Subskrybent kanałów

Warszawa: Adwentowy Dzień Skupienia Środowiska Medycznego

Potrzebujemy Bożego świata i mądrości, by dobrze wypełniać nasze powołanie – podkreślił Krajowy Duszpasterz Służby Zdrowia, ks. Arkadiusz Zawistowski. W auli kurialnej na stołecznej Pradze odbył się Adwentowy Dzień Skupienia Środowiska Medycznego stolicy. Myślą przewodnią spotkania była rola Ducha Świętego w życiu chrześcijanina.

– Bóg nie jest kimś odległym, kto przyjedzie na końcu czasów. On jest z nami. On jest pośród nas – przekonywał w czasie konferencji ks. Arkadiusz Zawistowski.

Przywołując postać św. Jana od Krzyża podkreślił, że czas ciemności, trudności i cierpienia jest łaską dzięki której człowiek może głębiej otworzyć się na Boga. – Wołajmy wówczas do Chrystusa, przyzywajmy Jego łaski, Jego opieki, światła, mocy by przejść dane doświadczenia – zachęcał ks. Zawistowski.

Podkreślił, że prawdziwy Bóg jest zupełnie inny, niż ludzkie wyobrażenia, oczekiwania czy doświadczenia. – By choć trochę Go poznać, potrzebujemy Ducha Świętego – tłumaczył.

– By spotkać się z Bogiem nie wystarczy sama katechizacja czy przeczytanie dobrych i mądrych książek. One mogą nam pomóc, nimi może się Duch Św. posłużyć, ale najpierw w naszym sercu musi pojawić się pragnienie Boga. Potrzeba nam zatrzymać się i zejść do głębi własnego serca, do tego miejsca gdzie jako ludzie pragniemy transcendencji, Boga, który jest źródłem i jednocześnie spełnieniem naszego istnienia – mówił ks. Zawistowski, zachęcając do zatrzymania się i zatroskania o życie duchowe.

Mówiąc o Świętach Narodzenia Pańskiego przestrzegł jednocześnie przed zatrzymywaniem się na całej otoczce związanej z choinką, prezentami. – W tajemnicy Wcielenia Syna Bożego najważniejsze jest dostrzeżenie Jego uniżenia. Ten, którego nie można ogarnąć, staje się bezbronnym człowiekiem – kimś mało znaczącym. Tymczasem dzisiejsza kultura stawia na sukces, na samorealizację. Muszą mnie inni widzieć, muszę mieć tytuł. Przychodzi jednak taki moment, kiedy każdy z nas schodzi niejako ze sceny, kiedy inni o nas zapominają i wtedy warto sobie uświadomić, że nasze życie wcale nie jest mniej warte niż wcześniej. To nam pokazuje Boże Narodzenie – tłumaczył Krajowy Duszpasterz Służby Zdrowia

Konferencję poprzedziła Msza św., której przewodniczył ks. Marek Jaraszek SAC. W homilii pallotyn zachęcał pracowników służby zdrowia do refleksji na tym co sprawia, że ich życie i zaangażowanie nabiera sensu i daje prawdziwą, głęboką radość. – Jeżeli nie umiemy sobie na te pytania odpowiedzieć, to warto zastanowić się, co jest tego powodem – zwrócił uwagę kaznodzieja.

Libiąż: kard. Dziwisz zapalił światełka na Choince Papieskiej

Na placu przed kościołem Przemienienia Pańskiego w Libiążu już po raz szósty stanęła Choinka Papieska. W niedzielę kard. Stanisław Dziwisz zapalił na drzewku światełka i pobłogosławił żłóbki, które przyniosły do kościoła dzieci.

W homilii podczas Mszy św. w parafialnej świątyni kard. Dziwisz przypomniał, że tradycja stawiania choinek i zapalania świateł w niedzielę Gaudete to kolejny krok adwentowego przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. „Stawiamy choinkę przede wszystkim w naszych domach. Wokół niej oraz świątecznego stołu gromadzą się rodziny jako najbardziej pierwotne ludzkie wspólnoty” – mówił hierarcha.

Podkreślał, że choinki stawiane w świątyniach mają przypominać, że parafie powinny być wspólnotami bliskich sobie osób, wyznających tę samą wiarę, podzielających tę sama nadzieję oraz powołanych do wzajemnego dzielenia się dobrem i miłością.

Jego zdaniem choinki, które pojawiają się w czasie Bożego Narodzenia na placach i ulicach miast, są wymownym znakiem i zachętą do pokonywania barier anonimowości i obojętności na los drugiego człowieka. „Wszyscy przecież jesteśmy dziećmi jednego Boga, niezależnie od tego wszystkiego, co nas na co dzień dzieli, niezależnie od przekonań religijnych czy politycznych” – dodał.

„W naszym niespokojnym świecie, wstrząsanym zbrojnymi konfliktami i zamachami na ludzkie życie, wszyscy jesteśmy wezwani, by wbrew wszystkiemu, cierpliwie i odważnie budować cywilizację miłości” – zaznaczył kaznodzieja.

Kardynał wyjaśniał ponadto, że światło zapalane na choinkach jest symbolem ciepła, bliskości, otwartości, przejrzystości. „Potrzeba nam światła, gdy ogarniają nas mroki zwątpienia, niepewności losu, braku nadziei, poczucia doznanej krzywdy czy świadomości własnej grzeszności. Światło zapalone na bożonarodzeniowej choince przypomina nam, że to Jezus Chrystus, narodzony w Betlejem Syn Boży, jest najważniejszym światłem” – stwierdził.

Przypomniał, że to Jan Paweł II od 1982 r. rozpoczął i utrwalił tradycję stawiania na placu św. Piotra w Rzymie wysokiej choinki, a obok niej bożonarodzeniowej szopki. „Ta sceneria czyni jeszcze bardziej bliskim i rodzinnym majestatyczny plac, do którego docierają pielgrzymi z całego świata, a dla rzymskich rodzin z dziećmi jest to ulubione miejsce spotkań w okresie Bożego Narodzenia” – opowiadał.

Na koniec zachęcił libiążan, by przygotowali serca na spotkanie z Bogiem, który przychodzi jako małe, bezbronne Dziecię. „To Książę Pokoju, to nasz Zbawiciel i Pan. Niech znajdzie przyjazne miejsce w naszych rodzinach i środowiskach” – podsumował kard. Dziwisz.

Na zakończenie Mszy św. hierarcha poświęcił żłóbki przyniesione do kościoła przez dzieci. Światełka na choince przed kościołem zostały zapalone od Betlejemskiego Światła Pokoju, przyniesionego przez harcerzy. Zgromadzonych przed kościołem odwiedził również Mikołaj. Na zakończenie wieczoru odbył się koncert zespołu „Mali Miętusianie” oraz pokaz laserów i sztucznych ogni.

Betlejemskie Światło Pokoju zapłonęło na Jasnej Górze

“Bądźmy stróżami Światła – Chrystusa”, zachęcał bp Andrzej Przybylski. Betlejemskie Światło Pokoju dotarło dziś na Jasną Górę, która jest jednym z pierwszych miejsc w Polsce, gdzie przybywa ten symbol pokoju, braterstwa, nadziei i miłości. Złożone zostało też specjalne wotum – tablica – jako podziękowanie za 100-lecie harcerstwa w Polsce.

Mszy św. z przekazaniem światła odprawionej o godz. 17.00 przed Cudownym Obrazem Matki Bożej przewodniczył bp Andrzej Przybylski. Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej podziękował harcerzom za podtrzymywanie pięknej tradycji: „Przyjmujecie to światło, by czuwać i przyjmujecie je nie dla siebie, bo bycie harcerzem to bycie `nie dla siebie`, ale dla innych, to nieść światło ludziom, by żyło im się lepiej”.

Bp Przybylski zwrócił uwagę, że światło, ogień są wpisane w obrzędowość harcerską, a dobry harcerz wie jak rozpalić ognisko i utrzymać jego blask i ciepło. Ogień ma też delikatną naturę, łatwo go stłumić, zgasić – mówił dalej kaznodzieja. Snując analogię do „Światła z Betlejem”, pytał jak tego Bożego światła nie zagasić w naszym życiu. Duchowny zachęcał, by w pierwszej kolejności nie bać się przyjąć światła Chrystusa, choć On oświetli i nasze grzechy i mroki, potem by nieść Chrystusa innym.

– Nie pozwólcie sobie zgasić światła! To czasem jest światło waszych zasad, ideałów, waszej służby. Nie rozmieńcie tego światła na jakiś mglisty dym. Czuwajcie nad światłem! – apelował do harcerzy. Wskazał dalej, żeby ogień nie zetlał, potrzebny jest mu żar, takim żarem dla chrześcijan jest wierność w służbie innym.

– Chcemy uczyć się od Was harcerzy służby Światłu – mówił bp Przybylski i podkreślił ze tego dziś potrzeba wszystkim Polakom. – Chcemy to Światło z Betlejem, to orędzie, które przynosi nam Chrystus z Jego Ewangelią, z Jego przykazaniami, z Jego nauką – chronić i nieść dalej.

Hierarcha zwrócił uwagę, że światło Chrystusa jest światłem pokoju, bo Chrystus jest źródłem pokoju. Przestrzegał, że wszystkie wojny zaczynają się w sercu człowieka – Jeśli w sercu człowieka nie ma dobra, jeśli w sercu człowieka nie ma ofiarności, jeśli w sercu człowieka nie ma miłości i Bożych przykazań, to wcześniej czy później taki człowiek nie będzie człowiekiem pokoju.

– Strzeżcie tego pokoju w swoich sercach drodzy moi przyjaciele. Poczujmy się stróżami Światła, bądźmy odpowiedzialni za Światło, któremu na imię Chrystus – zachęcał bp Przybylski.

Światło, zapalone w Grocie Narodzenia w Betlejem i roznoszone przez skautów i harcerzy europejskich do różnych instytucji – szpitali, sierocińców, urzędów – ma być w czasie Bożego Narodzenia symbolem braterstwa i pomocy bliźnim.

Harcerki i harcerze ze Związku Harcerstwa Polskiego już od 28 lat angażują się w sztafetę Betlejemskiego Światła Pokoju. Tegoroczna akcja odbywa się pod hasłem: „Światło łączy”. Od 25 lat, czyli od początku Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom, ogólnopolskiej akcji współtworzonej przez Caritas Polska, Światło przekazywane jest właśnie na charytatywnych świecach.

Dzisiaj Betlejemskie Światło Pokoju trafiło również do Krakowa i Warszawy. Dotrze niebawem do setek instytucji i prywatnych domów. 18 grudnia otrzyma je Prezydent RP Andrzej Duda a 19 grudnia zostanie przekazane Katolickiej Agencji Informacyjnej.

Z Polski Betlejemskie Światło Pokoju zostanie przekazane m.in. na Ukrainę, na Litwę, ale także do Niemiec czy do Szwecji, gdzie popłynie na pokładzie żaglowca ZHP „Zawisza Czarny”. Światło Pokoju z Betlejem, jest dziś nieodłącznym zwyczajem bożonarodzeniowym w ponad 30 krajach. Zorganizowano je po raz pierwszy w 1986 roku w Linzu, w Austrii, jako część bożonarodzeniowych działań charytatywnych.

Harcmistrzyni Anna Peterko, komendantka Chorągwi Śląskiej Związku Harcerstwa Polskiego przypomniała na Jasnej Górze, że Światło Pokoju ma wymiar uniwersalny, gdyż nawiązuje i do tradycji chrześcijańskich, które zwykle są związane ze Świętami Bożego Narodzenia i z Grotą w Betlejem, a także nawiązuje do ognia, który towarzyszy harcerzom w ich obrzędowości, łączy więc ten symbol chrześcijański z symbolem harcerskim. Zachęcała, by Betlejemskie Światło Pokoju rozpaliło się na wszystkich wigilijnych stołach w Polsce, by łączyło Polaków nie tylko w czasie świątecznym.

