niezwykłe możliwości ukształtowania dziecka na dojrzałego człowieka, który swoją codzienność potrafi przeżywać w kontekście wiary w Jezusa Chrystusa.

W przeddzień Światowego Dnia Migranta i Uchodźcy bp Zadarko będący delegatem KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek, opowiedział wędrownikom m.in. o losie tych, którzy nie z własnej woli zostali zmuszeni do najtrudniejszych wędrówek z życiu – ucieczki z własnej ojczyzny lub wypędzenia z niej i podjęcia życia migranta. Biskup podzielił się ze słuchaczami swoim doświadczeniem spotkania z takimi osobami w greckich obozach dla uchodźców na wyspach Samos i Lesbos.

Czterodniowe spotkanie zwieńczyła niedzielna Eucharystia, zaś zakończył Apel Wędrowników oraz Rady Kręgów Szefów.

Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” Federacja Skautingu Europejskiego – działająca w Polsce organizacja harcerska nawiązująca do skautingu katolickiego ojca Sevina, jezuity oraz działalności instruktora harcerstwa przedwojennego hm. RP Stanisława Sedlaczka. Ruch skierowany jest do dzieci i młodzieży w wieku 8–18 lat, a animowany przez młodzież w wieku do 26 lat. W Polsce ruch jest uznany przez Konferencję Episkopatu Polski. Skauci Europy współpracują z innymi organizacjami harcerskimi w Polsce – z ZHR, ZHP, SH.

Bp Guzdek na Jasnej Górze: nie zgadzajmy się na niszczenie autorytetu polskiej Policji

Od złożenia kwiatów przy płaskorzeźbie „Gloria Victis” upamiętniającej 13 tys. policjantów zamordowanych przez Sowietów w 1940 r. rozpoczęła się na Jasnej Górze dziewiętnasta pielgrzymka środowiska policyjnego. Spotkanie odbywało się tradycyjnie przed patronalnym świętem Policji przypadającym w święto św. Michała Archanioła, 29 września.

– Staję tu z poczuciem dumy, że mogę razem z kapelami stać wraz z policjantami w ich codziennej pracy, w ich trudzie i wspierać ich modlitwą i dobrym słowem, bo spotykają się nie tylko ze złem, ale i napaściami słownymi, z nieodpowiedzialnymi reakcjami – mówił w kaplicy Matki Bożej bp Józef Guzdek, delegat Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa Policji. W kazaniu podczas Mszy św. w intencji stróżów prawa przypominał, że policjanci służą najwyższym wartościom, bo do nich z pewnością należą zapewnienie bezpieczeństwa, przestrzeganie prawa i ład społeczny.

– Dziękujmy Bogu za tych, którzy stawali i nadal stają w obronie godności i praw należnych stróżom naszego bezpieczeństwa – mówił bp Guzdek. Podkreślił, że „szczególnie ważne są działania prawne oraz słowa wypowiadane w obronie funkcjonariuszy, którzy bywają napiętnowani i publicznie potępiani bez udowodnienia im popełnionej winy”. Zaznaczył, że „jeśli tego zabraknie zło będzie się rozzuchwalać a przestępcy będą zachęcani do podnoszenia ręki na polskiego policjanta”.

Pytał „ludzi dobrej woli”, co myślą: „czy wolno lekceważyć godność drugiego człowieka? Czy wolno bezkarnie niszczyć autorytet polskiej policji? Czy wolno rzucać obelgami i przekleństwami, tych którzy stoją na straży przestrzegania prawa? Czy wolno atakować bez żadnych konsekwencji tych, którzy z narażeniem życia i zdrowia przyczyniają się do naszego bezpieczeństwa? Czy można tolerować mowę nienawiści wobec funkcjonariuszy policji?”.

Bp Guzdek podkreślał, że „jeśli nie staniemy po stronie stróżów prawa to czy oni staną po naszej stronie, gdy będzie zagrożone nasze zdrowie, życie lub mienie? A może wtedy odwrócą wzrok, aby nie widzieć ludzkiej krzywdy i nie podjąć interwencji i nie spotkać się z medialnym atakiem ludzi przewrotnych i złych”.

USA Zakonnica wśród 100 najbardziej wpływowych osób Time-Magazine

Z Jasnej Góry delegat Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa Policji zwrócił się z apelem: „nie zgadzajmy się na niszczenie autorytetu polskiej policji”. – Walka o doraźne interesy lub forsowanie własnych przekonań nie usprawiedliwiają przemocy wobec stróżów prawa, nie usprawiedliwia jej także nieprzestrzeganie obowiązujących nas przepisów – mówił bp Guzdek.

