Subskrybent kanałów

Obrońcy życia bojkotują proaborcyjnego Netflixa

Bojkot firmy Netflix przez organizacje broniące życia może być jedną z przyczyn rosnących strat finansowych tego medialnego giganta – uważają analitycy rynku i komentatorzy. Amerykański producent filmowy zagroził niedawno władzom stanu Georgia, że zaprzestanie tam swoich produkcji i wycofa inwestycje, jeśli wejdzie w życie nowe antyaborcyjne prawo. Regulacje te zaczną obowiązywać w styczniu 2020 roku i ograniczają aborcję do momentu, w którym wykrywalne jest bicie serca nienarodzonego dziecka, czyli do około szóstego tygodnia ciąży.

W reakcji na stanowisko zarządu Netflixa liczni przedstawiciele organizacji broniących życia zapowiedzieli masowe rezygnacje z subskrypcji na platformie serwisowej. Według opublikowanych danych finansowych, w drugim kwartale 2019 roku zamiast spodziewanych 352 tys. nowych subskrybentów w USA, Netflix zanotował na rodzimym rynku spadek o ponad 126 tys. użytkowników. Firma wyjaśniła, że ma to związek m.in. z podwyżką cen za usługi. Tłumaczy także, że pomyliła się w prognozach.

Wzrost użytkowników serwisu streamingowego Netflixa na całym świecie, także nie jest tak imponujący, jak się spodziewano. Zamiast planowanych 4,8 mln do Netflixa zapisało się 2,8 mln nowych użytkowników. Tymczasem utraty abonentów na rynku amerykańskim Netflix doświadczył po raz pierwszy od 2011, kiedy ruszył jego serwis streamingowy. W wyniku opublikowanych danych firma na giełdzie straciła w ciągu jednego dnia około 20 miliardów dolarów.

GeoriaNetflix walczy o prawo do zabijania nienarodzonych dzieci

Lila Rose, założycielka organizacji pro-life Live Action, uważa, że do strat finansowych przyczynili się również abonenci, którzy w reakcji na groźby Netflixa pod adresem stanu Georgia, zrezygnowali z usług na popularnej platformie. Jej zdaniem, „tysiące” obrońców życia zrezygnowało z dalszej subskrypcji. Potwierdzają to liczne komentarze na portalach chrześcijańskich. Ich autorzy podkreślają także, że duży wpływ na ich decyzję miało jawnie proaborcyjne stanowisko zarządu Netflixa oraz coraz bardziej ograniczony wybór, jeśli chodzi o produkcje skierowane dla całych rodzin.

Watykan: papież nie przyjął dymisji kard. Ouelleta

Ojciec Święty nie przyjął rezygnacji z pełnionych obowiązków przez prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kard. Marca Ouelleta – informuje portal il sismografo. Kanadyjski purpurat, jeden z najbliższych współpracowników Franciszka 8 czerwca ukończył 75 lat i zgodnie z wymogami prawa złożył swoją rezygnację.

Powołując się na bliskiego współpracownika kard. Ouelleta, ks. Massimo Cassolę il sismografo podaje, że papież poprosił prefekta Kongregacji ds. Biskupów, by dalej pełnił swoje obowiązki, aż do chwili, kiedy podejmie inną decyzję. Dykasteria ta zajmuje się kwestią doboru odpowiednich kandydatów na stanowiska biskupów oraz innymi dotyczącymi ich sprawami.

Kard. Marc Ouellet urodził się 8 czerwca 1944 w Lamotte (prowincja Quebec w Kanadzie) jako trzecie z ośmiorga dzieci Pierre’a Ouelleta i Grazielli z domu Michaud. Po studiach teologicznych w wyższym seminarium duchownym w Montrealu (w latach 1964-68) uzyskał kościelny licencjat z teologii na Uniwersytecie w Montrealu. Święcenia kapłańskie w przyjął 25 maja 1968, po czym przez dwa lata pracował duszpastersko. Następnie nauczał filozofii w Wyższym Seminarium Duchownym w stolicy Kolumbii – Bogocie, kierowanym wówczas przez kanadyjską prowincję zgromadzenia księży sulpicjanów, do którego później sam wstąpił.

Następnie studiował w Rzymie, gdzie w 1974 uzyskał licencjat z filozofii na Uniwersytecie św. Tomasza „Angelicum”. Wykładał potem w wyższych seminariach duchownych w Manizales w Kolumbii oraz w Montrealu w Kanadzie. W 1983 r. uzyskał doktorat z teologii dogmatycznej na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Był profesorem seminariów w Kolumbii i Kanadzie. W latach 1996-97 wykładał na Instytucie Jana Pawła II na Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie, a następnie został kierownikiem katedry teologii dogmatycznej na tej uczelni.

Waszyngton Zakonnice aresztowane podczas protestu przeciwko polityce Trumpa

3 marca 2001 Jan Paweł II mianował go sekretarzem Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan i biskupem, a 19 marca tegoż roku osobiście udzielił mu sakry. Jako motto swej posługi obrał słowa «Ut unum sint» (Aby byli jedno). Był też konsultorem kilku innych kongregacji, członkiem Międzydykasterialnej Komisji ds. Kościoła w Europie Wschodniej, sekretarzem Komisji ds. Stosunków Religijnych z Judaizmem i członkiem Międzynarodowej Komisji Teologicznej.