Dla harcmistrza Przemysława Kowalskiego z częstochowskiego hufca, przekazywanie Betlejemskiego Światła Pokoju to jeden z najpiękniejszych dni w harcerskim kalendarzu. Nawiązując do hasła tegorocznej akcji druh Kowalski zwrócił uwagę, że światło łączy, bo „musimy zespolić swe siły w walce o pokój, o jedność, o braterstwo. Dzisiaj nie musimy walczyć z karabinem w ręku, jak robili to nasi przodkowie. Dzisiaj musimy `walczyć` miłością, dobrem. Przyjaźnią, słowem, walczyć właśnie tak, byśmy nie musieli znowu sięgnąć po te karabiny” – przekonywał druh.

Harcmistrz zapewniał także, że to spotkanie u „Matki Bożej Harcerskiej” ma dla wszystkich druhen i druhów wyjątkowe znaczenie, a w tym roku jest także wyrazem wdzięczności za 100-lecie harcerskiej służby w naszym kraju.

Związek Harcerstwa Polskiego jest największą polską organizacją harcerską. Jest wychowawczym, patriotycznym, dobrowolnym i samorządnym stowarzyszeniem, otwartym dla wszystkich bez względu na pochodzenie, rasę czy wyznanie. Powstał na początku 1918 r. z połączenia wcześniej działających organizacji harcerskich i skautowych. Jego pierwszymi liderami we Lwowie i Zakopanem byli Olga i Andrzej Małkowscy.

W Polsce harcerstwo inspirowane było angielskim ruchem skautowym zainicjowanym przez Roberta Badena-Powella, który w 1908 wydał klasyczny podręcznik skautingu “Scouting for Boys”. Po raz pierwszy na terenie ziem polskich znajdujących się pod zaborami skauting promowało Polskie Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” w zaborze austriackim. Ruch skautowy zaczął się tam rozwijać już w 1910. Znaczący wpływ na powstanie ruchu skautowego mieli działacze Sokoła oraz Organizacji Młodzieży Niepodległościowej „Zarzewie jak również katolickiego stowarzyszenia “Eleusis”, założonego przez Wincentego Lutosławskiego

Dziś organizacja liczy ponad 110 tys. członków, a jej misją jest nadal wychowanie dzieci i młodzieży zgodnie z harcerskimi wartościami, takimi jak: patriotyzm, braterstwo, przyjaźń, służba, wiara, praca, sprawiedliwość, wolność i pokój.

Warszawa: harcerze przekazali kard. Nyczowi Betlejemskie Światło Pokoju

“W święta Bożego Narodzenia, w imię miłości do Chrystusa, w imię miłości do Światła, przynosimy je do wszystkich zakątków świata jako symbol i znak światłości, pokoju, zgody” – mówił podczas homilii kard, Kazimierz Nycz. Podczas Mszy w archikatedrze św. Jana Chrzciciela harcerze przekazali metropolicie warszawskiemu i Kościołowi w Warszawie Betlejemskie Światło Pokoju.

Kardynał w homilii wskazał, że to światło przyniesione z betlejemskiej Groty Narodzenia jest znakiem Chrystusa: „On się tam narodził, tam przyszedł na świat, tam świat otrzymał Światło po to, żeby mógł do tego Światła nieustannie przychodzić, z tym Światłem się spotykać i u tego Światła, którym jest Pan Jezus, rozwiązywać wszystkie sprawy, problemy”.

– Do tego, żeby widzieć, nie wystarczy zdrowe oko, zdrowa źrenica oka. Przez tę źrenicę musi przelecieć światło i odbić ten obraz, który chcemy zobaczyć – zaznaczył kardynał. – W święta Bożego Narodzenia, w imię miłości do Chrystusa, w imię miłości do Światła, przynosimy je do wszystkich zakątków świata jako symbol i znak światłości, pokoju, zgody. W tym roku jako znak, symbol i zachęta do tego, żebyśmy byli pojednani ze sobą. Jest taka podstawowa zasada, że człowiekowi, który nie jest pojednany z Panem Bogiem, człowiekowi, który nie jest zjednoczony z Panem Jezusem, trudniej jest się pojednać ze swoimi bliźnimi, nawet często ze swoimi najbliższymi – dodał kard. Nycz, odwołując się do tegorocznego hasła akcji: „Światło, które łączy”.

Przywołując czytania mszalne kaznodzieja wskazał, że przyczyną radości jest nieustanne przychodzenie Pana Jezusa, zwłaszcza w sakramentach. Omawiając scenę z dzisiejszej ewangelii, wyjaśniał: „Kiedy celnicy przyszli do św. Jana Chrzciciela i pytali, co mają robić, on im powiedział: ‘Bądźcie dobrymi ludźmi’, mówiąc najogólniej. Celnicy, którzy pobierają podatki i muszą to robić w imieniu państwa, niech to robią sprawiedliwie, niech nie łupią i nie krzywdzą ludzi. Wszyscy, którzy mają jakieś zadania, niech je wykonują dobrze. Bądźcie dobrymi ludźmi, a spotkacie się z Panem Jezusem”. Zaznaczył jednocześnie, że modlitwa i nabożeństwo są ważne, ale Jan Chrzciciel chciał, by zmieniło się życie proszących go o radę.

– Nam też Jan Chrzciciel mówi tak konkretnie, jak im mówił: jeśli jesteś uczniem, bądź solidnym uczniem. Jeśli jesteś dzieckiem swoich rodziców, bądź dobrym dzieckiem dla nich, pomagaj im. Jeśli jesteś studentem, dobrze wykorzystaj ten czas studiów, jeśli masz wokół siebie kogoś, kto będzie Święta przezywał sam, idź do niego, odwiedź go, bądź konkretny. Czy to nie znaczy, że Msza i modlitwa są nieważne? Są bardzo ważne, ale nie można na nich poprzestać – podkreślił kardynał, dodając, że polskie słowo „pobożny” znaczy „żyć po Bożemu”.

Ze Słowacji Betlejemskie Światło Pokoju trafiło dziś na Polanę Głodówka, skąd polscy harcerze przekazują je do kolejnych miejsc w całym kraju. Tego samego dnia światło dotarło też do Krakowa i na Jasną Górę.

Idea Betlejemskiego Światła Pokoju zainicjowana została w 1986 r. przez austriackich skautów. Harcerki i harcerze ze Związku Harcerstwa Polskiego już od 28 lat angażują się w akcję Betlejemskiego Światła Pokoju. Od 25 lat, czyli od początku Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom, ogólnopolskiej akcji współtworzonej przez Caritas Polska, Światło przekazywane jest właśnie na świecach WDPD.

Polscy harcerze przekazują z kolei Betlejemskie Światło Pokoju do Niemiec, na Ukrainę, Białoruś, Litwę i do Rosji a także skautom skandynawskim, płynąc ze światłem w specjalnym rejsie flagowego żaglowca ZHP „Zawisza Czarny”.

Na stronie swiatlo.zhp.pl znajduje się mapa miejsc, z których każdy może odebrać Betlejemskie Światło Pokoju, by zanieść je do własnego domu.

Bp senior Rakoczy: radosna bliskość Boga zobowiązuje do czynienia dobra

„Radosna bliskość Boga zobowiązuje do czynienia dobra” – zaznaczył bp senior Tadeusz Rakoczy, który przewodniczył 16 grudnia w Drogomyślu modlitwie dziękczynnej za 60-lecia istnienia miejscowej parafii. Kościół pw. MB Częstochowskiej jest jednym z pierwszych na Śląsku Cieszyńskim, które zostały wybudowane w duchu soborowym i zaliczany jest do najciekawszych przykładów nowoczesnej architektury sakralnej w Polsce.

W homilii biskup przypomniał historię wspólnoty parafialnej w Drogomyślu i zwrócił uwagę na to, jak ważne jest to, by być osobistym uczestnikiem przyjście Jezusa na świat. Podkreślił, że wydarzenie to, choć dokonało się ponad 2 tys. lat temu, jest przeżywane w liturgii Kościoła jako mające miejsce tu i teraz.

„Bo Bóg przychodzi bez wyjątku do każdego człowieka. Oto powód naszej radości. Obecność Boga w naszym życiu jest najważniejsza. W Nim bowiem żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. W Bogu wszystko ma sens. Bez Niego nie wiemy, kim jesteśmy, nie wiemy skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy” – wyjaśnił kaznodzieja i zaznaczył, że bliskość Boga nie może być nam obojętna.

Zdaniem duchownego, bliskość ta zobowiązuje do odwrócenia się od zła i grzechu oraz czynienia dobra i wprowadzania sprawiedliwości w życiu. Nawiązując do niedzielnego czytania z Ewangelii, biskup zaapelował, by starać się ujrzeć Boga wkraczającego w ludzką codzienność. Zachęcił do osobistej modlitwy i udziału w niedzielnej Mszy św. Jak przekonywał, modlitewne zaangażowanie i uczestnictwo w życiu sakramentalnym pomagają odkryć Bożą obecność w otaczającej nas rzeczywistości.

Obok kapłanów i służby liturgicznej w uroczystościach uczestniczyli parafianie oraz zaproszeni goście. Zagrała orkiestra górnicza. Obecne były poczty sztandarowe.

Do powstania wspólnoty parafialnej w Drogomyślu przyczynił się pochodzący ze Skawicy pod Babią Górą ks. Stanisław Szarlej. W grudniu 1958 roku, po erygowaniu kuracji, otrzymał tytuł kuratusa. Kapłan był wikariuszem-ekspozytem i rektorem kaplicy pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Drogomyślu i pierwszym stałym duszpasterzem w latach 1957-1964. Jego następcą był ks. Arkadiusz Miś (1964-1990). Drugim proboszczem w historii parafii jest, pełniący te obowiązki do dziś, ks. Arkadiusz Knefel, który powitał zebranych na niedzielnych uroczystościach gości.

Kościół w Drogomyślu jest także symbolem ekumenizmu, gdyż miejscowi protestanci mieli duży udział w powstaniu świątyni. Została ona konsekrowana 11 maja 1969 przez ówczesnego biskupa katowickiego Henryka Bednorza i jest jedną z pierwszych na Śląsku Cieszyńskim, które zostały wybudowane w duchu soborowym. Projekt architektoniczny kościoła, wzniesionego na planie dwóch nakładających się na siebie czworoboków, przygotował Stanisław Kwaśniewicz.

Lekarze i psycholodzy przeciwko rządowym programom faworyzującym żłobki – konferencja prasowa (zapowiedź)

Katolicka Agencja Informacyjna oraz Związek Dużych Rodzin Trzy Plus zapraszają na konferencję prasową nt. “Wygrać najważniejszy czas rozwoju – dziecko do lat trzech”, podczas której zostanie zaprezentowany list otwarty 50 znanych psychologów i lekarzy do władz Rzeczpospolitej w sprawie form opieki nad dzieckiem do lat trzech. List zawiera sprzeciw uznanych ekspertów przeciwko polityce faworyzującej rozwój żłobków.

Konferencja odbędzie się 18 grudnia (wtorek) o godz. 12.00 w Centrum Medialnym KAI przy
Skwerze kard. S. Wyszyńskiego 9 w Warszawie.

W spotkaniu udział wezmą i list zaprezentują: Joanna Krupska, prezes Związku Dużych Rodzin Trzy Plus, Jarosław Żyliński, psycholog wychowawczy, autor książki “Miłość i wychowanie” oraz Anna Ciupa, psycholog, kierownik Ośrodka Badań i Usług Psychologicznych Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, współzałożycielka Klubu Terapeutycznego dla Dzieci z Problemami Emocjonalnymi i Ich Rodziców w Fundacji Sto Pociech.

W liście otwartym do premiera Mateusza Morawieckiego oraz do posłów i senatorów grono 50 znanych polskich psychologów i pedagogów oraz lekarzy zwraca uwagę najwyższym władzom Rzeczypospolitej, że zgodnie ze współczesną wiedzą kluczowym elementem w rozwoju dziecka do lat trzech jest bezpieczna więź z rodzicami a jej zachwianie ma często nieodwracalne negatywne skutki. W związku z czym wyrażają zaniepokojenie programami rządu, w których faworyzowanym rozwiązaniem są żłobki. Tymczasem – jak przekonują eksperci – żłobki nie są optymalną formą opieki nad małymi dziećmi.