Zauważył, że w tym roku mija 95 lat, od kiedy szeregi policji wzmocniły kobiety. – Potrzebne są delikatne dłonie wyciągnięte w geście ratunku, zwłaszcza gdy chodzi o przemoc domową ukrytą w czterech ścianach, potrzebne są wrażliwe serca kobiet i mężczyzn noszących policyjne mundury. Jednak one nie wystarczą. W walce ze złem i przemocą potrzebne są także silne męskie dłonie, które powstrzymają przestępców lub udzielą pomocy potrzebującym.

Bp Guzdek przywołał postać policjanta z Mińska Mazowieckiego, który w sierpniu utonął w morzu ratując życie 15- letniej dziewczynce. W jego osobie uczcił, tych którzy zginęli wypełniając złożoną przysięgę do końca.

W tym roku środowisko policyjne spotkało się w mniejszej liczbie i w „okrojonym programie”. Na Jasną Górę przybyli reprezentanci policjantów z całego kraju z Komendantem Głównym Policji gen. insp. Jarosławem Szymczykiem, a także wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji Bartoszem Grodeckim. Przybyli komendanci wojewódzcy i miejscy Policji oraz przedstawiciele Stowarzyszenia „Rodzina Policyjna 1939” z prezes Teresą Bracką.

– Jak co roku pielgrzymujemy do Królowej Polski przede wszystkim, aby podziękować za rok, który za nami, a on był niezwykle trudny z uwagi na to, że nie brakowało tych codziennych wyzwań dla funkcjonariuszy i pracowników polskiej Policji, ale też spotkaliśmy się z tym ogromnym zagrożeniem dla nas wszystkich, jakim jest pandemia koronawirusa – powiedział komendant Szymczyk.

Dodał, że to jest też „prośba o opiekę, wsparcie, o to, co niezwykle ważne, o mądrość podejmowania trudnych wyborów i trudnych decyzji, bo one często, jeśli chodzi o policyjną służbę, muszą zapadać w ułamkach sekund, i bardzo często wiążą się z tym, że musimy w stosunku do kogoś użyć siły, czasami zatrzymać i pozbawić wolności, ale tylko i wyłącznie po to, żeby cała reszta z nas mogła czuć się bezpiecznie”.

Zakończyła się ogólnopolska pielgrzymka małżeństw i rodzin na Jasną Górę

O tym, że gniazdo rodzinne to najważniejsza ze wspólnot i że każda inna – parafia, szkoła, zakład pracy, samorząd czy państwo – winna pełnić wobec niej rolę służebną, wskazywał na Jasnej Górze bp Romuald Kamiński. Duchowny przewodniczył dziś Mszy św. w ramach 36. pielgrzymki małżeństw i rodzin, która przebiegała pod hasłem „Największym skarbem jest rodzina” zaczerpniętym z nauczania kard. Stefana Wyszyńskiego.

Bp Kamiński podkreślał w homilii, że dziś najbardziej potrzebna jest zakrojona na szeroką skalę ewangelizacja narodu przywracająca zgodne z nauką Kościoła, rozumienie kim jest człowiek, po co żyje, czym jest rodzina i jaki jest zamysł Boży wobec niej.

– Bez takiego nauczania całego społeczeństwa nie da się wyrobić w rodzinach, w każdym z nas, postawy, która będzie autentycznym umiłowaniem Boga, Ojczyzny, która będzie kazała przyjąć więcej dzieci w rodzinie, zachować trwałość rodziny, zabiegać o właściwą postawę moralną dzieci – mówił bp Kamiński.

Kaznodzieja podkreślał, że bardzo ważnymi ogniwami w pomocy rodzinie są szkoła i media, promujące wartości. – Jeśli gniazdo rodzinne potraktujemy jako najważniejszą ze wspólnot, niejako jak słońce w naszym układzie planetarnym, to wszystkie inne wspólnoty powinny być wobec niej służebne. Taką winna być wspólnota parafialna, szkoła, urząd gminny czy miejski, zakłady pracy, poczynając od najmniejszych struktur aż po takie podmioty jak prezydent, parlament, rząd, gospodarka, zasoby naturalne, media zwłaszcza te będące własnością narodu – mówił biskup.

Zaznaczył, że w sytuacji, gdy widać jak wielką siłę mają media i jak mogłyby stać się sprzymierzeńcem dobrej sprawy, gdyby emitowały więcej moralnie poprawnych programów, zawierających autentyczną prawdę.

USA Zakonnica wśród 100 najbardziej wpływowych osób Time-Magazine

– Czas pandemii pokazał, jak ważne jest życie rodzinne i kontakt z drugim człowiekiem, czy wspólnotowa modlitwa. Przyszło nam żyć w trudnych czasach, i nie chodzi tu o biedę materialną. Musimy podjąć to wyzwanie – przekonywał biskup. Ocenił też, że „ludziom potrzeba więcej wspólnoty modlitewnej w intencjach, które przynosi każdy nowy dzień, potrzeba modlitwy wynagradzającej za wszelkie zło, na które się tak wielu zgadza, a co gorsza, w tym także uczestniczy, zaplanowanych cyklicznych katechez czy to w mediach, czy w świątyniach”.