15 listopada 2002 św. Jan Paweł II mianował go arcybiskupem metropolitą Québecu, a 21 września 2003 włączył abp. Ouelleta do Kolegium Kardynalskiego. W październiku 2008 był relatorem generalnym 12. Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów obradującego pod hasłem: „Słowo Boże w życiu i misji Kościoła”. 30 czerwca 2010 Benedykt XVI ponownie ściągnął kanadyjskiego purpurata do Watykanu, powołując go na prefekta Kongregacji ds. Biskupów. Jest on także członkiem kilku innych Kongregacji i rad papieskich. Jest znany przede wszystkim z obrony życia poczętego i ostrych wystąpień przeciw aborcji, dlatego też dla wielu, szczególnie dla liberalnych mediów, jest postacią kontrowersyjną. Jest też weteranem szkoły Communio i uczniem Ursa von Balthasara. Do dziś jest członkiem redakcji tego czasopisma.

Festiwal Musica Divina

Sześć koncertów muzyki średniowiecza, reneansu i baroku w wykonaniu znakomitych europejskich wykonawców wypełni program tegorocznego, drugiego Festiwalu „Musica Divina” w Krakowie. Motywem przewodnim, przeplatającym się w repertuarze każdego koncertu, będzie Księga Psalmów. Wydarzenie organizowane pod patronatem Prezydenta RP odbędzie się w dniach 6-14 sierpnia.

W zabytkowych wnętrzach krakowskich kościołów artyści zaprezentują bogactwo modlitwy śpiewanej różnych epok i kultur – od średniowiecznej Ave Generosa Hildegardy z Bingen, poprzez klasyczne aranżacje Orlando di Lasso czy kompozytorów francuskiego baroku, aż po tradycję chrześcijańskiego Wschodu.

Festiwal Musica Divina stanowi próbę stworzenia przestrzeni dla prawdziwego spotkania z Bogiem poprzez piękno muzyki – tłumaczą organizatorzy, Fundacja inCanto.

Melomani będą mogli usłyszeć zespoły specjalizujące się w muzyce baroku: Le Nuove Musiche ze Słowacji zaprezentuje repertuar twórców współczesnych Monteverdiemu, dziś już nieco zapomnianych. Natomiast Ensemble Barocum z wybitną sopranistką Stephanie True sięgnie po kantaty o tematyce starotestamentowej na sopran, skrzypce i basso continuo.

Friman-Ambrosini-Vicens TRIO to jeden z nowszych projektów muzycznych Anny Marii Friman, znanej festiwalowej publiczności z zeszłorocznych koncertów Trio Mediaeval i Alternative History Quartet. Natomiast niecodziennej interpretacji klasyka polifonii renesansowej ‒ Orlando di Lasso możemy spodziewać się po belgijskiej grupie Graindelavoix – zrzeszającej śpiewaków wielu nacji i tradycji wokalnych.

Będzie też okazja do zetknięcia się z muzyką sięgającą w głąb nie tylko dawnych wieków ale bliską korzeni żywej, oryginalnej, „nieskażonej” tradycji w wykonaniu muzyków z Korsyki (Tavagna) oraz Rosji (Sirin) – zachęcają organizatorzy.

Festiwalowe koncerty odbywać się będą w zabytkowych wnętrzach świątyń, w opactwie benedyktyńskim w Tyńcu oraz w krakowskich bazylikach, m.in. bazylice mariackiej, franciszkanów czy paulinów na Skałce.

Koncertom będą towarzyszyć warsztaty wokalne. Tegoroczne zajęcia w dwóch osobnych grupach poprowadzą Anna Maria Friman wraz z Anitą Pyrek-Nąckiewicz (śpiew wielogłosowy) oraz Andriej Kotov (śpiew wschodni). Do udziału w warsztatach zaproszeni są wszyscy chętni wokaliści, którzy czują się zdolni do intensywnej pracy nad wymagającym, niecodziennym repertuarem.

Wydarzenia w ramach Musica Divina są całkowicie nieodpłatne. Obowiązują natomiast bezpłatne wejściówki.

Festiwal został objęty patronatem Prezydenta RP. Katolicka Agencja Informacyjna jest jednym z patronów medialnych wydarzenia.

Czy ikony gen. Andersa wrócą do syryjskiego Matuli?

Stowarzyszenie „Dom Wschodni” oraz Caritas Archidiecezji Łódzkiej organizują powrót ikon generała Władysława Andersa do Maluli – małego miasteczka, niedaleko stolicy Syrii. Ikony Andersa, przekazane przez generała podczas pobytu jego żołnierzy w 1943 roku w Maluli, zostały skradzione podczas ataku dżihadystów w 2013 roku. Kopie ikon Chrystusa i Maryi zostaną przekazane kościołowi w Maluli pod koniec sierpnia. Spotkanie będzie również okazją do wspólnej polsko-syryjskiej modlitwy o pokój.

Na pomysł wpadł ks. Przemysław Szewczyk, prezes stowarzyszenia, który od lat wspiera chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Dzięki licznym podróżom na Bliski Wchód, doskonale zna specyfikę rejonu oraz realne potrzeby jego mieszkańców, z którymi Dom Wschodni utrzymuje stały kontakt.