W zamian za to eksperci proponują bon opiekuńczo wychowawczy dla rodziców dzieci do lat 3 – z możliwością wykorzystania go jako wsparcia finansowego opieki nad dzieckiem w domu. „Niestety, wciąż brak rozwiązań wspierających rodziców, którzy sami chcą wychowywać swoje potomstwo. Państwo nie wspiera ekonomicznie najkorzystniejszego z punktu widzenia rozwoju dziecka rozwiązania” – czytamy w liście.

Autorzy listu poddają krytyce zapisy do Ustawy z 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 (a w szczególności jej przepisów odnoszących się do żłobków). Ubolewają, że stwarza ona iluzję możliwości odpowiedniego rozwoju dziecka w warunkach, które zgodnie ze współczesną wiedzą naukową, tych możliwości nie stwarzają. Wyrażają też zaniepokojenie treścią Resortowego programu rozwoju instytucji opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 „MALUCH+” Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, faworyzującego żłobki jako formy opieki nad małymi dziećmi.

Inicjatorem listu otwartego do władz Rzeczypospolitej jest Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus”.
Akredytacje na konferencję prasową prosimy przesłać na adres: sekretariat@ekai.pl do poniedziałku 17 grudnia wieczorem.

Gorzów Wlkp.: rekolekcjonista mówił o przebaczeniu wobec Ojca, który chciał doprowadzić do śmierci poczętego syna

Rekolekcjonista na Mszy św. dla dzieci w kościele Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Gorzowie Wielkopolskim mówił o gwałcie i maltretowaniu ciężarnej kobiety z Ekwadoru. W świątyni, która jest także sanktuarium św. Weroniki, rozpoczęły się 16 grudnia trzydniowe rekolekcje adwentowe.

Kazanie jednakowej treści podczas kolejnych Mszy św. głosił o. Tomasz Ewertowski OMI ze Wspólnoty Domu Gorzowskiego. Podczas nabożeństwa dla dzieci poprosił, żeby cicho siedziały, bo część kazania będzie dla dorosłych. Kilkakrotnie pytał najmłodszych czy pozwolą na takie kazanie, które skieruje do babci, dziadka, wujka, ciotki, sąsiada i sąsiadki. Dzieci głośno odpowiadały: tak.

Po zakończonej Mszy św. dla dorosłych, wierni z zadumą opuszczali świątynię. Wiele jednak kontrowersji wzbudziło to samo kazanie, wygłoszone podczas Mszy św. dla najmłodszych. To nie było kazanie dla dzieci – powiedziała parafianka, która była z dziećmi w kościele.

Na początku oblat skupił się na omówieniu radości, powołując się na jej opis przez św. Pawła w liście do Galatów, który radość wymienił wśród dziewięciu owoców Ducha Św. Omówił także radość wg wskazań słownika i przypomniał, że Biblia mówi również o smutku. – Jednak człowiek potrzebuje radości bardziej niż chleba – zaznaczył rekolekcjonista, dając przykłady poszukiwania radości przez ludzi, choćby na targowiskach, żeby móc coś sobie kupić. Dawał radę gdzie szukać prawdziwego pocieszenia, zastanawiał się, czy Jan Chrzciciel gdyby nie był radosny pociągnął by za sobą tłumy, czy ludzie by do niego szli?

Zauważył również, że w dzisiejszych czasach zadowolenie i uciechy dnia powszedniego stają się przesytem, dlatego ludzie szukają ciszy, a wielu biznesmenów przyjeżdża do zakonów na kontemplację. – Pragną na jakiś czas odizolować się od świata – powiedział oblat.

Jednym z kilku wątków kazania podczas Mszy św. dla dzieci była autentyczna wg oblata opowieść sprzed lat, która dotyczyła zgwałconej przez pracodawcę kobiety. Mężczyzna ją zgwałcił i porzucił, chciał aby pozbyła się dziecka. Znęcał się nad nią bijąc ciężarną po brzuchu, stosując dawki trucizn, które miały spowodować śmierć dziecka. Niewiasta przeżyła ból i upokorzenia, zdołała uciec do innego miasta. Urodziła wątłego chłopca, który z biegiem lat zdrowiał, uczył się, a w końcu został klerykiem, potem przyjął święcenia kapłańskie. Ojciec nigdy nie chciał go widzieć. Matka opowiedziała synowi jak przyszedł na świat. Potem zdarzyło się coś niezwykłego, został on wezwany do szpitala do umierającego człowieka, którym okazał się jego ojciec. Mimo wstrząsających zdarzeń, syn ojcu przebaczył.

Kraków: tysiące osób na XXII wigilii dla bezdomnych i potrzebujących na Rynku Głównym

Na Rynku Głównym w Krakowie odbyła się największa w Polsce 22. wigilia dla bezdomnych i potrzebujących. Co roku przy największym w kraju wigilijnym stole gromadzi się kilkadziesiąt tysięcy osób z różnych stron Polski. Osoby ubogie oprócz ciepłego posiłku, otrzymały także wsparcie medyczne, paczki z żywnością i ciepłe rękawiczki.

Przy wigilijnym stole na Rynku Głównym spotkali się ci, którzy potrzebują wsparcia oraz ci, którzy tę pomoc ofiarowują. Organizatorzy przygotowali kilkadziesiąt tysięcy porcji różnych dań wigilijnych: barszcz czerwony, bigos, pierogi z kapustą i grzybami, łazanki i karpia. Potrzebujący otrzymali też paczki świąteczne ze słodyczami i artykułami spożywczymi.

Pomysłodawca i organizator wigilii, krakowski restaurator Jan Kościuszko, powiedział, że od lat po jednej stronie stołu spotykają się ci, którzy dają, a po drugiej ci, którzy biorą. – Ta wigilia niezmiennie od ponad dwudziestu lat ma ten sam cel. Ci ludzie mogą być razem, dostać ciepły posiłek, paczki, być ze sobą i poczuć, że ktoś się jednak nimi interesuje. To nie jest puste, czcze gadanie. To wymierna pomoc w takiej formie, na jaką nas stać – mówił Jan Kościuszko. – Smutne jest, iż ubogich jest coraz więcej a nie mniej i takie akcje jak w Krakowie powinny być organizowane w całym kraju. Nie ma tu miejsca na politykę, jest miejsce tylko na dobre serce – podkreślił organizator.

Z kolei prezydent Krakowa Jacek Majchrowski dziękował organizatorom i wszystkim, którzy w tym dniu ofiarowują swoją pomoc. – To akcja bardzo potrzebna, pokazująca jedność nas wszystkich, tych, którzy są potrzebującymi i tych, którzy mogą się z nimi dzielić – podkreślił.

Tegorocznej wigilii po raz pierwszy towarzyszyła akcja charytatywna “Podaruj ciepło – akcja rękawiczka”, której pomysłodawcami byli uczniowie V Liceum Ogólnokształcącego im. A. Witkowskiego w Krakowie.

W wigilii dla potrzebujących od kilku lat uczestniczy ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, prezes Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach, który wraz z podopiecznymi fundacji pomaga przy wydawaniu posiłków i pakowaniu żywności. – To wspaniała inicjatywa, wolna od komercyjnej promocji. Nasi niepełnosprawni też mają potrzebę, że skoro im ktoś pomaga, oni też chcą pomóc. Bardzo czekają na ten dzień – mówił ks. Isakowicz-Zaleski. – Osoby ubogie, z którymi rozmawiam podczas wigilii, nie przychodzą tylko po to, by coś zjeść, ale z powodu samotności. Samotność jest plagą naszych czasów – mówił.

Uczestnicy wigilii, podobnie jak w ubiegłym roku, korzystali z diagnostyki medycznej. Z tej okazji na Rynku Głównym stanął szpital polowy, w którym przez cały dzień lekarze zrzeszeni w Centrum Dobroczynności im. prof. Teresy Adamek – Guzik, Związku Kawalerów Maltańskich oraz Klubie Absolwentów CM UJ wykonywali bezpłatne badania medyczne, m.in. EKG i USG, badania stomatologiczne czy echokardiografię.

– Dziękuję wszystkim, którzy robią dla nas tak wiele dobrego, że mogę tu być, wśród innych, zjeść prawdziwe wigilijne danie, bo samej w święta nie będzie mnie na to stać. Cieszę się, że mogę porozmawiać z innymi, skorzystać z badań. Po zapłaceniu rachunków zostaje mi około 200 zł, ciężko jest za to żyć – mówiła pani Małgorzata Kozińska.

Akcję wspierali wolontariusze, właściciel sieci sklepów Biedronka, krakowski producent słodyczy Wawel S.A., producent wędlin Bacówka Towary Tradycyjne, Gospodarstwo Rybackie Dolina Będkowska oraz firma ABC.

W organizację wydarzenia włączyło się także Arcybractwo Miłosierdzia, najstarsza organizacja charytatywna w Polsce, założona w 1584 r. przez ks. Piotra Skargę.

Bp Libera do osób konsekrowanych: żyjecie stale w obecności Boga

O tym, że osoby konsekrowane żyją sale w obecności Boga i są zawsze gotowe do wypełniania Jego poleceń, powiedział bp Piotr Libera do sióstr zakonnych i wdów konsekrowanych z diecezji płockiej. Spotkał się z nimi w domu Zgromadzenia Sióstr Pasjonistek w Staroźrebach, podczas dorocznego spotkania świątecznego.

Bp Piotr Libera przewodniczył Mszy św. w kaplicy domu zakonnego w Staroźrebach. W homilii stwierdził, że zapewne siostrom zdarza się niejednokrotnie doświadczyć bezowocności działań, odrzucenia przez ludzi czy nawet braku zrozumienia wśród innych sióstr.

– Zapewne zdarza się, że czujecie się przytłoczone nadmiarem codziennych obowiązków, zadań, które spoczywają na waszych barkach. Zapewne zdarza się czasem, że przychodzi cierpienie, zwyczajne zniechęcenie, poczucie bezsilności. To są te bolesne momenty, swoiste próby wiary wpisane w drogę waszego posługiwania – zastrzegł gość spotkania.

Dodał też, że wobec problemów, które przynosi codzienność, nawet jeśli siostrom wydaje się, że stają się „całkowicie osamotnione”, zawsze przy nich jest Ten, który przychodzi w „łagodnym wiatru powiewie”.

Hierarcha podkreślił ponadto, że Bóg jest zawsze przy siostrach i chce, by one były przy Nim. Bo przecież osoba konsekrowana to ktoś, kto żyje stale w obecności Boga i zawsze jest gotowa do wykonania każdego Jego polecenia.

Bp Libera zaznaczył również, że życie skoncentrowane na trwaniu w obliczu Żywego Boga, trwaniu możliwie nieustannym w Jego obecności, napełnia serce autentycznym pokojem i pozwala z szacunkiem, ale i właściwym dystansem zmagać się z codziennymi obowiązkami i zadaniami. Taka postawa zawsze budzi też „prorocką odwagę i autentyczną gorliwość o sprawy Boże”. Bo kiedy człowiek zaufa i otworzy przed Panem swoje serce, wówczas to On sam pokieruje życiem i pomoże w chwilach słabości i zmęczenia.

– Pozwólmy Panu Jezusowi zamieszkać pośród nas. Zaprośmy Go do naszych domów zakonnych, zaprośmy do tych wszystkich miejsc, w których posługujemy: do szkół, szpitali, stołówek, kuchni. Ale nade wszystko zaprośmy Go do naszych serc, bo tylko On może pomóc nam zwycięsko przejść przez najtrudniejsze nawet chwile naszego życia – zaakcentował biskup.