W czasie Eucharystii odbyło się odnowienie przyrzeczeń małżeńskich i ślubowanie nowych, diecezjalnych doradców życia rodzinnego. Złożono także Akt Zawierzenia Rodzin i Małżeństw Matce Bożej Jasnogórskiej.

Bp Wiesław Śmigiel, przewodniczący Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski zauważył, że jest coraz więcej rodzin otwartych na życie, łączących aktywność zawodową i społeczną z życiem małżeńskim i rodzinnym. Wciąż wyzwaniem pozostają rozwody, nie przyjmowanie potomstwa i konflikty rodzinne. Podziękował tym, którzy czynią wszystko, by rodzina była narodowym skarbem.

Pielgrzymka Małżeństw i Rodzin organizowana jest przez Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin przy Konferencji Episkopatu Polski. Jej celem jest przede wszystkim wzmocnienie polskich rodzin, zwrócenie uwagi na piękno powołania małżeńskiego, a także pomoc w przezwyciężeniu zagrożeń.

Bp Długosz: Jezus pragnie, byśmy doświadczali Jego miłosierdzia

„Wspominając jego życie, chcemy podziękować Bogu za przykład człowieka, który nigdy się nie starzeje” – powiedział o św. Wincentym a Paulo bp Antoni Długosz. Biskup pomocniczy senior archidiecezji częstochowskiej przewodniczył uroczystościom odpustowym w bydgoskiej parafii św. Wincentego a Paulo.

– Cieszę się, że mogę z wami przeżyć imieniny wielkiego bohatera Kościoła. Patron parafii nie jest kwestią przypadku. Jest on wielkim zobowiązaniem dla wszystkich uczestniczących w tej uroczystości, a także mieszkańców wspólnoty – mówił na wstępie.

Podczas homilii biskup Długosz nawiązał do daty 8 grudnia 2015 roku, kiedy to papież Franciszek ogłosił przeżywanie Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia. Towarzyszyło mu hasło: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz miłosierny jest”. – Ojciec Święty zaznaczył, że imię Boga to „Miłosierdzie”. W tym słowie mieści się słowo „Miłość”, lecz ów termin często ograniczamy do osób, które darzymy uczuciem, sympatią. Do tych, którzy są naszymi przyjaciółmi. Tymczasem „miłosierdzie” obejmuje także naszych wrogów – powiedział biskup.

Jak dodał, postawy miłosierdzia Jezus czy słowami i czynami. – Przedłużeniem Bożego miłosierdzia są święci, do których należy św. Wincenty a Paulo. Wspominając jego życie, chcemy podziękować Bogu za przykład człowieka, który nigdy się nie starzeje. Taki jest właśnie charyzmat świętych. Zawsze możemy o nich mówić, o ich słowach i czynach – podkreślił bp Długosz.

W 1923 roku na zaproszenie arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego kard. Edmunda Dalbora do Bydgoszczy przybyli kapłani ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy. 24 kwietnia 1924 roku kard. Dalbor erygował parafię św. Wincentego a Paulo. 27 września 1925 r. bp Antoni Laubitz z Gniezna poświęcił i wmurował kamień węgielny wraz z aktem erekcyjnym.

Dziś parafię tworzy wiele wspólnot, organizacji, ruchów, których działania są zauważalne na terenie Bydgoszczy. – Moi drodzy, dziękuję za waszą obecność, a nadto posługę ubogim i potrzebującym. Jak wspomniał ksiądz biskup, miłosierdzie jest czymś, co nas zobowiązuje. Święty Wincenty – nasz patron i założyciel – którego jesteśmy duchowymi synami, mówił zawsze: „Zwracajcie uwagę na ubogich i bezdomnych, oni są naszymi panami”. Trudne to słowa, ale tak jest, bo oni pomagają nam przybliżyć się do zbawienia – podsumował proboszcz ks. Sławomir Bar CM.

Dobiega końca akcja „Kredkobranie” dla polskich uczniów z Kresów

Fundacja Ignatianum i Stowarzyszenie „Korzenie” prowadzi inicjatywę „Kredkobranie”. W jej ramach do 4 października zbierane są przybory szkolne i materiały plastyczne, które trafią do najmłodszego pokolenia Polaków mieszkających na Kresach.

Akcja polega na zbiórce przyborów szkolnych, takich jak kredki, farby, zeszyty, bloki, piórniki czy długopisy, które można dostarczać do 4 października do siedziby Fundacja Ignatianum (ul. Kopernika 26, 31-501 Kraków). Organizatorzy proszą o wcześniejszy kontakt.

– Chcemy, aby czas pandemii nie sprawił, żeby któryś uczeń z Litwy, Białorusi i Ukrainy o polskich korzeniach, nie mógł spokojnie rozpocząć nowego roku szkolnego. Już widzimy, że ludzie dobrej woli nie zawiedli i na pewno uda się zebranymi darami sprawić uśmiech i radość na twarzach dzieci i młodzieży – mówi Tomasz Konturek, pomysłodawca i koordynator „Kredkobrania”.