– Znaczenie Maluli, starożytność jej chrześcijańskiej wiary, cierpienie jej mieszkańców oraz szczególna obecność Polaków w tym mieście, podczas trudnego dla nas czasu II Wojny Światowej, podsunęły nam pomysł na organizację wydarzenia: „Powrót ikon” – mówi ks. Przemysław Szewczyk, prezes Stowarzyszenia „Dom Wschodni”.

Generał Anders, ofiarowując w Maluli ikony Chrystusa i Maryi, dał wyraz jedności wiary między Polakami, a mieszkańcami miasta. Przyjęcie polskich żołnierzy przez Syryjczyków było dowodem, że jest to wiara, która działa przez miłość, dzięki której, w trudnym czasie wojny, Polacy w Maluli znaleźli braterskie wsparcie.

– Chcemy ten gest przekazania ikon ponowić w momencie, gdy Malula cierpi z powodu wojny i gdy wszyscy Syryjczycy przeżywają trudny czas, w którym bardzo wielu Polaków okazuje im wsparcie, także dzięki temu, że poczuwamy się do jedności z syryjskimi chrześcijanami – tłumaczy ks. Szewczyk.

Od kilku lat działania Stowarzyszenia „Dom Wschodni” wspiera Caritas Archidiecezji Łódzkiej. Obie organizacje prowadzą wspólnie różne działania pomocowe na rzecz mieszkańców Syrii.

– Łódzka Caritas od samego początku aktywnie wspiera program „Rodzina Rodzinie”, w ramach którego Caritas w Polsce regularnie, co miesiąc, przekazuje pomoc mieszkańcom Syrii. Dzięki współpracy ze Stowarzyszeniem „Dom Wschodni” udaje nam się budować swoisty most pomocowy łączący mieszkańców Łodzi i archidiecezji łódzkiej z mieszkańcami Syrii – mówi ks. Andrzej Partyka, dyrektor Caritas Archidiecezji Łódzkiej.

Dzięki wspólnemu zaangażowaniu łódzkiego arcybiskupa Grzegorza Rysia, Domu Wschodniego i Caritas, rozwija się inicjatywa „Różaniec za braci”, w ramach której, w parafiach archidiecezji łódzkiej, raz w miesiącu, odmawia się różaniec w intencji chrześcijan na Bliskim Wchodzie i zbiera datki na potrzebną im pomoc. Chrześcijanie z Syrii podarowali wspólnotom parafialnym wykonane własnoręcznie różańce i przygotowują comiesięczne rozważania różańcowe. „Dom Wschodni” i Caritas prowadzą również zbiórki pieniężne na pomoc Syryjczykom, m.in. w ramach akcji „Łódź dla Aleppo”, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego oraz „Dla młodych Aleppo”.

– Jestem bardzo szczęśliwy, że mamy tak silne więzi pomiędzy naszym Kościołem w Łodzi i wszystkimi Kościołami w Syrii. Dziękuję Bogu za wszystko, co możemy zrobić tu w Łodzi, żeby pomóc Wam, w Syrii. To, co dla Was robimy, to spłata starego długu, ponieważ nasza wiara narodziła się z Waszej wiary i z Waszego Kościoła – powiedział arcybiskup Grzegorz Ryś w specjalnym przesłaniu dla mieszkańców Syrii, które towarzyszyć będzie organizowanemu w Aleppo, podsumowaniu kampanii „Łódź dla Aleppo”.

Syria jest krajem bardzo bliskim sercu każdego chrześcijanina, przede wszystkim ze względu na Damaszek, który był świadkiem nawrócenia św. Pawła. Jest jednak jeszcze inne miejsce, które zapada w serce podróżujących w te strony pielgrzymów. Malula – małe miasteczko niedaleko stolicy Syrii, malowniczo położone na zboczu góry, jest miejscem nie tylko ważnym na mapie syryjskiego chrześcijaństwa, ale także naprawdę pięknym.

Malula słynie z tego, że jej mieszkańcy do dziś mówią językiem aramejskim, którym posługiwał się Jezus Chrystus, podczas swojego ziemskiego życia. Początek chrześcijaństwa w mieście wiąże się z obecnością św. Tekli, uczennicy św. Pawła. Świadectwo jej życia tak wpłynęło na mieszkańców, że przejęli od niej wiarę w Chrystusa, która do dzisiaj dominuje wśród mieszkańców Maluli. Górująca nad miastem grota, która dała schronienie św. Tekli i stała się miejscem jej pochówku po śmierci, stanowi obecnie serce sanktuarium, do którego pielgrzymują wierni, nie tylko z Syrii.

W mieście znajduje się także kościół św. Sergiusza i Bakchusa, legionistów rzymskich, którzy po przyjęciu wiary w Chrystusa ponieśli śmierć męczeńską. W tym kościele znajduje się najprawdopodobniej najstarszy zachowany ołtarz chrześcijański, będący świadkiem starożytności Kościoła w Syrii.

W czasie wojny, która do dziś tli się w Syrii, Malula była często atakowana przez radykalnych dżihadystów, którzy zajęli miasto na przełomie listopada i grudnia 2013 roku i postąpili wobec mieszkańców bardzo okrutnie. Wielu ludzi ratowało się ucieczką, wielu zginęło. Starożytny ołtarz w kościele św. Sergiusza i Bakchusa został rozbity, a dzieła sztuki – w tym ikony generała Andersa – zostały skradzione. Po wypchnięciu dżihadystów z Maluli, zrabowane dzieła sztuki nie zostały odnalezione. Ikony generała Andersa przepadły.