Tradycyjne spotkanie opłatkowe odbyło się w tym roku w domu Zgromadzenia Sióstr Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa, czyli sióstr pasjonistek w Staroźrebach. W programie znalazły się życzenia, dzielenie się opłatkiem, wspólne kolędowanie oraz agapa. Życzenia świąteczne w imieniu sióstr złożyła służka Agnieszka Oszczudłowska.

Obecne były także wdowy konsekrowane, ks. kan. dr Bogdan Czupryn – diecezjalny referent ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego oraz diecezjalna referentka – s. Joanna Kawczyńska ze Zgromadzenia Sióstr Służek NMP Niepokalanej.

Na terenie diecezji płockiej swoje domy ma 12 żeńskich zgromadzeń zakonnych, w tym dwa kontemplacyjne: benedyktynki w Sierpcu i klaryski kapucynki w Przasnyszu. Ponadto w diecezji jest jedenaście wdów konsekrowanych i trzy dziewice konsekrowane.

Szczecin: zostań Ambasadorem Miłosierdzia

Można już kupić bilet na styczniowy koncert “Betlejem w Szczecinie”. Zebrane z nich fundusze, podobnie jak z dwupłytowego albumu z zapisem zeszłorocznego koncertu są cegiełką na dzieła ewangelizacyjne i charytatywne. Każdy, kto kupi cegiełkę zostanie Ambasadorem Miłosierdzia.

Paulina Fryszka z portalu młodych ichtis.info przyznaje, że “na koncert przychodzą osoby, który dowiedziały się o nim niekoniecznie z parafii czy kościołów, ale być może widziały reklamę w komunikacji miejskiej czy billboard na ulicy”.

– Sami lubią śpiewać kolędy przy stole wigilijnym. Być może zachęciły ich gwiazdy, które występują – mówi Fryszka i jednocześnie podkreśla, że projekt to nie tylko warstwa muzyczna. – Kontekst szerszy jest taki, że przez zbudowanie wspólnoty ludzi, którzy wspólnie świętują chcemy pomóc realizować pewne dzieła ewangelizacyjne i dzieła charytatywne na terenie całej archidiecezji i ogólnie w Polsce. Dochód z całego cyklu 13 miast jest przeznaczony właśnie na takie cele.

Paulina Fryszka dodaje, że „artyści, którzy brali udział w minionym koncercie zrzekli się tantiem, dochodu z tej płyty, a więc 100 procent środków, które pozyskamy przez dystrybucję tej płyty trafi do osób potrzebujących lub na cele ewangelizacyjne”.

Tradycyjne polskie kolędy, ale i te z całego świata, zabrzmią w Szczecinie 6 stycznia w Netto Arenie. Wystąpią m.in. Kayah, Kamil Bednarek, Antonina Krzysztoń, Józef Broda, Mate.O czy Dawid Kwiatkowski.

Szczecin: zostań Ambasadorem Miłosierdzia

Można już kupić bilet na styczniowy koncert “Betlejem w Szczecinie”. Zebrane z nich fundusze, podobnie jak z dwupłytowego albumu z zapisem zeszłorocznego koncertu są cegiełką na dzieła ewangelizacyjne i charytatywne. Każdy, kto kupi cegiełkę, zostanie Ambasadorem Miłosierdzia.

Paulina Fryszka z portalu młodych ichtis.info przyznaje, że “na koncert przychodzą osoby, który dowiedziały się o nim niekoniecznie z parafii czy kościołów, ale być może widziały reklamę w komunikacji miejskiej, czy billboard na ulicy”.

– Sami lubią śpiewać kolędy przy stole wigilijnym. Być może zachęciły ich gwiazdy, które występują – mówi Fryszka i jednocześnie podkreśla, że projekt to nie tylko warstwa muzyczna. – Kontekst szerszy jest taki, że przez zbudowanie wspólnoty ludzi, którzy wspólnie świętują chcemy pomóc realizować pewne dzieła ewangelizacyjne i dzieła charytatywne na terenie całej archidiecezji i ogólnie w Polsce. Dochód z całego cyklu 13 miast jest przeznaczony właśnie na takie cele – dodaje.

“Artyści, którzy brali udział w minionym koncercie zrzekli się tantiem, dochodu z tej płyty, a więc 100 % środków, które pozyskamy przez dystrybucję tej płyty trafi do osób potrzebujących lub na cele ewangelizacyjne” – podkreśla.

Tradycyjne polskie kolędy, ale i te z całego świata zabrzmią w Szczecinie 6 stycznia w Netto Arenie. Wystąpią m.in. Kayah, Kamil Bednarek, Antonina Krzysztoń, Józef Broda, Mate.O czy Dawid Kwiatkowski.

Bp Janiak: adwentowa radość płynie z czynienia ludziom dobra

Adwentowa radość płynie z czynienia ludziom dobra. Jest to radość dawania, poświęcenia, służby drugiemu człowiekowi – mówił biskup kaliski Edward Janiak do członków wspólnoty Koinonia Jan Chrzciciel. Wspólnota spotkała się na Mszy św. w budynku Caritas Diecezji Kaliskiej w Kaliszu.

W homilii biskup kaliski podkreślał, że Pan Bóg wzywa każdego człowieka do radości. – Mamy raczej powody do smutku, zmartwień. Na ziemi jest tyle zła, terroryzm, napady, zabójstwa, korupcja, choroby, kłótnie rodzinne, konflikty, czasem kłopoty z dziećmi, a jednak Pan Bóg wzywa nas do radości. Każde wezwanie ma na celu nasze dobro. Bóg wzywa nas do radości duchowej, która ma związek z wiarą, nadzieją, miłością. Taką radość możemy nazwać Bożą radością – powiedział celebrans.

Zaznaczył, że Bóg wzywa człowieka do radości trwałej. – Taka radość nie jest ani przelotna ani płynąca z grzesznej przyjemności. Radości nie daje zdobywanie dóbr materialnych. Bóg wzywa nas do radości, która ma być trwała, a ona przejawia się w postawie pogodnego serca, radowania się przed Panem Bogiem – stwierdził kaznodzieja.

Biskup wskazywał na trzy główne źródła duchowej radości i dodał, że pierwsza płynie z radości doświadczenia Boga.

Akcentował, że drugie źródło radości to radość czystego serca. – Prawdziwa radość rodzi się i zamieszkuje w czystym sercu, w którym mieszka Pan Bóg. Taka radość rodzi się z naszego nawrócenia do Boga – mówił hierarcha.

Przekonywał, że radość wewnętrzna płynie z czynienia dobra. – Adwentowa radość płynie z czynienia ludziom dobra. Jest to radość dawania, poświęcenia, służby drugiemu człowiekowi. Czynienie dobra, wzajemne pomaganie sobie to jest droga do osiągania wewnętrznej pogody ducha. Zawsze można być lepszym. Spróbujmy wokół siebie, w swoim otoczeniu znaleźć taką szczeliną, byśmy byli jeszcze lepsi – powiedział bp Janiak.

Po Mszy św. biskup kaliski Edward Janiak przełamał się opłatkiem z rodzinami i zasiadł do wspólnej wieczerzy.

Koinonia Jan Chrzciciel to wspólnota, która służy dziełu nowej ewangelizacji. Jest kanonicznie uznanym stowarzyszeniem wiernych w Kościele katolickim. Jej członkami są zarówno osoby świeckie, jak i bracia i siostry konsekrowani, a także księża.

Wspólnoty Koinonii, rozsiane po całym świecie, tworzą jednolitą strukturę, zwaną Federacją Koinonii Jan Chrzciciel.

Poszczególne Koinonie stanowią centra ewangelizacji i życia, a ich członkowie gromadzą się na okresowych spotkaniach służących wzrostowi wiary i formacji ewangelizacyjnej.

W Kaliszu wspólnotę tworzy 60 osób dorosłych i 20 dzieci. Koordynatorem jest Iwona Patynowska. Kaliska wspólnota należy do regionu wrocławskiego, gdzie koordynatorem regionalnym Wrocławia Koinonii Jan Chrzciciel jest Marek Maj.

Katowice: Kościół czynnie zaangażowany w COP24

W sobotę późnym wieczorem udało się przyjąć dokument końcowy Szczytu Klimatycznego COP24, który trwał w Katowicach od 3 grudnia. Dokument jest planem realizacji Porozumienia Paryskiego z 2015.

Już od pierwszych dni trwania 24. Sesji Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu mocno zaznaczył się udział Kościoła. Po sesji plenarnej otwierającej obrady zabrał głos kard. Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej. Przypomniał, że „zmiana klimatu, to także kwestia moralna, nie tylko techniczna”.

W swoim wystąpieniu wskazał, że „wiemy co możemy zrobić i to co, musimy zrobić staje się etycznym imperatywem”. – To zobowiązuje nas do poważnego zastanowienia się nad znaczeniem finansowych i ekonomicznych inwestycji, i orientowaniu ich na sektorach, które mają wpływ na przyszłość ludzkości, zabezpieczające warunki dla godnego życia na zdrowej planecie – powiedział kard. Parolin do zebranych na sali plenarnej.

Kard. Parolin mówił, że z punktu widzenia Stolicy Apostolskiej program walki z globalnym ociepleniem musi być oparty na trzech filarach. Pierwszym z nich jest fundament etyczny. Drugi to przekonanie o możliwości osiągnięcia trzech celów: dowartościowania godności osoby ludzkiej, eliminowania ubóstwa oraz łagodzenia wpływu zmian klimatu w sposób odpowiedzialny i dostosowany do warunków. Trzeci filar to „skupianie się na spełnieniu obecnych i przyszłych potrzeb”.

Głos Kościoła wybrzmiał również mocno podczas konferencji prasowej z udziałem ks. Bruno-Marie Duffe, sekretarza watykańskiej Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka. Podkreślił on, że jednym z zadań stojących przed Kościołem jest „zachęcanie do podejmowania wyborów na rzecz ochrony ludzkiego życia i godności, szczególnie w najbiedniejszych regionach świata”. – Musimy wspierać, zachęcać i wyjaśniać znaczenie nowej, uniwersalnej solidarności – dopowiedział.

Podczas swojego wystąpienia zauważył także, iż rolą Kościoła nie jest już tylko słuchanie i rozumienie”. W odczuciu ks. Duffe polega ona na „wzywaniu, apelowaniu o nową solidarność, o globalną umowę solidarnościową”. – Potrzebne jest wsłuchanie się w rozpaczliwe wołanie Ziemi i odpowiedź na to wołanie – podkreślał.

Jednym z wydarzeń towarzyszących obradom COP24 była konferencja zorganizowana przez Polską Akademię Nauk (PAN), Francuskie Narodowe Centrum Badań Naukowych (CNRS) oraz Papieską Akademię Nauk. Wziął w niej też udział prymas Polski abp Wojciech Polak.

Podczas konferencji „Safeguarding Our Climate, Advancing Our Society” miały miejsce sesje tematyczne dotyczące wyzwań i etycznych aspektów zmian klimatycznych. Poruszono także zagadnienia obecnego stanu wiedzy i badań naukowych nad zmianami klimatu, jak również konsekwencji, które z nich wynikają.

Abp Polak zabierając głos podczas jednej z debat poświęconej dziedzictwu św. Jana Pawła II przypomniał, że papież mówił, iż kwestie klimatyczne są wezwaniem moralnym. – Chodzi więc o zmianę naszej postawy. To możemy jako ludzie wierzący usłyszeć i ku temu mamy nasze serca zwrócić – mówił.

Hierarcha podczas sesji zaakcentował również fakt, że „to właśnie spuścizna myśli papieża Polaka stała się swoistym fundamentem dla opublikowanej w 2015 roku encykliki papieża Franciszka „Laudato si’”. – Dla mnie osobiście najbardziej przejmującym fragmentem tej encykliki jest zarysowana przez papieża Franciszka wizja pogłębiającego się kryzysu klimatycznego, która ma fundamentalne znaczenie dla miliardów ludzi żyjących w tak zwanych krajach rozwijających – dodał prymas Polski podczas debaty.