Akcję można wesprzeć indywidualnie lub grupowo w obrębie klasy, szkoły czy zakładów pracy. Poza darami rzeczowymi zbierane są również pieniądze na zakup przyborów szkolnych i pokrycie kosztów wyjazdów z darami na Kresy. Wpłat pieniężnych na rzecz akcji można dokonywać na konto o numerze 58 1750 0012 0000 0000 3880 7595 z dopiskiem KREDKOBRANIE.

USA Zakonnica wśród 100 najbardziej wpływowych osób Time-Magazine

Jeśli nic nie pokrzyżuje planów organizatorów to 21 października wyruszą z transportem darów na Litwę. – Już teraz wiemy, że będziemy mieli problem z dowiezieniem darów na Białoruś, ze względu na sytuację polityczną. W związku z tym wszystkich ludzi dobrej woli prosimy o wpłaty na konto na rzecz naszej akcji. Część zebranych pieniędzy przekażemy na zakup przyborów szkolnych bezpośrednio na Białorusi – podkreśla Konturek.

W ubiegłym roku dzięki wsparciu darczyńców przybory szkolne otrzymało blisko 1000 uczniów z Litwy i Ukrainy. W inicjatywę włączyło się ponad 90 szkół w całej Polsce, z czego prawie 50 z Małopolski – zebrano ponad 40 tysięcy sztuk różnych pomocy szkolnych.

Szczegółowe informacji można odnaleźć na stronie www.fundacjaignatianum.pl, pod adresem kredkobranie@ignatianum.edu.pl lub numerem telefonu 785 042 119.

Patronat honorowy nad akcją objęli m.in. abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, Łukasz Kmita, wojewoda małopolski oraz ks. prof. dr hab. Józef Bremer SJ, rektor Akademii Ignatianum w Krakowie.

Miejsce Piastowe: nuncjusz apostolski zainaugurował rok jubileuszowy 100. rocznicy zatwierdzenia michalitów

Mszą św. pod przewodnictwem nuncjusza apostolskiego w Polsce abp. Salvatore Penacchio zainaugurowano Rok Jubileuszowy 100. rocznicy zatwierdzenia Zgromadzenia Świętego Michała Archanioła. Uroczystość odbyła się w Miejscu Piastowym na Podkarpaciu, gdzie znajduje się dom macierzysty michalitów. List do z okazji jubileuszu przesłał Ojciec Święty Franciszek.

Mszę św. – obok wielu księży – koncelebrowali: prymas Polski abp Wojciech Polak, metropolita przemyski, abp Adam Szal, abp Józef Kowalczyk, abp Stanisław Nowak oraz bp Stanisław Jamrozek i bp Krzysztof Chudzio.

Przed rozpoczęciem Mszy św. generał zgromadzenia ks. Dariusz Wilk odczytał fragment listu skierowanego przez Franciszka z okazji rozpoczynającego się jubileuszu. Papież stwierdził w nim, że michalicki charyzmat jest aktualny jak nigdy i charakteryzuje się „troską w stosunku do dzieci ubogich, osieroconych i opuszczonych, przez nikogo nie chcianych i często uważanych za margines społeczeństwa”.

Ojciec Święty zawierzył zgromadzenie opiece Maryi i św. Michała Archanioła oraz udzielił swojego błogosławieństwa, „obejmując nim chętnie również tych, których spotykacie podczas waszego codziennego apostolstwa”.

W homilii abp Salvatore Penacchio zwrócił uwagę, że Miejsce Piastowe jest kolebką zgromadzenia michalickiego, tak silnie związanego z osobą założyciela bł. księdza Bronisława Markiewicza. Przypomniał jego słowa wypowiedziane niedługo przed swoją śmiercią w starej plebanii: „odchodzę, a wy zostaniecie i poprowadzicie dalej dzieło, które nie jest moje, lecz Boże”.

Nawiązując do odczytanej Ewangelii, abp Penacchio zauważył, że jeden z synów gospodarza wyraził gotowość pójścia do winnicy, jednak obietnicy tej nie spełnił, w odróżnieniu od swojego brata, który do winnicy poszedł mimo początkowej niechęci. Kaznodzieja stwierdził, że „przewrotność jest zaprzeczeniem szczerości, a Jezus ceni szczerość i prostolinijność, nawet jeśli jest zabarwiona nutką buntu”, jak u syna, który wypełnił prośbę ojca.

Nuncjusz prosił uczestników liturgii, aby do swoich domów i wspólnot zanieśli serdeczne pozdrowienie od papieża, „który polecił modlić się za przyczyną św. Michała Archanioła w tych trudnych czasach, także z powodu pandemii”.