Ten szczególny polski akcent, w syryjskiej Maluli, ma szansę na powrót. Właśnie trwają prace nad przygotowaniem kopii ikon.

Rozpoczął się obóz główny Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia

– Kościół potrzebuje ludzi młodych – powiedział biskup toruński Wiesław Śmigiel podczas Mszy św. inaugurującej obóz integracyjno-formacyjny dla około tysiąca uczniów szkół podstawowych, gimnazjów i szkół średnich – stypendystów Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Młodzi ludzie w mieście Kopernika będą przebywać do 30 lipca.

– Kościół odmładza się nieustannie. Odmładza się przede wszystkim za sprawą Ducha Świętego, ale jesteśmy świadomi że potrzebujemy wokół siebie ludzi młodych, ludzi z młodym spojrzeniem, którzy nie tylko myślą o tym, co będzie, ale już dziś tworzą lepszy Kościół, który jest bez reszty oddany Ewangelii Jezusa Chrystusa – powiedział bp Śmigiel rozpoczynając Mszę św.

– Jesteście dla nas ważnymi gośćmi, ponieważ jesteście najpiękniejszym pomnikiem św. Jana Pawła II, a my w Toruniu mamy szczególny szacunek i cześć do tego świętego. – mówił bp Wiesław. Św. Jan Paweł II często spotykał się z młodymi i przekonywał, że młodość musi być zbudowana na wartościach. – Jeśli w młodości zbudujemy nasze życie na wartościach, to znacznie łatwiej będzie nam wejść w życie dorosłe i budować wokół siebie przestrzeń odpowiedzialności – dodał biskup diecezji toruńskiej.

Wskazał na trzy filary, które pomagają nam żyć po chrześcijańsku. – Tym, co nam pozwala żyć po chrześcijańsku, pogłębiać wiarę, budzić nadzieję i żyć każdego dnia miłością jest Słowo, Liturgia i wspólnota – podkreślił bp Śmigiel.

– Potrzeba nam zawierzenia Bogu, potrzeba nam modlitwy. Bycie blisko Jezusa to nasza modlitwa codzienna. Kiedy człowiek jest blisko Pana Boga to to musi mieć przełożenie na codzienność. Nie można być człowiekiem rozmodlonym, deklarującym się jako wierzący i ufający Panu Bogu, a jednocześnie w życiu codziennym zapominać o biednych, potrzebujących, o bracie i siostrze, którzy są obok nas – mówił bp Śmigiel.

Św. Jan Paweł II i papież Franciszek uczą nas, że w życiu potrzeba zasad. – Potrzeba nam w codzienności zwyczajnych zasad, które opierają się na szacunku i prostych słowach: proszę, dziękuję, przepraszam. Można to lekceważyć, można też mówić o wielkich sprawach, ale jeśli zabraknie tego w życiu codziennym, to w jakimś sensie stajemy obok Pana Jezusa, nie jesteśmy blisko Niego – dodał duchowny.

Po Mszy św. wszyscy przeszli na Rynek Staromiejski, gdzie wykonano pamiątkowe zdjęcie. Następnie w Centrum Dialogu Społecznego odbyła się konferencja prasowa z udziałem bpa Wiesława Śmigla, prezydenta Torunia Michała Zaleskiego, przedstawiciela Urzędu Marszałkowskiego Łukasza Walkusza, przewodniczącego zarządu Fundacji ks. Dariusza Kowalczyka i koordynatora Fundacji w diecezji toruńskiej ks. Leszka Stefańskiego.

Waszyngton Zakonnice aresztowane podczas protestu przeciwko polityce Trumpa

W organizację obozu włączyły się władze województwa i miasta, diecezja toruńska i toruńskie uczelnie. Dla uczestników przygotowano bardzo bogaty program. Odwiedzą planetarium, Dom Eskenów, czyli Muzeum Historii Torunia i Młyn Wiedzy, wezmą też udział w festiwalu Song of Songs.

W niedzielę (21 lipca) stypendyści wygłoszą świadectwa we wszystkich toruńskich parafiach. Opowiedzą, skąd pochodzą, jakie są ich zainteresowania i co zmieniło się w ich życiu od momentu przystąpienia do programu stypendialnego fundacji. W programie zaplanowano także dzień na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, warsztaty medialne w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, wycieczki do Górska i na Barbarkę. Stypendyści w sobotę (27 lipca) zorganizują obozowy dzień papieski, a popołudniu na trybunach Motoareny będą kibicować zawodnikom podczas Indywidualnych Mistrzostw Europy na żużlu.

Msza św. na zakończenie obozu odbędzie się w niedzielę (28 lipca) o godz. 9.00 w kościele Wniebowzięcia NMP. Po niej zostanie wyemitowany na żywo w TVP1 z Bulwaru Filadelfijskiego program Między Ziemią a Niebem. Natomiast wieczorem uczestnicy zgromadzą się na koncercie zespołu Tylko Ty, składającego się ze stypendystów i absolwentów Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

Pomysł obozów wakacyjnych dla stypendystów Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” zrodził się w 2001 r. Umożliwiają one poznawanie bogactwa kulturowego, duchowego oraz intelektualnego kraju. Do tej pory stypendyści odwiedzili m.in.: Kraków, Warszawę, Trójmiasto, Poznań, Gniezno, Wrocław, Aglomerację Śląską i Zagłębie, Łódź, Częstochowę. W tym roku przybyli do Torunia.