Na temat religii jako sprzymierzeńca w ochronie klimatu wypowiedział się również Sekretarz Generalny ONZ António Guterres oraz prezydent Polski Andrzej Duda. – Dla wierzącego, który wyznaje, że świat jest ukształtowany przez Boga musi być strasznym oglądanie tego, jak człowiek niszczy dzieło stworzenia – powiedział Guterres. Jego zdaniem, jest całkowicie naturalne, że dla wierzących niszczenie świata stworzonego stoi w całkowitej sprzeczności z wiarą.

Prezydent Polski dodał, że „ochrona klimatu jest naszym chrześcijańskim obowiązkiem”. Przypomniał również, że „zasada zrównoważonego rozwoju bardzo mocno wypływa z filozofii chrześcijańskiej”.

Czynnie w 24. Sesję Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych zaangażowała się także archidiecezja katowicka wraz z innymi Kościołami, które działają w Katowicach oraz okolicznych miastach. Przy COP24 powstała tzw. „Strefa duchowa”. Polegała ona na nieustannym towarzyszeniu obradom głównie przez modlitwę o które zapewniał metropolita katowicki abp Wiktor Skworc.

Pytany o organizację Szczytu Klimatycznego w Katowicach podkreśla, że „przy różnych okazjach apeluje, żeby to światowe wydarzenie otoczyć modlitwą”. – Wołajmy do Ducha Świętego, który potrafi jednoczyć ludzkie serca, żeby w Katowicach doszło do oczekiwanego konsensusu, żeby ten szczyt zakończył się konkretnymi zobowiązaniami – mówił podczas jednego z wywiadów.

W ramach Strefy Duchowej sprawowano również Eucharystie w różnych językach dla poszczególnych grup, które przyjechały na COP24 do Katowic. Zostały wyznaczone kościoły w których liturgia odbyła się w języku angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim czy włoskim. Nie zapomniano o nabożeństwach innych Kościołów. W ramach „strefy duchowej” istniała także możliwość uczestniczenia w liturgii prawosławnej, nabożeństwie luterańskim, metodystycznym oraz baptystycznym.

Wspólnie wyznawcy Chrystusa spotkali się na Centralnym Nabożeństwie Ekumenicznym w katowickiej archikatedrze Chrystusa Króla. Przewodniczył mu metropolita katowicki abp Wiktor Skworc, który podkreślił, że zadaniem człowieka jest w mocy Ducha Świętego zmieniać oblicze ziemi.

– Podejmujmy zatem trud porządkowania własnego podwórka (osobistego i kościelnego), co może być przekonującym przykładem dla innych. Naszym obowiązkiem jest też uderzać w wielki dzwon sumień, jeśli odpowiedzialnie myślimy o losach świata i człowieka; jeśli chcemy wzmacniać chrześcijańska duchowość, wolną od „obsesji konsumpcji”; jeśli chcemy wyzwolenia od niewoli praktycznego materializmu – powiedział.

Podczas nabożeństwa abp Skworc przypomniał, że tym co łączy wyznawców Chrystusa jest Duch Święty. – Jesteśmy Nim napełnieni, otrzymaliśmy Jego dary i charyzmaty – nie dla karmienia własnego egoizmu, przede wszystkim dla rozumnej służby Stwórcy i stworzeniu – powiedział.

W katowickiej katedrze homilię wygłosił także Anders Wejryd, emerytowany literański prymas Szwecji. Nawiązał do idei ekumenizmu jako więzi między tym, co prywatne a tym co wspólne, ludzkie i ekologiczne, Kościołem i społeczeństwem, historią, wizjami oraz dzisiejszą epoką.

W archidiecezji katowickiej trwały także naukowe przygotowania do Szczytu Klimatycznego. Wydział Teologiczny Uniwersytetu Śląskiego zorganizował w przeddzień COP24 konferencję pt. „W trosce o wspólny dom. Chrześcijanin na drogach ekologii”. W jej trakcie abp Skworc zwrócił uwagę, że Kościół na Górnym Śląsku „popiera wszystkie działania rządowe i samorządowe, mające na celu poprawę jakości powietrza”.

– Popieramy poprzez budzenie świadomości we wspólnotach parafialnych, by unikać „małych” grzechów ekologicznych. Mobilizujemy duszpasterzy, by byli promotorami rozwiązań proekologicznych (…). Wydajemy pomoce i podręczniki promujące odpowiedzialny za środowisko styl życia oraz apelujemy do różnych podmiotów życia społecznego o właściwe, proekologiczne postawy i działania – wymieniał metropolita katowicki działania śląskiego Kościoła.

Na kilka dni przed rozpoczęciem Szczytu Klimatycznego Wydział Katechetyczny Kurii Metropolitalnej oraz Wydział Teologiczny zorganizowali Europejskie Spotkanie Młodych – PILGRIM. Uczestnikami spotkania była młodzież szkół ponadpodstawowych oraz studenci z Austrii, Czech, Słowacji, Ukrainy, Węgier, Rumunii, Polski oraz Indii.

Podczas spotkania młodzież z Austrii i Rumunii przekazała na ręce metropolity katowickiego „Manifest ekologiczny”, który jest wynikiem ostatnich 15 lat pracy i refleksji nad treściami proponowanymi przez PILGRIM. Został on podpisany przez przedstawicieli młodzieży z każdej ze szkół biorących udział w spotkaniu. Treść manifestu została także wręczona prezydentowi Katowic Marcinowi Krupie.

Szczyt klimatyczny zakończył się w sobotę, 15 grudnia, w późnych godzinach wieczornych przyjęciem końcowego dokumentu, który jest planem realizacji Porozumienia Paryskiego z 2015. Wzięło w nim udział ponad 20 tys. delegatów z całego świata, w tym przedstawiciele Stolicy Apostolskiej. Kolejny Szczyt Klimatyczny ma odbyć się w Chile.

Abp Głódź: modlitwa za ofiary Grudnia 1970 to nasz obowiązek (dokumentacja)

„Modlitwa za ofiary Grudnia 1970 to nasz obowiązek. „Chrześcijański i narodowy. Obowiązek wobec teraźniejszości i przyszłości. Wobec współczesnych, wobec pokoleń, które po nas przyjdą”– powiedział bp Sławoj Leszek Głódź podczas Mszy św. w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku z okazji rocznicy Wydarzeń Grudniowych oraz poświęcenia pszenicznych łanów zbóż w Bursztynowym Ołtarzu Ojczyzny.

Publikujemy pełną treść homilii:

Homilia Księdza Arcybiskupa Metropolity Gdańskiego Sławoja Leszka Głódzia z okazji rocznicy Wydarzeń Grudniowych oraz poświęcenia pszenicznych łanów zbóż – symboli Eucharystii – w Bursztynowym Ołtarzu Ojczyzny wygłoszona w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku 16 XII 2018

Oto Bóg jest moim zbawieniem!
Jemu zaufam i bać się nie będę”
Ps 12, 2

Bracia Kapłani z Księdzem Kanonikiem Proboszczem Parafii pw. Świętej Brygidy Szwedzkiej!
Weterani Grudnia 1970 roku i Wy, Czcigodne Rodziny ofiar tamtej zbrodni!
Przedstawiciele Państwa Polskiego i samorządów gdańskiego regionu!
Bracia z Solidarności, uczestnicy jej historycznej drogi w służbie wolności Ojczyzny i godności ludzi pracy!
Czcigodne poczty sztandarowe!
Umiłowani diecezjanie przygotowujący się na zbliżającą się radość Świąt Bożego Narodzenia!

Dziś trzecia niedziela Adwentu. Niedziela Gaudete. Niedziela radości. Szczególna stacja na adwentowych drogach. Gaudete in Domino. Tak w języku łacińskim – przez wieki języku Kościoła – rozpoczyna się antyfona mszalna, radosne oznajmienie zaczerpnięte z listu świętego Pawła do Filipian: „Radujcie się zawsze w Panu, raz jeszcze powiadam: radujcie się! Pan jest blisko” (Flp 4, 4n).

Zapowiedź dnia Narodzenia Pańskiego, kiedy – to słowa św. Łukasza – „Nawiedzi nas Słońce Wschodzące z wysoka, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju” (Łk 1 78 – 79).

Znakiem tego zbliżającego się zbawczego wydarzenia, którego radosną pamiątkę będzie niebawem celebrował Kościół, jest różowy kolor szat liturgicznych. Budzi skojarzenia z widokiem jesiennego nieba o brzasku. Symbolizuje światło Chrystusa, które rozbłyśnie w noc Bożego Narodzenia. Jedyne światło, które nie zna zmierzchu!

I. Radujcie się w Panu!
Czytania dzisiejszej niedzieli eksponują mesjańską radość, zapowiadają nadchodzącego Zbawiciela, wzywają do nawrócenia, do oczyszczenia i pokoju serc. Sofoniasz, prorok dawnego Izraela, żyjący w VII wieku przed Chrystusem, zapowiada swemu ludowi zbawczą bliskość Boga, „Mocarza, który zbawia”.

Powtórne nadejście Pana głosi z rzymskiego więzienia św. Paweł Apostoł w liście do Filipian, świadek Zmartwychwstałego Chrystusa, który przynosi nam „pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł”.

Rychłe nadejście Mesjasza głosi nad Jordanem święty Jan Chrzciciel, wielki prorok nawrócenia. Oznajmia swym współczesnym, że oczekiwany przez pokolenia Mesjasz będzie chrzcił Duchem Świętym i ogniem Bożej Miłości. A w dniu Paruzji, na końcu dziejów, w wiekuistym spichlerzu wieczności umieści pszenicę dobra, a plewy grzechu i nieprawości spali „w ogniu nieugaszonym”

Umiłowani!
Radujcie się zawsze! Radujcie się w Panu!
W niedzielę Gaudete rozbrzmiewa to szczególne przykazanie – przykazanie radości. Radujcie się, drodzy Bracia i Siostry – przygotowując się na spotkanie z Królem Wieków narodzonym w Betlejem. Wraz z Kościołem, wraz ze wspólnotą katolickiej wiary głoście w tych świętych dniach, które się zbliżają, „prawdziwą Światłość i Prawdę, Chrystusa Pana (św. Jan Paweł II, bulla Incarnationis Mysterium, 1998).

W niedzielę Gaudete przyszliśmy do św. Brygidy Szwedzkiej. Do tego Domu Bożego, który jest także naszym gdańskim, pomorskim domem Ojczyzny. Od lat płynie stąd modlitwa waszych serc w intencji polskiego narodu. W intencji naszych Braci i Sióstr, których czyny, służba, ofiara współtworzyły to, co w naszej dziejowej drodze, wielkie, szlachetne, twórcze. Ojczyźnie ofiarowane. Bogu miłe. Zasługujące na pamięć i wdzięczność.

Nad Bursztynowy Ołtarz Ojczyzny – nasze gdańskie wotum za Niepodległą, poświęcone rok temu wzlatuje orzeł. Znak ojczyzny. Symbol drogi narodu z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym, z Chrystusem i Jego Matką, z Kościołem.
W symboliczny sposób trzyma straż nad tym świętym miejscem eucharystycznej celebracji, gdzie przychodzi do nas Chrystus, „chleb żywy, który zstąpił z nieba” (J 6, 51) i „utożsamia nas z Jego Sercem, podtrzymuje nasze siły w czasie ziemskiej pielgrzymki” (por. KKK 1419).

II. Oddali życie za chleb i wolność
Przyszliśmy na spotkanie z Chrystusem Obecnym, na nasze niedzielne dziękczynienie. Dziś, 16 grudnia, gromadzi nas tu także szczególna intencja – modlitwa w intencji ofiar Grudnia 1970 roku. 38 lat temu miało miejsce to tragiczne wydarzenie w powojennej historii Ojczyzny i narodu. Niewinnie przelana polska, robotnicza krew 44 czterech zamordowanych lub zmarłych z odniesionych ran, 1165 rannych. Wstrząsające żniwo tamtej zbrodni. Pomorze Gdańskie o niej pamięta. I Polska pamięta!