W imieniu biskupów z diecezji, w których posługę podejmują michalici, za ich obecność dziękował prymas abp Wojciech Polak. Z kolei abp Adam Szal wyraził radość, że to z archidiecezją przemyską tak szczególnie od początku swojego istnienia związane są zgromadzenia michalickie.

List na jubileusz zgromadzenia skierował również premier Mateusz Morawiecki.

Bł. ks. Bronisław Markiewicz urodził się 13 lipca 1842 r. w Pruchniku koło Jarosławia. W 1863 r. wstąpił do seminarium duchownego w Przemyślu. We wrześniu 1867 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pracował jako wikariusz i proboszcz, ukończył dodatkowe studia z pedagogiki, filozofii i historii, wykładał również teologię pastoralną w seminarium duchownym w Przemyślu.

Z czasem ks. Bronisław odkrył w sobie powołanie do życia zakonnego. W listopadzie 1885 r. wyjechał do Włoch i tam wstąpił do salezjanów. W marcu 1887 r. złożył śluby na ręce św. Jana Bosko. Z oddaniem i gorliwością wypełniał powierzane mu zadania. W marcu 1892 r., za pozwoleniem przełożonych, powrócił do Polski i został proboszczem w Miejscu k. Krosna, które jego staraniem przyjęło nazwę Miejsce Piastowe.
Oddał się tutaj pracy z młodzieżą, głównie z ubogimi i sierotami. Otworzył Instytut Wychowawczy, przez który troszczył się o materialną i zawodową przyszłość podopiecznych.

W 1897 r. odszedł ze zgromadzenia księży salezjanów i założył Towarzystwo Powściągliwość i Praca, które stało się zalążkiem do stworzenia dwóch nowych zgromadzeń zakonnych: męskiego i żeńskiego. Oba pod opieką św. Michała Archanioła, oparte na duchowości św. Jana Bosko, miały poświęcić się pracy z dziećmi i młodzieżą.

Ks. Markiewicz nie doczekał zatwierdzenia nowych zgromadzeń. Zmarł 29 stycznia 1912 r. Zgromadzenie św. Michała Archanioła zostało erygowane w 1921 r., a Zgromadzenie Sióstr św. Michała Archanioła w 1928 r.
Beatyfikacji ks. Markiewicza dokonał w Warszawie 19 czerwca 2005 r. delegat papieski kard. Józef Glemp.
29 września 2007 r. ordynariusz przemyski abp Józef Michalik podniósł kościół zakonny w Miejscu Piastowym do rangi Sanktuarium Św. Michała Archanioła i Bł. Bronisława Markiewicza.

Organizacje pomocowe krytycznie o pakcie migracyjnym Komisji Europejskiej

Jezuicka Służba Uchodźcom wypowiedziała się krytycznie na temat nowego paktu migracyjnego zaprezentowanego przez Komisję Europejską. Ta jedna z najprężniej działających światowych organizacji pozarządowych, zajmujących się uchodźcami wskazuje, że wygrała logika utylitaryzmu a nie solidarności.

Rzeczniczka rzymskiego Centrum Astalli, które jest jednym z prowadzonych przez JRS ośrodków pomagających migrantom wskazuje, że nowy pakt nastawiony jest głównie na zamknięcie i kontrolę europejskich granic. „Śledząc tę logikę niemożliwym staje się praktycznie mówienie o gościnności, solidarności i pomocy potrzebującym” – powiedziała Radiu Watykańskiemu Donatella Parisi.

„Wydaje się nam, że słowo solidarność, tak często powtarzane przy prezentacji tego dokumentu, w istocie zmienia znaczenie z punktu widzenia Europy. To nie jest solidarność, która przyjmuje, solidarność wobec migrantów, tych którzy uciekają przed wojnami, prześladowaniami i kryzysami humanitarnymi. To jest solidarność państw, które próbują się jak najbardziej zamknąć. Oczywiście bardzo nas to martwi. Liczyliśmy też w końcu na utworzenie korytarzy humanitarnych, to znaczy legalnych kanałów dla osób, które uciekają z terenów objętych konfliktami. Pomyślmy chociażby o Syrii. To mogłoby powstrzymać śmierci w morzu. Ważnym krokiem byłoby też utworzenie legalnych kanałów humanitarnych dla tych, którzy doświadczają łamania praw człowieka. Liczyliśmy, że logika, którą ukazuje obóz Moria na Lesbos zostanie przezwyciężona. Niestety tak się nie stało“ – powiedziała papieskiej rozgłośni Parisi.

Kard. Dziwisz: ludzka niewierność nie zniszczy miłości Boga

– Miłości Boga nie zniszczą ludzkie niewierności i nieprawości. Nie zniszczy jej obojętność, z jaką ta miłość się spotyka, również w dzisiejszym świecie – mówił kard. Stanisław Dziwisz w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie podczas Mszy św. w 5. rocznicę beatyfikacji bł. Klary Szczęsnej. Krakowski metropolita senior podkreślał, że miłość określa charyzmat zgromadzenia sióstr sercanek, założonego przez błogosławioną.