Powołana przez Konferencję Episkopatu Polski Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia” działa od 19 lat. Aktualnie pod opieką ma ponad 2 tys. stypendystów, którzy otrzymują nie tylko pomoc finansową, ale także uczestniczą w obozach wakacyjnych i spotkaniach formacyjnych w ciągu roku. Pieniądze na stypendia pochodzą z przykościelnej i publicznej zbiórki pieniędzy z okazji Dnia Papieskiego, z ofiar darczyńców i 1% podatku dochodowego.

Ingres do katedry drohiczyńskiej bp. Sawczuka dobiegł końca [VIDEO]

W katedrze drohiczyńskiej 20 lipca 2019 r. rozpoczął się ingres do katedry drohiczyńskiej ks. biskupa Piotra Sawczuka. W uroczystości biorą udział licznie zgromadzeni duchowni, przedstawiciele władz i wierni.

Bp Piotr Sawczuk w uroczystej procesji został wprowadzony do kościoła katedralnego. W drzwiach katedry drohiczyńskiej biskup senior Tadeusz Pikus, prepozyt kapituły katedralnej oraz proboszcz parafii ks. Wiesław Niemyjski przywitali pasterza diecezji.

Przedstawiciel Nuncjatury Apostolskiej odczytał bullę nominacyjna papieża Franciszka, mocą której Piotr Sawczuk został powołany do posługi w diecezji drohiczyńskiej. Nowy pasterz Kościoła drohiczyńskiego otrzymał z rąk ks. arcybiskupa Salvatore Pennacchio, Nuncjusza Apostolskiego w Polsce, pastorał, który jest symbolem władzy pasterskiej w diecezji. Będzie to pastorał pierwszego biskupa drohiczyńskiego ks. bpa Władysława Jędruszuka. Istotnym momentem było uroczyste wprowadzenie na katedrę ks. Biskupa Piotra Sawczuka.

Przedstawiciele duchowieństwa, kapituł kanonickich, osoby życia konsekrowanego, alumni Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie złożyli przed nowym biskupem drohiczyńskim homagium, będące publicznym aktem czci, szacunku i chrześcijańskiego posłuszeństwa.

Bp Piotr Sawczuk został mianowany przez papieża Franciszka biskupem drohiczyńskim 17 czerwca br. Zastąpi on biskupa Tadeusza Pikusa, który ze względów zdrowotnych prosił Stolicę Apostolską o zwolnienie z pełnionego urzędu.

Piotr Henryk Sawczuk urodził się 29 stycznia 1962 r. Jego rodzice – Henryk i Zofia – prowadzili własne gospodarstwo rolne w miejscowości Kornica w woj. mazowieckim. Został ochrzczony 25 lutego 1962 r. w kościele parafialnym w Kornicy, a 1 września 1979 r. przyjął sakrament bierzmowania. Szkołę Podstawową ukończył w 1977 r. w Kornicy, a Liceum Ogólnokształcące im. J. I. Kraszewskiego w Białej Podlaskiej w 1981 r. otrzymując świadectwo dojrzałości.

Zaraz po maturze zgłosił się do Wyższego Seminarium Duchownego w Siedlcach. Po sześciu latach studiów filozoficzno-teologicznych, 6 czerwca 1987 r. w katedrze siedleckiej otrzymał świecenia kapłańskie z rąk bpa dra Jana Mazura. Następnie przez dwa lata był wikariuszem w parafii Wisznice. W tym czasie na Wydziale Teologicznym KUL napisał pod kierunkiem ks. prof. dra hab. Czesława Stanisława Bartnika pracę pt. “Komunijność Kościoła wg kardynała Karola Wojtyły” i uzyskał 21 czerwca 1988 r. tytuł magistra teologii.

W 1989 rozpoczął studia specjalistyczne na Wydziale Prawa Kanonicznego ATK w Warszawie. W 1992 uzyskał tytuł magistra prawa kanonicznego, na podstawie pracy pt. Teoria rozdziału Kościoła od państwa w świetle nauki Soboru Watykańskiego II, napisanej pod kierunkiem o. prof. dra hab. Stanisława Pasternaka. Dnia 27 czerwca 1996 obronił rozprawę doktorską pt. «Communicatio in sacris» w kanonicznym prawie karnym, napisaną pod kierunkiem ks. prof. dra hab. Jerzego Syryjczyka, uzyskując stopień naukowy doktora prawa kanonicznego.

W diecezji siedleckiej ks. Piotr Sawczuk był notariuszem i sędzią w Sądzie Biskupim; w latach 1996-2003 pełnił urząd notariusza, zaś od 2003 do 2013 r. kanclerza siedleckiej Kurii Diecezjalnej. Od 2009 r. był wikariuszem generalnym diecezji.

Waszyngton Zakonnice aresztowane podczas protestu przeciwko polityce Trumpa

Był wykładowcą prawa kanonicznego w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Siedleckiej im. Jana Pawła II oraz w Instytucie Teologicznym w Siedlcach. Przez cały czas pracy w kurii angażował się w funkcjonowanie różnych agendach kurialnych, szczególnie w pracach II Synodu Diecezji Siedleckiej. Wielokrotnie występował jako delegat biskupów siedleckich w rozwiązywaniu różnych, bieżących spraw administracyjnych i duszpasterskich w diecezji.