Czynimy to w niedzielę Gaudete, kiedy – jak mówiłem – w Kościele Świętym rozbrzmiewa przykazanie radości: Radujcie się zawsze! Radujcie się w Panu! W radość tego dnia, włączamy naszą modlitewną pamięć, nasze wspomnienie tamtej tragedii. Kierujemy je ku Jezusowemu Sercu. Otwartemu dla tych, których do końca umiłował. O każdej porze. Na każdej stacji liturgicznego roku. Serce Jezusa – źródło wszelkiej pociechy. Sprawiedliwości i miłości skarbnica. Hojne dla wszystkich, którzy Go wzywają. Gorejące ognisko miłości – przywołuję wezwania litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Serce niezmierzonego miłosierdzia! Ku Niemu kierujemy naszą modlitwę w intencji tych, którzy 48 lat temu oddali życie: „za chleb i wolność i nową Polskę”.

Umiłowani!
„Co mamy czynić? Takie pytanie – utrwalone w Łukaszowej Ewangelii zadawali św. Janowi Chrzcicielowi przychodzący po chrzest nad Jordan. Możemy i my je postawić wobec Chrystusa Eucharystycznego. Możemy też sami spróbować na nie odpowiedzieć.

Cóż więc mamy czynić z tą bolesną, krwawą, tragiczną datą w kalendarzu polskiej historii – tragedią Grudnia 1970 roku? Mamy się modlić o życie wieczne dla jej ofiar. O wieniec sprawiedliwości. O radość nieba. O godne miejsce w społeczności zbawionych.

O tragedii Grudnia 1970 roku mamy pamiętać. To nasz obowiązek. Chrześcijański i narodowy. Obowiązek wobec teraźniejszości i przyszłości. Wobec współczesnych, wobec pokoleń, które po nas przyjdą.

Nie trzeba wam, Bracia i Siostry, uczestnicy dorocznych uroczystości ku czci Ofiar Grudnia 1970 roku, przypominać jak brzemienne znaczenie ma to tragiczne wydarzenie dla powojennej historii naszej Ojczyzny.

W roku, który mija, do wielu zdarzeń polskiej historii, do postaw i czynów ludzi przykładaliśmy miarę stulecia odzyskania niepodległości. Miarę tego nieśmiertelnego nurtu, co biegł przez czas niewoli narodowej, aby w listopadzie 1918 roku rozbłysnąć jutrzenką wolności. Nurtu, który jednoczył tak wiele polskich serc. Szli ku Niepodległej przodkowie nasi drogami walki, modlitwy, edukacji, rozpłomienianego z pokolenia na pokolenie narodowego ducha. Szli z wiarą, że z ich trudu i znoju Polska powstanie, by żyć. Zawierzali Bożej Opatrzności pragnienie, że przyjdzie Polska w Imię Pana. I przyszła – w listopadowy dzień, przed stu laty.
„Dał nam Bóg na nowo ziemię wielką bogatą i piękną i wzywa nas, byśmy się co prędzej jęli duchowej budowy naszej Ojczyzny” – apelowali Biskupi Polski Odrodzonej, w swym pierwszym pasterskim orędziu w grudniu 1918 roku. Wiemy, jak krótko, ledwie jedno pokolenie, Niepodległa istniała w swym realnym terytorialnym kształcie.

Ale przecież tego nieśmiertelnego nurtu wolności, niepodległości, tego podejmowanego przez polskie pokolenia dzieła jej duchowej budowy, o którym pisali Biskupi Odrodzonej Ojczyzny, nie zmogła agresja na Polską niepodległość pogańskich totalitaryzmów: niemieckiego narodowego socjalizmu i sowieckiego komunizmu. Nie zmogły okupacje: czerwona i brunatna, ani jałtańska zmowa, ani to, co stało się jej konsekwencją – kleszcze powojennego komunistycznego systemu.

Płynął przez polskie serca, nie pozwolił, aby zgasły w nich niepodległościowe ideały. Nurt nieśmiertelny. Obecny na drogach Kościoła i Narodu. Wytyczający szlak pokoleń ku Niepodległej. Od Żołnierzy Wyklętych – po pokolenie Solidarności.

Grudzień 1970 roku. Jedna z tych polskich stacji na drodze ku wolności. Jedno z tych miejsc, gdzie to pragnienie, łączyło się z ofiarą krwi, rozlaną zbrodniczą ręką janczarów komunistycznego systemu.

Wtedy, na początku siódmej dekady ubiegłego wieku to był krzyk na trwogę. Usłyszany przez wielu. Alarmowy dzwon. Otworzył wielu oczy na istotę tamtego systemu, na kłamstwo i wiarołomstwo komunistycznej ideologii, którą wsączano na różne sposoby w tkankę narodu. Na strukturalne zło systemu, który zniewolił powojenną Polskę. Ukazał cynizm władzy, która mieniąc się przedstawicielem ludzi pracy, strzela do nich, jak to już miało miejsce w Poznaniu.

Już prawie pół wieku minęło od tej tragedii. Są dziś z nami członkowie rodzin, które wtedy straciły ojców, braci. Zawinili tym, że upomnieli się o swoje prawa. Zawinili tym, że jak każdego dnia wyruszyli do pracy, aby zarobić na chleb powszedni. A potem doszedł nowy wymiar bólu. Skryte nocne pogrzeby pod milicyjną kuratelą. Ostracyzm wobec rodzin poległych. Podejmowana w różny sposób walka ze społeczną pamięci o zbrodni, o ofiarach. Bolesna rana krwawiąca przez lata w tak wielu domach, w tak wielu rodzinach.

III. Pan da siłę swojemu ludowi (Ps, 29, 11)
Dziś patrząc z perspektywy lat, które nadeszły, mamy pewność, że nie była to ofiara nadaremna. Wicher Solidarności, który w sierpniu 1980 roku ogarnął Polskę, pamiętał o tamtej ofierze Grudnia 70, włączył ją do swego etosu i ideowego fundamentu.

Przywrócenie do pracy ludzi zwolnionych po strajkach w 1970 roku znalazło się wśród postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego z 17 sierpnia 1980 roku, zostało ujęte w porozumieniach sierpniowych. W 10 rocznicę Grudnia 1970 roku na placu przed Stocznią Gdańska stanęły Trzy Krzyże Gdańskie – Pomnik Poległych Stoczniowców. „Pan da siłę swojemu ludowi, Pan da swojemu ludowi błogosławieństwo pokoju” (Ps, 29, 11) Ileż człowieczych oczu odczytywało przez 38 lat te słowa Psalmu 29. Słowa ufności, zawierzenia, także prośby polskich pokoleń, ku Bogu kierowanych.

Grudzień 1970. Stacja na polskich drogach ku wolności. Tkwi w niej bolesny cierń. Bo przecież nie udało się tej tragedii do końca wyjaśnić. Rozliczyć. Wskazać tych, którzy byli sprawcami zbrodni. Dotrzeć do sedna tamtych decyzji, działań, rozkazów. Nie udało się rozplątać i pokonać splotu tych mrocznych sił, co potrafią zaciemniać drogę do prawdy, mataczyć, zacierać ślady, unikać odpowiedzialności.

W rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, podczas apelu pamięci, przypominano nazwiska jego ofiar. Jakże wielu z nich zginęło z rąk nieznanych sprawców. Do dziś nierozpoznanych. Nie osądzonych. Księża: Niedzielak, Zych, Suchowolec, mój podlaski rodak, wychowanek tak jak i ja Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Białymstoku. I tylu innych.

Wciąż trzeba nam o tym pamiętać. Dążyć do tego, aby prawdę o tamtym czasie utrwalać. Jej nierozpoznane załomy odkrywać. Protestować przeciwko jej wypaczaniu, relatywizowaniu, wręcz jej infantylizacji. Już nie raz słyszałem, że 13 grudnia 1981 roku, najmocniej kojarzy się z nieobecnością tego dnia programu Teleranek.

Z Warszawy, ze stołecznego ratusza, 13 grudnia dobiegła porażającą informacja o przekreśleniu decyzji – mimo apelu weteranów walk o Niepodległą – o dekomunizacji patronów warszawskich ulic. Mają zniknąć – nadane w ich miejsce – imiona bohaterów polskiej wolności wśród nich prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Danuty Siedzikówny Inki, Anny Walentynowicz. Porażające świadectwo skamieniałych serc, znak hańby, atrofii sumień, tych, którzy taką decyzje zaakceptowali. Mówię o tym z największym bólem.

Umiłowani!
Ale dziś w tym dniu pamięci o ofiarach Grudnia 1970, trzeba nam dziękować tym, którzy są stróżami pamięci, stróżami prawdy. Kilka dni temu, w historycznej sali BHP Stoczni Gdańskiej, obchodziliśmy jubileusz 25 lecia Stowarzyszenia Godność, skupiającego działaczy niepodległościowych, ludzi Solidarności. To dzięki nim w przestrzeni publicznej Trójmiasta w formie tablic, pomników utrwalony został m.in. św. Jan Paweł II, prezydent Ronald Regan, Józef Piłsudski, Anna Walentynowicz. Postacie, które zajęły trwałe miejsce w polskiej historii i naszych gdańskich sercach. Dlatego dziś Kapituła odznaczyła pierścieniem „Inki” Prezesa Stowarzyszenia Godność, Pana Czesława Nowaka.

Znakiem tej pamięci, drogowskazem na dalszą dobrą drogę, będzie też sztandar, który poświecę. Sztandar wspólnoty internowanych w obozie w Strzebielinku, gdańskich i pomorskich działaczy Solidarności. Znak ich wspólnoty. Niech im przewodzi w ich służbie ideałom, za które niegdyś byli represjonowani.

Umiłowani!
Czas już kończyć. W Bursztynowym Ołtarzu Ojczyzny poświecę jego kolejny element. Pierwsze kłosy pszeniczne Symbol Eucharystii. Także symbol żyznej polskiej ziemi. Użyźniała ją krew bohaterów polskiej wolności. Pośród nich bohaterów Grudnia 1970. Nieście ich pamięć drogami polskiej ojczyzny. Zapraszajcie ich do duchowej obecności przy wigilijnym stole.

Drogami Adwentu idźmy na spotkanie „w mizernej cichej stajence lichej” Bożego Syna „co się narodził tej nocy by nas wyrwać z czarta mocy”. „Oto Bóg jest moim zbawieniem! Jemu zaufam i bać się nie będę” (Ps 12, 2).
Amen.

Abp Głódź: modlitwa za ofiary Grudnia 1970 to nasz obowiązek

„Modlitwa za ofiary Grudnia 1970 to nasz obowiązek. „Chrześcijański i narodowy. Obowiązek wobec teraźniejszości i przyszłości. Wobec współczesnych, wobec pokoleń, które po nas przyjdą”– powiedział bp Sławoj Leszek Głódź podczas Mszy św. w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku z okazji rocznicy Wydarzeń Grudniowych oraz poświęcenia pszenicznych łanów zbóż w Bursztynowym Ołtarzu Ojczyzny.

Metropolita gdański nawiązując do dzisiejszych czytań podkreślił, że eksponują one mesjańską radość, zapowiadają nadchodzącego Zbawiciela, wzywają do nawrócenia, do oczyszczenia i pokoju serc. „W niedzielę Gaudete rozbrzmiewa to szczególne przykazanie – przykazanie radości. Radujcie się, drodzy bracia i siostry – przygotowując się na spotkanie z Królem Wieków narodzonym w Betlejem. Wraz z Kościołem, wraz ze wspólnotą katolickiej wiary głoście w tych świętych dniach, które się zbliżają, „prawdziwą Światłość i Prawdę, Chrystusa Pana” – mówił powołując się na słowa św. Jana Pawła II.