Beatyfikacja bł. Klary Szczęsnej odbyła się w papieskim sanktuarium w Krakowie. W imieniu papieża Franciszka dokonał jej ówczesny prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Amato. Jak głosił dekret beatyfikacyjny, Matka Klara „zawsze umiała przyjmować wolę Bożą i ze szczególną miłością troszczyła się o potrzebujących, szczególnie o dziewczęta i o chorych”.

W homilii kard. Dziwisz podkreślał, że kluczem do poznania drogi życia bł. Matki Klary jest miłość. – Nic tej Bożej miłości nie zniszczy. Nie zniszczą jej ludzkie niewierności i nieprawości. Nie zniszczy jej obojętność, z jaką ta miłość się spotyka, również w dzisiejszym świecie – zaznaczył.

Kaznodzieja dodał, że prawda o Jezusowym Sercu wpisała się w życie błogosławionej Matki Klary i określiła charyzmat założonego przez nią Zgromadzenia Sióstr Sercanek. – Siostry żyją miłością Boga i głoszą tę miłość swoją służbą, miłością bliźniego potrzebującego pomocy – stwierdził.

Wieloletni sekretarz św. Jana Pawła II wspominał posługę sióstr sercanek u boku kard. Karola Wojtyły w Krakowie. – Na pytanie, jak układała się ta jakże bliska współpraca, wystarczy odpowiedzieć, że jedną z pierwszych decyzji papieża Jana Pawła II po wyborze było zaproszenie sióstr, by wspomagały go w Watykanie podczas – jak się okazało – całego długiego pontyfikatu – opowiadał.

Kard. Dziwisz podkreślał, że praca, obecność sióstr, ich styl życia, służby i modlitwy, ich duchowość i pobożność, tworzyły „Bożą i rodzinną atmosferę domu papieskiego” i pomagały Ojcu Świętemu pełnić jego misję głoszenia światu Jezusa Chrystusa i jego Ewangelii.

Bł. Klara Ludwika Szczęsna urodziła się w ubogiej i licznej rodzinie w 1863 roku. W dzieciństwie nie otrzymała żadnego wykształcenia. Jako dwunastolatka straciła matkę i to doświadczenie zbliżyło ją do Boga, przyspieszając proces jej duchowego dojrzewania. Pięć lat później opuściła rodzinny dom i usamodzielniła się podejmując pracę krawcowej. Szukając pogłębienia swej wiary, spotkała bł. Honorata Koźmińskiego i wstąpiła do Zgromadzeniu Sług Jezusa, dzięki któremu przez Warszawę i Lublin dotarła do Krakowa.

Drugim ważnym spotkanym człowiekiem okazał się ks. Józef Sebastian Pelczar, późniejszy biskup i święty. Razem założyli Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego, którego s. Klara została pierwszą przełożoną generalną i pełniła ten urząd aż do swej śmierci. Zmarła w wieku 53 lat. W marcu 1994 roku kard. Franciszek Macharski rozpoczął jej proces beatyfikacyjny. Wspomnienie liturgiczne bł. Klary Szczęsnej obchodzone jest 7 lutego.

Franciszek przestrzega przed „fasadową” religijnością

Przed „fasadową” religijnością, rozumieniem religii jedynie jako praktyki zewnętrznej i wypływającej z nawyku, nie wpływającej na życie i postawy osób – przestrzegł Franciszek podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański w Watykanie.

“Wiara w Boga wymaga ponowienia każdego dnia wyboru dobra a nie zła, wyboru prawdy a nie kłamstwa, wyboru miłości bliźniego a nie egoizmu” – zaznaczył papież dodając, że ci, którzy nawrócą się na ten wybór, po doświadczeniu grzechu, znajdą pierwsze miejsca w królestwie Niebieskim.

Franciszek nawiązał do dzisiejszej Ewangelii św. Mateusza (por. 21, 28-32), przypowieści o dwóch synach, z których pierwszy na wezwanie ojca do pracy w winnicy odpowiada „nie”, ale potem okazuje skruchę i idzie tam. Natomiast drugi syn, który natychmiast odpowiada „tak”, w rzeczywistości tego nie czyni. Przypowieść mówi królestwie Bożym, w której “Jezus występuje przeciwko religijności, która nie obejmuje ludzkiego życia, która nie stawia pytań sumieniu i jego odpowiedzialności w obliczu dobra i zła”.

“Poprzez ten prosty przykład Jezus chce przezwyciężyć rozumienie religii jedynie jako praktyki zewnętrznej i wypływającej z nawyku, nie wpływającej na życie i postawy osób” – wyjaśniał papież.