23 stycznia 2003 ks. Sawczuk został mianowany kanonikiem honorowym Kapituły Katedralnej Siedleckiej, a 23 stycznia 2009 kanonikiem gremialnym i prałatem scholastykiem tegoż gremium. 20 września 2010 r. Benedykt XVI podniósł go do godności Kapelana Jego Świątobliwości.

19 stycznia 2013 Benedykt XVI mianował ks. Piotra Sawczuka biskupem pomocniczym diecezji siedleckiej, ze stolicą tytularną w Ottana.

Bp Sawczuk opublikował książkę „Kornica – dzieje pisane krwią i kredą”, poświęconą 100-leciu powstania parafii rodzinnej. Jest także autorem wielu artykułów w „Wiadomościach Diecezjalnych Siedleckich” i tygodniku diecezjalnym „Podlaskie Echo Katolickie”, a także w „Echu Katolickim”.

Trwa audyt w Fundacji Nie Lękajcie Się

Po oskarżeniach o wyłudzenie pieniędzy od ofiary wykorzystywania seksualnego przez Marka Lisińskiego, byłego prezesa Fundacji Nie Lękajcie Się, w instytucji trwa audyt przeprowadzany przez zewnętrzna kancelarię. “Trzeba być transparentnym, zwłaszcza jeśli występują jakieś podejrzenia” – ocenia w rozmowie z KAI prawnik Artur Nowak, który do styczna zasiadał w Radzie Fundacji.

– Audyt jest bardzo dobrym i koniecznym pomysłem, żeby oczyścić sytuację wokół Fundacji i zamknąć etap związany z sytuacją dotycząca Marka Lisińskiego. Trzeba być transparentnym, zwłaszcza jeśli występują jakieś podejrzenia. Mam nadzieję, że liderem w Fundacji zostanie osoba, która nie jest pokrzywdzona, a ma doświadczenie w zarządzaniu. Taka organizacja musi mieć dobrego menadżera, który może być gwarantem przejrzystości – mówi Artur Nowak, pisarz i prawnik zaangażowany w pomoc ofiarom pedofilii.

Adwokat zdradza, że audytu podjęła się niezależna zewnętrzna znana kancelaria specjalizująca się w badaniu takich spraw.

Nowak uważa, że nowe władze Fundacji będą chciały skupić się przede wszystkim na pomocy psychologicznej, finansować terapię, stworzyć sieć pomocową na terenie całej Polski. „Praca może mniej medialna, ale bardziej u podstaw i skierowana wprost ku pokrzywdzonym” – zaznacza.

WaszyngtonZakonnice aresztowane podczas protestu przeciwko polityce Trumpa

– Uważam, że powinno dojść do integracji i dialogu z innymi podmiotami zajmującymi się pomocą ofiarom pedofilii. Bardzo dobrze oceniam np. działalność inicjatywy Zranieni w Kościele. Pomoc pokrzywdzonym jest zaangażowaniem ponad podziałami, trzeba szukać porozumienia w środowiskach. Przecież nie działamy tu przeciwko komuś a dla kogoś – podkreśla Artur Nowak.

Kraków: XXI Kongres Międzynarodowej Wspólnoty Ekumenicznej

W dniach 22-29 lipca 2019 r. odbędzie się w Krakowie XXI Kongres Międzynarodowej Wspólnoty Ekumenicznej. Wydarzenie zgromadzi ponad 200 osób pochodzących z 14 krajów, którzy w ostatnim tygodniu lipca będą nawzajem poznawać swe różne chrześcijańskie tradycje wyznaniowe, wspólnie się modlić i wspólnie zastanawiać nad istotnymi zagadnieniami dotyczącymi ekumenizmu, chrześcijaństwa, współczesnego człowieka, społeczeństwa i kultury.

Ceremonia otwarcia Kongresu odbędzie się we wtorek 23 lipca w auli klasztoru oo. franciszkanów w Krakowie, przy placu Wszystkich Świętych 5 o godz. 09.30.

Na środę 24 lipca o godz. 11.45 zaplanowano natomiast konferencję prasową, która odbędzie się na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II, przy ulicy Franciszkańskiej 1. Uczestnicy Kongresu są zakwaterowani w Hotelu Studenckim “Żaczek”, tam też odbywa się część mniej formalnych spotkań.

Międzynarodowa Wspólnota Ekumeniczny (International Ecumenical Fellowship) powstała w 1967 roku. Zgodnie z Deklaracją Fryburską, która jest aktem założycielskim organizacji, wspólnota „stara się służyć modlitwą, studiami i działaniem ruchowi dążącemu do widzialnej jedności Kościoła”. Dzisiaj składa się z dziesięciu regionów europejskich oraz tzw. oddziału afrykańskiego, reprezentujących różne wyznania: katolicyzm, prawosławie, luteranizm, anglikanizm, wyznania reformowane i metodystów.

Waszyngton Zakonnice aresztowane podczas protestu przeciwko polityce Trumpa

Poza właściwym celem spotkania, krakowski kongres będzie okazją do zaprezentowania Polski i Krakowa, pokazania polskiej historii, kultury i piękna polskiej ziemi. Uczestnicy konferencji zwiedzą najważniejsze miejsca w samym Krakowie, jak i w jego okolicach, spotkają się również z przedstawicielami różnych Kościołów, które w Krakowie działają.