Abp Głódź zaznaczył, że dzisiaj na Mszy w Bazylice św. Brygidy wierni zgromadzili się, by wznosić modlitwy w intencji ofiar Grudnia 1970 roku. „48 lat temu miało miejsce to tragiczne wydarzenie w powojennej historii Ojczyzny i narodu. Niewinnie przelana polska, robotnicza krew 44 czterech zamordowanych lub zmarłych z odniesionych ran, 1165 rannych. Wstrząsające żniwo tamtej zbrodni. Pomorze Gdańskie o niej pamięta. I Polska pamięta!” – mówił duchowny.

„Czynimy to w niedzielę Gaudete, kiedy – jak mówiłem – w Kościele Świętym rozbrzmiewa przykazanie radości: Radujcie się zawsze! Radujcie się w Panu! W radość tego dnia, włączamy naszą modlitewną pamięć, nasze wspomnienie tamtej tragedii. Kierujemy je ku Jezusowemu Sercu. Otwartemu dla tych, których do końca umiłował. O każdej porze. Na każdej stacji liturgicznego roku. Serce Jezusa – źródło wszelkiej pociechy. Sprawiedliwości i miłości skarbnica. Hojne dla wszystkich, którzy Go wzywają. Gorejące ognisko miłości – przywołuję wezwania litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Serce niezmierzonego miłosierdzia! Ku Niemu kierujemy naszą modlitwę w intencji tych, którzy 48 lat temu oddali życie: ‘za chleb i wolność i nową Polskę’ „ – dodał.

Metropolita gdański podkreślił, że modlitwa za ofiary Grudnia 1970 to nasz obowiązek. „Chrześcijański i narodowy. Obowiązek wobec teraźniejszości i przyszłości. Wobec współczesnych, wobec pokoleń, które po nas przyjdą” – powiedział. Jak dodał, w tej tragedii tkwi nadal bolesny cierń. „Bo przecież nie udało się tej tragedii do końca wyjaśnić. Rozliczyć. Wskazać tych, którzy byli sprawcami zbrodni. Dotrzeć do sedna tamtych decyzji, działań, rozkazów. Nie udało się rozplątać i pokonać splotu tych mrocznych sił, co potrafią zaciemniać drogę do prawdy, mataczyć, zacierać ślady, unikać odpowiedzialności” – zaznaczył.

„Ale dziś, w tym dniu pamięci o ofiarach Grudnia 1970, trzeba nam dziękować tym, którzy są stróżami pamięci, stróżami prawdy. Kilka dni temu, w historycznej sali BHP Stoczni Gdańskiej, obchodziliśmy jubileusz 25-lecia Stowarzyszenia Godność, skupiającego działaczy niepodległościowych, ludzi Solidarności. To dzięki nim w przestrzeni publicznej Trójmiasta w formie tablic, pomników utrwalony został m.in. św. Jan Paweł II, prezydent Ronald Regan, Józef Piłsudski, Anna Walentynowicz. Postacie, które zajęły trwałe miejsce w polskiej historii i naszych gdańskich sercach” – zaznaczył abp Głódź.

Metropolita Gdański poświęcił dzisiaj kolejny element W Bursztynowym Ołtarzu Ojczyzny. „Pierwsze kłosy pszeniczne Symbol Eucharystii. Także symbol żyznej polskiej ziemi. Użyźniała ją krew bohaterów polskiej wolności. Pośród nich bohaterów Grudnia 1970. Nieście ich pamięć drogami polskiej ojczyzny. Zapraszajcie ich do duchowej obecności przy wigilijnym stole” – powiedział.

Kraków: trwa akcja „Ciacho za ciacho”

Od rana w Krakowie odbywa się inicjatywa „Ciacho za ciacho”, organizowana przez grupę charytatywną „Szpunt”, działającą przy Duszpasterstwie Akademickim „Beczka” w Krakowie. Tym razem przewodzi jej hasło „Daj mleko, będziesz wielki!”.

Agata Burghardt ze „Szpuntu” mówi, że akcja to łączenie przyjemnego z konkretnym celem charytatywnym. – W Adwencie pomagamy fundacji „Dobra Fabryka” Szymona Hołowni. Zbieramy środki na zakup mleka terapeutycznego do ośrodka dożywiania w Kongo powadzonego przez tą instytucję. Chcemy pokazać, że można w miłej atmosferze pomagać tym, którym wiedzie się gorzej – tłumaczy.

Tradycyjnie krużganki dominikańskie przywitały ludzi dobrej woli zapachem ciast oraz stosem książek, płyt czy ozdób świątecznych. Na przybywających czeka także kawiarenka z ciepłymi napojami oraz goframi i tostami.

– Cieszę się, że mogę realnie wspomóc osoby potrzebujące przez przyjście tutaj, znalezienie interesującej lektury czy podyskutowanie na ciekawe, ale i niełatwe tematy. To wsparcie, które nie kończy się na wrzuceniu do puszki datku. Może dlatego z roku na roku ludzie coraz hojniej odpowiadają na tą inicjatywę – oceniła Ania.

Oprócz ciast i książek na przybywających czekają do wieczora również spektakle beczkowej grupy „Karton”, pokazy chemiczne i fizyczne oraz panel dyskusyjny o tym, co można zrobić w sprawie głodu na świecie, którego prelegentami będą Szymon Hołownia czy Janina Ochojska. Poza tym chętni będą mogli wziąć udział w licytacji m.in. wejściówek do ciekawych miejsc kulturalnych.

W ramach ostatniej, wielkopostnej akcji „Ciacho za ciacho” udało się zebrać ponad 63 tys. zł, które przekazano siostrom dominikankom z zakonu pw. św. Katarzyny ze Sieny na remont szkoły znajdującej się w Iraku w miejscowości Kara Kusz, która została zniszczona podczas działań wojennych.

Kiermasz charytatywnej grupy “Beczki” organizowany jest w Krakowie dwa razy w roku – przed Wielkanocą i Bożym Narodzeniem. Dzięki dotychczasowym akcjom udało się na przykład zbudować studnię w Sudanie czy zakupić rentgen dla szpitala w Ugandzie. Inicjatywa „Ciacho za ciacho” ma zostać rozpowszechniona w innych dominikańskich ośrodkach akademickich w Polsce.

Lublin: spotkanie opłatkowe Fundacji Jana Pawła II

Nie ma innej drogi do nawrócenia człowieka jak tylko miłość – powiedział bp Wiesław Lechowicz. Tarnowski biskup pomocniczy przewodniczył Eucharystii z okazji spotkania opłatkowego lubelskich stypendystów Fundacji Jana Pawła II.

W homilii bp Lechowicz mówił o znaczeniu powołania prorockiego w Starym Testamencie. Zauważył, że również w obecnych czasach Bóg powołuje ludzi, którzy przygotowują świat na Jego przyjście. – Takim kimś był Jan Paweł II, bo był blisko Boga i blisko drugiego człowieka. W jednym ze swoich wierszy pisał, że trwa w przyjaźni z Bogiem w „wielkim uścisku”, w takim, jakim trwają ludzie zakochani – powiedział biskup.

Hierarcha przytoczył zgromadzonym opowieść o wyrzutach sumienia, jakie miał Jan Paweł II, gdy uświadomił sobie, że nie poświęcił wystarczająco dużo uwagi żonie jednego z odwiedzających go głów państw. – Tak może postępować tylko człowiek, który jest jak ogień. Płonie miłością do Boga i do drugiego człowieka. Nie ma innej, prostszej drogi do nawrócenia człowieka jak tylko miłość – głosił Delegat KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej.

Biskup tarnowski wezwał młodzież do podjęcia posługi prorockiej, do bycia znakiem obecności Boga w świecie. – Jeżeli chcecie zapłonąć miłością, musicie podejść do ogniska. A ono goreje tutaj, na ołtarzu, podczas każdej Eucharystii. Nie ma bardziej intymnej relacji niż ta, która się dokonuje w Komunii Św. Niech Chrystus zjednoczy was ze sobą, ale też będzie przykładem bycia dla innych – mówił bp Lechowicz.

We Mszy świętej wzięli też udział abp Stanisław Budzik – metropolita lubelski oraz ks. prof. Andrzej Kiciński-prorektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Po liturgii stypendyści papieskiej fundacji podzielili się opłatkiem oraz wzięli udział w agapie.

Program stypendialny Fundacji Jana Pawła II jest skierowany do studentów i doktorantów z krajów byłego Związku Sowieckiego studiujących na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W obecnym roku akademickim przyznano 145 stypendiów, z czego ponad 100 studentów studiuje dziennie w Lublinie. Pochodzą z Ukrainy, Białorusi, Uzbekistanu, Rosji i Łotwy. Celem programu jest stworzenie w tych krajach elity intelektualnej kierującej się nauczaniem Jana Pawła II.

Lubelski Dom Fundacji powstał w latach 1992 – 1994. Aktu poświęcenia budynku dokonał ks. abp Szczepan Wesoły, ówczesny Przewodniczący Rady Administracyjnej Fundacji. W akademiku znajduje się kaplica, biuro dyrektora i sekretariat, aula oraz pokoje, w których mieszkają stypendyści. Od początku istnienia, Domem opiekują się księża sercanie. Obecnym dyrektorem jest ks. Jan Strzałka SCJ.

Bp Muskus: radością ewangelizujemy świat i przekonujemy, że warto iść za Jezusem

Radość nawrócenia jest powszechna i demokratyczna, bo Bóg nie przychodzi do wybranych, ale do każdego człowieka – mówił w Ludźmierzu bp Damian Muskus OFM. Hierarcha poświęcił nowe organy w sanktuarium Gaździny Podhala.

Odwołując się do św. Jana Chrzciciela, bp Muskus mówił w homilii, że aby nie minąć się z przychodzącym Jezusem, nie trzeba odrywać się od codzienności. „Nie powinniśmy szukać Boga w nadzwyczajnych znakach. Znajdziemy Go pośród naszych ludzkich spraw” – zapewniał.

Według niego, radość spotkania z Panem ogarnia nie tylko pobożnych i prawych ludzi i nie jest zarezerwowana dla elit. Może stać się udziałem także tych, którzy – jak w czasach Jana Chrzciciela – byli na marginesie ówczesnej wspólnoty religijnej, a nawet poza nią.

„Boża pedagogika zbawienia zakłada metodę małych kroczków, które otwierają człowieka na Dobrą Nowinę, uczą radości z przebywania z Panem i przygotowują do radykalizmu wiary” – wyjaśniał hierarcha. Dodał, że Bóg nie przychodzi do wybranych, ale do każdego człowieka, a spotkanie z Nim jest również kwestią podejmowanych codziennie decyzji.

„Radość nawrócenia jest więc powszechna i demokratyczna. Mają prawo do tej radości współcześni celnicy i żołnierze, ludzie, których pewnie wielu członków Kościoła odruchowo potępiłoby za to, gdzie pracują i kim są” – podkreślał bp Muskus. Dodał również, że do tej radości powołani są także gorliwi chrześcijanie, choć często, „wpadając w ideowe spory czy dylematy moralne i koncentrując się na poprawnym wypełnianiu przykazań”, o tej radości zapominają. „A przecież jest ona obowiązkiem uczniów Jezusa. Jest chrześcijańskim powołaniem, bo radością ewangelizujemy świat i przekonujemy go do tego, że warto iść za Jezusem” – zauważył.

Podczas Eucharystii bp Muskus poświęcił nowe organy w bazylice. Mówił, że w niedzielę Gaudete ich dźwięk rozlega się ze szczególną mocą. „Na tych dźwiękach zanosimy nasze modlitwy do stóp Gaździny Podhala, by chwalić Jej Syna, Emmanuela, i radować się Jego bliskością” – zaznaczył.