Franciszek przypomniał, że przedstawicielami tej „fasadowej” religijności, której Jezus nie aprobuje są arcykapłani i starsi ludu, którzy w królestwie Bożym zostaną wyprzedzeni przez celników i nierządnice. Zastrzegł, że stwierdzenie to nie powinno prowadzić do przekonania, że dobrze czynią ci, którzy nie przestrzegają przykazań Bożych i zasad moralnych.

USA Zakonnica wśród 100 najbardziej wpływowych osób Time-Magazine

“Jezus nie wskazuje na celników i nierządnice jako wzorce życia, ale jako wymowne przykłady zbawienia, które Bóg oferuje każdemu, kto się otwiera i do Niego nawraca. Osoby te bowiem w istocie słuchają Jego orędzia, okazały skruchę i zmieniły swe życie” – powiedział papież.

Franciszek podkreślił, że Bóg daje nam wolność nawet oddalenia się od Niego i popełniania błędów oraz “niecierpliwie czeka na nasze `tak`, by przygarnąć nas na nowo w swe ojcowskie ramiona i napełnić nas swoim bezgranicznym miłosierdziem”. “Wiara w Boga wymaga ponowienia każdego dnia wyboru dobra a nie zła, wyboru prawdy a nie kłamstwa, wyboru miłości bliźniego a nie egoizmu” – zaznaczył papież dodając, że ci, którzy nawrócą się na ten wybór, po doświadczeniu grzechu, znajdą pierwsze miejsca w królestwie Niebieskim.

Franciszek podkreślił, że nawrócenie jest procesem oczyszczenia z zanieczyszczeń moralnych, nigdy nie jest bezbolesne, a droga nawrócenia zawsze przechodzi przez krzyż. “Nie ma świętości bez wyrzeczenia i bez walki duchowej. Rozwój duchowy obejmuje ascezę i umartwienie, które stopniowo prowadzą do życia w pokoju i radości Błogosławieństw” – powiedział Ojciec Święty zastrzegając, że życie chrześcijańskie nie polega na marzeniach czy pięknych dążeniach, ale “konkretnych działaniach, aby coraz bardziej otwierać się na wolę Boga i miłość wobec naszych braci i sióstr”.

Na zakończenie Franciszek wezwał: “Niech Najświętsza Maryja Panna pomoże nam być posłusznymi działaniu Ducha Świętego. Jest On tym, który kruszy zatwardziałość serc i skłania je do pokuty, aby zyskać życie i zbawienie obiecane przez Jezusa”.

Treść papieskiego przemówienia publikujemy TUTAJ.

Bp Napierała: św. Michał Archanioł przypomina, że jest Bóg

Św. Michał Archanioł przypomina współczesnemu światu, że jest Bóg i On ostatecznie zwycięża szatana – mówił bp Stanisław Napierała, który przewodniczył Mszy św. odpustowej w parafii pw. św. Michała Archanioła w Pogorzeli. Uroczystość połączono z 10. rocznicą ustanowienia św. Michała Archanioła patronem miasta i gminy Pogorzela.

W homilii celebrans ubolewał, że w obecnych czasach ludzie zapominają o Bogu, a nawet chcą z Nim walczyć różnymi metodami. – Dzisiaj Bóg został zapomniany, odwracają się od Niego, mówią, że to przeżytek, nie na nasze czasy, rozpoczynają nawet walkę z Bogiem, widoczne są rozmaite bluźnierstwa przeciwko Bogu, ale też walka ze wszystkimi Jego znakami, zwłaszcza walka z krzyżem. Tak jest w dzisiejszych czasach – powiedział biskup kaliski senior.

Wskazał, że św. Michał Archanioł przypomina współczesnemu światu, że jest Bóg. – W imieniu Michała Archanioła jest słyszalny krzyk nieba, krzyk aniołów – jest Bóg i uważajcie, żebyście nie ulegli pokusie szatana, który wszystko robi po to, ażeby odwrócić was od Boga i żebyście Boga zapomnieli jako przeżytek przeszłości. Uważajcie jest Bóg. Dzisiaj wielu odchodzi od Boga, ateizm rozprzestrzenia się, jest wszędzie obecny w różnych formach. Jest tam działanie złego ducha, ale nie bójmy się, bo jest Bóg, On jest Stwórcą wszystkiego, On jest Panem dziejów, On jest Królem wiecznej chwały – przekonywał kaznodzieja.

Zaznaczył, że św. Michał Archanioł pokazuje, że ostatecznie Bóg pokonuje szatana. – Ta działalność szatana, która nasila się w różnych okresach dziejów ostatecznie będzie miała kres i ten kres wyznacza Bóg – stwierdził hierarcha.

Przypomniał, że 10 lat temu z parafii w Pogorzeli wyszła inspiracja, aby św. Michał Archanioł został patronem miasta i gminy. – Parafia w Pogorzeli prowadzi kult św. Michała Archanioła. On jest obecny w całym jej działaniu. Powstają różne dzieła. Wszystko jest przypieczętowane obecnością patrona. Św. Michał Archanioł niech nadal otacza swoją opieką parafię, a także wszystkie miejscowości gminy Pogorzela – mówił bp Napierała.