W zamyśle organizatorów Kongres ma przybliżyć chrześcijanom z różnych części Europy, że ekumenizm jako idea może sięgać do tradycji „Polski bez stosów”, kraju tolerancji religijnej w czasie, gdy przez większą część kontynentu przetaczały się wojny i prześladowania religijne.

Papież dzwonił do matki Vincenta Lamberta

Papież dzwonił do matki Vincenta Lamberta, Viviane, aby udzielić jej wsparcia, kiedy walczyła o życie swego syna. Franciszek się nie dodzwonił, zostawił więc wiadomość. Sprawę ujawniła sama Viviane Lambert w wywiadzie dla portalu LifeSiteNews, opublikowanym 18 lipca.

Pośrednikiem między papieżem a matką Lamberta był arcybiskup Lyonu kard. Philippe Barbarin. To on poinformował Viviane Lambert, że widział się z papieżem i że poprosił Franciszka o skontaktowanie się z nią.

– Powiedział, żebym przejrzała ostatnie wiadomości [w telefonie]. Nie czytałam wszystkich, bo było ich tak wiele. I rzeczywiście była tam wiadomość po włosku, którą przetłumaczono dla mnie na francuski. Poruszające i bardzo osobiste przesłanie – wyznała Viviane Lambert.

Vincent Lambert po wypadku w 2008 r. był sparaliżowany i żył w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Lambert marł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania.

Po śmierci 42-letniego mężczyzny papież napisał na swym koncie na Twitterze: „Niech Bóg Ojciec przyjmie w swe objęcia Vicenta Lamberta. Nie budujmy cywilizacji, w której eliminowane są osoby, których życie nie wydaje się nam dość godne, by dalej mogły żyć. Każde życie ma wartość, zawsze”.

Waszyngton Zakonnice aresztowane podczas protestu przeciwko polityce Trumpa

Opowiadając o swych przeżyciach w rozmowie z portalem LifeSiteNews Viviane Lambert przyznaje, że wciąż jest w szoku po zbrodni, którą popełniono na jej synu. „Na szczęście – dodaje – zachowałam swoją wiarę, inaczej byłabym nie tylko smutna, ale też zrozpaczona”. Przyznaje, że jest pełna nadziei, cieszy się, że Vincent nie należy już do katów, lecz do Boga. Podobnie jak prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Robert Sarah jest ona przekonana, że jej syn zmarł jako męczennik współczesnego społeczeństwa. Teraz będzie się wstawiał za Francję, która nie zasługuje na taki los – dodaje matka zmarłego 11 lipca mężczyzny.

Ona sama apeluje natomiast o modlitwę w intencji doktora Vincenta Sancheza, który zawyrokował o śmierci jej syna. Przyznaje, że sama próbuje to robić, choć czasem jej serce się buntuje. Podkreśla, że trzeba się modlić, mając na względzie dobro innych pacjentów, a także los tego człowieka po śmierci. Nawrócenia się zdarzają – przypomina Viviane Lambert.

Niemiecki Kościół krytykuje rząd za handel bronią

Kościół katolicki w Niemczech skrytykował prowadzoną przez rząd tego kraju politykę handlu bronią. Podkreślił to prałat Karl Jüsten, kierownik Biura Katolickiego Konferencji Biskupów Niemieckich przy instytucjach politycznych w Berlinie.

Odnosząc się do nowych wytycznych rządowych w tej kwestii zauważył, że wprawdzie daje się zauważyć nieśmiałe kroki zmierzające do ograniczania eksportu, „ale generalnie należy stwierdzić niepokojącą stagnację w tych staraniach”. Niemcy są jeszcze „bardzo daleko” od naprawdę restrykcyjnej polityki eksportu zbrojeń, stwierdził prałat Jüsten.

W ubiegłym tygodniu poinformowano, że rząd federalny Niemiec wydał zgodę na wyeksportowanie w pierwszej połowie 2019 roku broni o wartości 5,3 miliardów euro. Przekroczono tym samym całą wartość eksportu z 2018 roku, która wyniosła 4,82 miliardy euro.

Głównym odbiorcą niemieckiego uzbrojenia były Węgry, a następnie Egipt i Korea Południowa. Wśród największych odbiorców broni z Niemiec są też Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar, na miejscu 13. Kuwejt. Egipt, Kuwejt i ZEA uczestniczą w wojnie w Jemenie po stronie Arabii Saudyjskiej. Ks. Jüsten powiedział, że postępowanie wobec państw koalicji zaangażowanej w wojnę w Jemenie niszczy wiarygodność polityki eksportu broni przez Niemcy.

WaszyngtonZakonnice aresztowane podczas protestu przeciwko polityce Trumpa

Okazją do wypowiedzi kierownika Biura Katolickiego Konferencji Biskupów Niemieckich przy instytucjach politycznych w Berlinie był jego udział w dorocznej konferencji akcji pomocy biskupów niemieckich Misereor. Ks. Jüsten jest także przewodniczącym prowadzonego przez Misereor Centrum Pomocy na rzecz Rozwoju (KZE).

Polskie małżeństwo członkami watykańskiej dykasterii

Choć pochodzimy z różnych światów, jesteśmy rodziną. Łączymy to, co pojedynczo zdarza się w innych rodzinach. Chyba właśnie to spodobało się w nas papieżowi Franciszkowi – mówi dr Aleksandra Brzemia-Bonarek, która wraz ze swoim mężem, dr. Piotrem Bonarkiem, powołani zostali na członków watykańskiej Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia. Ekspertka opowiada o swoim małżeństwie, wychowaniu piątki dzieci i zadaniach, jakie małżonkom stawia w nowej posłudze Ojciec Święty.