Duchowny nauczał, że podczas poświęcenia królewskiego instrumentu chwalimy Boga za to, że „stworzył język, który wyraża to, co niewyrażalne w żadnych ludzkich słowach”. „Jakże bezradne byłyby ludzkie serca przed Bogiem, gdyby nie dał nam tego wspaniałego narzędzia wyrażania najgłębszych uczuć i doświadczeń, jakim jest muzyka” – mówił.
Biskup zauważył także, że nikt nie rozumie tego języka tak dobrze, jak ludzie gór. „W surowym krajobrazie Podhala odbija się piękno Stwórcy i skłania serca do spontanicznej modlitwy uwielbienia, którą wyrażacie w rzewnych pieśniach, z mocą wyśpiewywanych przed obliczem Ludźmierskiej Pani” – mówił, zwracając się do górali. „Wy tę tęsknotę, to przemożne pragnienie Boga potraficie przełożyć na język muzyki i wygrywacie ją na prostych instrumentach, którymi chwalicie Pana i składacie Mu hołd. Wiara ludu tej ziemi najpiękniej jest wyrażana w melodiach, które brzmią w waszych sercach” – zaznaczył.

„Grajcie Mu i śpiewajcie, by radość bycia z Jezusem codziennie wypełniała nie tylko mury tej przepięknej świątyni, ale i wasze serca” – zaapelował hierarcha.

Organy dla bazyliki w Ludźmierzu zostały zbudowane na bazie instrumentu wykonanego przez firmę Tolle dla ewangelickiej świątyni św. Jana w Niemczech. Ich montaż trwał kilka miesięcy. Zostały umieszczone w nowej szafie, którą zaprojektował Józef Kucaba. Prace stolarskie wykonał ludźmierski stolarz Józef Wieczerzak. Nad całością czuwał organmistrz Andrzej Guziak. Ostatnie poświęcenie organów w Ludźmierzu miało miejsce w 1892 roku.

Kościół potrzebuje ludzi Bożego Ducha i Bożego ognia

„Kościół nie potrzebuje organizacji działającej według sztywnej instrukcji. Potrzebuje ludzi pełnych Bożego Ducha i Bożego ognia” – mówił w sobotę do młodych abp Wojciech Polak. Prymas Polski wraz z członkami Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży dziękował za 25-lecie organizacji i jej reaktywację w archidiecezji gnieźnieńskiej.

„Bardzo się cieszę, że właśnie dziś jesteśmy razem i świętujemy ten dzień” – mówił do obecnych i byłych członków KSM metropolita gnieźnieński, przypominając krótko historię i idee odrodzonej przed ćwierćwieczem organizacji. Jak podkreślił, miała ona nie tylko formować duchowość młodych, ale także pielęgnować ojczyste tradycje i podejmować aktywność ewangelizacyjną.

„Jeśli jest prawdą, że przynależność do KSM ma wam, młodym, pomóc dojrzewać w wierze i czynnie uczestniczyć w misji Kościoła, zwłaszcza w środowiskach, w których żyjecie, to źródłem tej obecności i waszego działania nie może być najmądrzej nawet napisana instrukcja. Kościół nie potrzebuje organizacji działającej według sztywnej instrukcji. Potrzebuje ludzi pełnych Bożego Ducha i Bożego ognia. Tylko takie działanie i takie świadectwo ma sens” – tłumaczył abp Polak nawiązując do czytanej w Ewangelii zapowiedzi Jana Chrzciciela, że nadchodzi Ten, który „chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem.

„Także i nam Jan Chrzciciel powtarza dziś raz jeszcze: idzie mocniejszy ode mnie. Na Niego czekacie! Czekacie na Tego, który będzie oczyszczał was z wszelkich waszych iluzji, bo tylko On ma moc oddzielać w życiu to, co jest pszenicą od plew” – mówił Prymas Polski.

Metropolita gnieźnieński zwrócił również uwagę na wskazówki, jakie prorok dawał tym, którzy przyszli nad Jordan z pytaniem, co mają robić. Wszystkie odpowiedzi, które dawał Jan mówiły o uczciwości, solidarności i zachowaniu dobrych relacji z ludźmi.

„Zalecał więc dzielenie się z innymi dobrami, aby ci, którzy je posiadają podzielili się z tymi, którym ich brakuje. Przestrzegał przed nadużyciem i niesprawiedliwością, aby nie żądać od innych więcej poza należną kwotą. Co to oznacza – zapytał kiedyś papież Franciszek i odpowiedział, że Jan Chrzciciel mówi jasno: nie brać haraczu. Wreszcie wskazywał, że nie wolno niczego na nikim wymuszać gwałtem czy stosowaniem ucisku, aby osiągnąć dla siebie takie czy inne korzyści” – podkreślił Prymas dopowiadając, że jest to nic innego, jak wezwanie do nawrócenia i wejścia na drogę sprawiedliwości, solidarności i wstrzemięźliwości.

Przewodniczący KEP napisał list do Ministra Zdrowia

Mszę św. wspólnie z Prymasem Polski celebrował m.in. pierwszy asystent kościelny KSM archidiecezji gnieźnieńskiej ks. Andrzej Panasiuk. Obecni byli także kapłani związani z organizacją i zaangażowani w duszpasterstwo młodzieży.

Przedwojenne Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży było podporządkowane Akcji Katolickiej, ale miało własne władze i prowadziło własną działalność. Pod hasłem „Budujmy Polskę Chrystusową” członkowie KSMM i KSMŻ zajmowali się formacją duchową i intelektualną, organizowali kursy i odczyty, wydawali czasopisma, zajmowali się działalnością charytatywną i społeczno-patriotyczną. Działalność KSM przerwał wybuch wojny.

Na początku lat 90. myśl o KSM wróciła. W 1990 r. wydany został dekret powołujący do życia KSM jako ogólnopolską organizację, trzy lata później zatwierdzono jej statut. Struktury KSM powstały również w archidiecezji gnieźnieńskiej. Z czasem, w miarę upływu lat, wraz z malejącą liczbą członków, działalność organizacji zaczęła zamierać. W ubiegłym roku organizacja wznowiła działalność i była to inicjatywa oddolna, podjęta przez samych młodych po przeżytych wcześniej Światowych Dniach Młodzieży.

Celem KSM jest kształtowanie dojrzałych chrześcijan, a kierunki tego rozwoju wyznacza dziesięć zasad KSM: „Kochaj Boga, szerz Królestwo Chrystusowe w swojej duszy, w swej rodzinie i w swym środowisku. Służ czynnie Kościołowi i Ojczyźnie. Kształć swój umysł, wolę i serce. Szanuj swoją godność, bądź prawy i czysty. Pracuj chętnie, cudzą pracę szanuj, dąż do sprawiedliwości społecznej. Szerz chrześcijańską kulturę życia; bądź uprzejmy, koleżeński, pomagaj chętnie bliźnim. Obowiązki spełniaj sumiennie, bądź karny i posłuszny. Dbaj o zdrowie i rozwój fizyczny. Bądź gospodarny, oszczędny, cudze dobro szanuj. Bądź stały w przekonaniach i wytrwały w działaniu, pogodę ducha nieś w swe otoczenie”.

O. Praśkiewicz OCD: wzór świętych Małżonków z Lisieux jest przeciwwagą dla mentalności współczesnego świata

„Wzór prawdziwego sakramentalnego, nierozerwalnego małżeństwa, jakim są święci Ludwik i Zelia Martin, stanowi przeciwwagę wobec mentalności świata, lansującego rozwody, rozwiązłość seksualną, pseudomałżeństwa pomiędzy osobami tej samej płci” – podkreślił o. dr hab. Szczepan T. Praśkiewicz OCD, który dokonał wprowadzenia 16 grudnia relikwii rodziców św. Teresy od Dzieciątka Jezus w parafii Matki Bożej Różańcowej w Krakowie. Kolejna instalacja relikwii świętych Małżonków z Lisieux to dowód na rosnący kult tych patronów życia rodzinnego.

W kazaniu karmelita bosy z klasztoru w Wadowicach nawiązał do obchodzonej dziś w Kościele niedzieli „Gaudete”, zapowiadającej celebrację narodzenia Jezusa, jaka nastąpi za 9 dni. „W tutejszej parafii ta radość z bliskiego już spotkania z Panem Jezusem w Jego Narodzeniu, ma jeszcze jeden bardzo ważny motyw, bo oto chcemy przeżyć jeszcze inne, bardzo wymowne, duchowe spotkanie ze świętymi Rodzicami i Małżonkami” – zwrócił uwagę zakonnik, przybliżając wiernym sylwetki Zelii i Ludwika Martin, obecnych od teraz w krakowskim kościele w znaku relikwii.

Kapłan zaznaczył, że rodzice św. Teresy od Dzieciątka Jezus są pierwszą parą małżeńską nie męczenników, jaka została wpisana do kanonu świętych w ciągu dwutysiącletniej historii Kościoła. „I stało się to zaledwie 3 lata temu, 18 października 2015 r. w Rzymie, w czasie trwania Synodu Biskupów o rodzinie” – przypomniał kaznodzieja.

Zauważył zarazem, że decyzja papieża, który w tym czasie i miejscu dokonał ich kanonizacji, nie była przypadkowa.
„Papież ukazał w nich dzisiejszemu rozwiązłemu światu wzorzec życia małżeńskiego wiernego Bogu, wzór prawdziwej, otwartej na przekazywanie daru życia rodziny, wzór prawdziwej, zatroskanej o dobro dzieci matki i godnego naśladowania oddanego życiu rodzinnemu, rozmodlonego ojca” – dodał i wskazał, że w ten sposób Franciszek ukazał światu „prawdziwą, wielodzietną rodzinę, prawdziwe sakramentalne, nierozerwalne małżeństwo”.

„Namiestnik Chrystusa, jako stróż depozytu wiary, uczynił to płynąc pod prąd mentalności tego świata, która lansuje rozwody, rozwiązłość seksualną, pseudomałżeństwa pomiędzy osobami tej samej płci, a nawet adoptowanie przez nie dzieci” – podkreślił kaznodzieja, dziękując miejscowemu proboszczowi i dziekanowi ks. kan. Ireneuszowi Okarmusowi za decyzję o wprowadzeniu relikwii do parafii.

„Pamiętajmy, że wszyscy, że każdy człowiek powołany jest do świętości życia; że świętość otwarta jest także dla małżonków, którzy trudzą się i podejmują wiele ofiar, by wychować swoje dzieci, jak to czynili święci Rodzice” – zaapelował na koniec duchowny.

Zakonnik – konsultor referatu spraw kanonizacyjnych w krakowskiej Kurii Metropolitalnej – osobiście wprowadził relikwie św. małżonków w innych miejscach Polski, m.in. w krakowskich parafiach: Matki Bożej Dobrej Rady na Prokocimiu, św. Floriana, św. Mikołaja, św. Judy Tadeusza w Nowej Hucie Czyżynach, oraz innych – w Sance k. Krzeszowic (parafia św. Jakuba), w parafii św. Piotra w Wadowicach, Przemienienia Pańskiego w Libiążu, a także w diecezji kieleckiej: w Lisowie (św. Mikołaja), Brzezinach (Wszystkich Świętych), Korytnicy (św. Floriana) i Piotrkowicach (Zwiastowania Pańskiego), i w archidiecezji przemyskiej – parafia Gwizdów (Matki Bożej Pocieszenia).

Ludwik Józef Stanisław (Louis Joseph Stanislas) Martin (22 VIII 1823-29 VII 1894) urodził się w Bordeaux. Zelia Maria (Zélie Marie) z domu Guèrin (23 XI 1831-28 VIII 1877) pochodziła z Gandelain koło Alençon. Oboje małżonkowie doczekali się dziewięciorga dzieci, urodzonych w latach 1860-73, z których najmłodszą była ta, która najbardziej rozsławiła rodzinę – św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Czworo z potomstwa zmarło w bardzo młodym wieku. Te, które przeżyły – same córki – zostały zakonnicami i doczekały, poza św. Teresą, sędziwego wieku (dwie zmarły licząc prawie 90 lat).

Beatyfikacja Ludwika i Zelii Martin odbyła się 19 października 2008 w Lisieux. Stali się oni drugim małżeństwem, wyniesionym przez Kościół na ołtarze w naszych czasach. Pierwszymi byli Alojzy i Maria Beltrame Quattrocchi z Włoch, których Jan Paweł II ogłosił błogosławionymi 21 października 2001 w Rzymie.

Subskrybuje zawartość