Podczas Mszy św. biskup udzielił młodzieży sakramentu bierzmowania.

Uroczystość zakończyło odmówienie Litanii do św. Michała Archanioła, procesja wokół kościoła i błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem.

Wraz z bp. Stanisławem Napierałą Mszę św. koncelebrowali ks. kan. Dariusz Bandosz, proboszcz parafii pw. św. Michała Archanioła w Pogorzeli i ks. Damian Janicki, wikariusz tej parafii.

Św. Michał Archanioł patronuje parafii od 1341 r. Od 2010 r. jest patronem miasta i gminy Pogorzela. Aktu tego dokonał 26 września biskup kaliski Stanisław Napierała podczas uroczystej Mszy św. sprawowanej na pogorzelskim rynku.

Historia parafii na tym terenie sięga XII lub XIII w. i jest związana z wsią Głuchów oddaloną od Pogorzeli o 2 km, gdzie powstał pierwszy kościół. Do dziś zachowane wezwanie św. Michała Archanioła należy do najstarszych nadawanych w kościołach do końca XIII w. Wraz z powstaniem miasta przeniesiono stolicę parafii do Pogorzeli. Według tradycji miejscowej pierwszy kościół powstał z fundacji Przecława Pogorzelskiego herbu Grzymała biskupa wrocławskiego w 1341 r.

Obecny kościół wzniesiony został w latach w 1778–1785 z fundacji Rocha Zbijewskiego, kasztelana kaliskiego.

Bp Greger: cierpienie jest tajemnicą, w którą należy wejść z miłością

„Cierpienie nie jest wyłącznie trudnością, nie jest tylko problemem, który należy rozwiązać, ale tajemnicą, w którą należy wejść z miłością” – wskazał bp Piotr Greger, który przewodniczył 27 września w bialskim kościele Opatrzności Bożej Mszy św. w intencji pacjentów, lekarzy, pracowników i współpracowników Beskidzkiego Centrum Onkologii im. Jana Pawła II. Modlitwa upamiętniła 110. rocznicę pobłogosławienia budynku szpitala w Białej.

W homilii biskup zwrócił uwagę, że jubileusz 110-lecia szpitalnej, systemowej troski o chorych, zadanie, które dziś kontynuuje w stolicy Podbeskidzia Bielskie Centrum Onkologii, pomaga na nowo zauważyć w otoczeniu ludzi cierpiących czy przeżywających jakieś bolesne ograniczenia.

„Zauważamy także tych, którzy poświęcają swoje siły oraz kompetencje zawodowe posługując chorym i niepełnosprawnym: lekarzy, personel pielęgniarski i całe grono anonimowych osób poruszonych ewangelicznym duchem miłości bliźniego, troszczących się i pielęgnujących chorych” – zaznaczył kaznodzieja, dziękując tym, którzy na terenie diecezji bielsko-żywieckim z wielkim oddaniem opiekują się chorymi.

Zdaniem biskupa, cierpienie mówi coś ważnego o nas samych. „Cierpienie nie jest wyłącznie trudnością, nie jest tylko problemem, który należy rozwiązać, ale tajemnicą, w którą należy wejść z miłością. Jest jeszcze jedna wspólna nić łącząca misję Kościoła i szpitala w trosce o duchowe i fizyczne zdrowie człowieka” – wyjaśnił, wskazując na ducha służby na wzór Jezusa.

„Kościół i szpital – każdy w zakresie swoich kompetencji i obowiązków – mają służyć, a nie tylko załatwiać sprawy czy rozwiązywać problemy. To jest ich misja, posłanie, zadanie. Jeśli zabraknie ducha służby, to zatracimy swoją tożsamość i utracimy w oczach ludzi wiarygodność. Kościół, który nie służy – na wzór Jezusa Sługi – nikomu nie będzie potrzebny. Szpital, w którym brakuje postawy służebności wobec chorego, stanie się tylko instytucją, dla której fundusz będzie ważniejszy od człowieka doświadczonego cierpieniem” – przestrzegł.

110 lat temu, 26 września 1910 r., ówczesny biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej Anatol Nowak pobłogosławił budynek szpitala w Białej. Jak wspominają kroniki, w uroczystości tej wzięła udział liczna grupa lekarzy z dyrektorem, kurator i prezes komitetu budowy szpitala, posługujący w Białej pastor, rabin miejscowej gminy żydowskiej, prezes Żydowskiej Gminy Wyznaniowej, wiceburmistrz Białej, architekci, budowniczowie, starosta bialski, przedstawiciele cech i organizacji społecznych, licznie zebrana grupa mieszkańców Białej, Bielska, Lipnika i okolic.

Subskrybuje zawartość