Marta Mastyło (UPJPII): Została Pani z mężem powołana do Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia. Co przyczyniło się do tego, że Ojciec Święty Franciszek właśnie Państwu powierzył tę funkcję?

Dr Aleksandra Brzemia-Bonarek: Razem z mężem otrzymaliśmy informację we wrześniu ubiegłego roku. Zadzwonił telefon z Rzymu, żeby nas przygotować, zanim o fakcie dowiedzielibyśmy się z prasy. Później otrzymaliśmy dokument podpisany przez Sekretarza Stanu.

Ja nawet nie wiedziałam, że jestem wśród osób nominowanych do tej funkcji, cała ta procedura była objęta tajemnicą, nie mam pojęcia skąd taki wybór. Ale co ważne – jako małżeństwo jesteśmy członkiem dwuosobowym. Wśród członków dykasterii są trzy pary małżeńskie i mamy działać jako para, oprócz nas są jeszcze członkowie indywidualni.

UPJPII: Porozmawiajmy więc o Pani rodzinie, małżeństwie, życiu zawodowym. Wspólnie poszukajmy odpowiedzi, co mogło sprawić, że dokonano w Watykanie takiego a nie innego wyboru?

– Jestem związana z Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II w Krakowie od 2007 roku, czyli od mojego doktoratu, ale etatowo zatrudniona zostałam w 2011 r. Jestem prawnikiem kanonistą, skończyłam Uniwersytet Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie w zakresie dwóch kierunków – prawa i prawa kanonicznego, mam dwa dyplomy. Początkowo pracowałam jako adwokat kościelny przy sądach metropolitalnych w Katowicach i w Krakowie. A od 2010 roku jestem obrońcą węzła małżeńskiego przy Sądzie Metropolitalnym w Krakowie. Tutaj pracuję też w katedrze kanonicznego prawa procesowego na Wydziale Prawa Kanonicznego.

W wieku 25 lat wyszłam za mąż, mój mąż jest biochemikiem fizycznym, pracownikiem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Osiedliliśmy się tutaj w Krakowie ze względu na naukowy charakter pracy męża na uniwersytecie. W trakcie 19 lat małżeństwa porodziły nam się dzieci: mam 18-letniego Pawła, 16-letniego Filipa, który jest dzieckiem niepełnosprawnym, ma autyzm i niepełnosprawność intelektualną, później urodziły się dziś 10-letnia Krysia, 5-letni Jaś i 10-miesięczny Marcin.

Nie udzielam się w parafii, nie należę do żadnej grupy charyzmatycznej, nigdy nie byłam w oazie. Dlatego nie w naszej aktywności wspólnotowej należy szukać wytłumaczenia.

UPJPII: Szukamy dalej… Może dla wielu osób, które Państwa znają, stanowicie po prostu jakiś wzór rodziny.

– My na pewno nie jesteśmy rodziną specyficzną, choć mamy dzieci więcej niż statystycznie. Mamy niepełnosprawnego syna, a to bardzo zmienia sposób funkcjonowania naszej rodziny, ponieważ musimy pod niego różne rzeczy ustawiać, on jest taką osią. On potrzebuje naszej opieki, jak również opieki swojego rodzeństwa.

Często jestem pytana o czym z mężem rozmawiamy, co nas łączy, bo prawnik kanonista i biochemik fizyczny to są absolutnie dwa różne światy, dwie metodologie itd. Ja nie do końca rozumiem to, czym zajmuje się mój mąż, w sensie naukowym, mnie to po prostu matematycznie przerasta. Natomiast pochodzimy z podobnych środowisk, obydwoje z Górnego Śląska i wartości charakterystyczne dla tego regionu są nam wspólne.

Myśmy się znali wcześniej z widzenia, ale poznaliśmy się dopiero na studiach, a konkretnie w pociągu. Ja jeździłam z Warszawy, mąż z Krakowa, ale z Katowic do rodzinnej miejscowości podróżowaliśmy już tym samym pociągiem.

UPJPII: Wsiedliście do tego jednego pociągu i udaliście się we wspólną podróż przez życie. Czy są jakieś reguły, normy niezachwiane, jeżeli chodzi o rodzinę, w kwestiach wychowania dzieci?

– Ja jestem zwolennikiem rodziny różnopłciowej. Mężczyzna i kobieta tworzą rodzinę i inne „konfiguracje” są dla mnie po prostu sprzeczne z biologią, która w sensie ewolucji nas przecież determinuje. Zatem nie zgadzam się na to, aby osoby tej samej płci mogły adoptować dzieci. Drugą kwestią jest trwałość rodziny, w czym pomaga sformalizowanie związku. Myślę, że to publiczne określenie się bycia mężem i żoną daje bardzo solidną podstawę do tego, aby wziąć za rogi te obowiązki i te przyjemności, które się z tym łączą i próbować na tym bazować.

Oczywiście najlepiej, jeśli deklaracja życia wspólnego dla wierzących odbywa się w formie religijnej, ale w przypadku, gdy niektórzy nie mogą, to myślę także o wyłącznie cywilnych związkach. Widzę to na podstawie mojego doświadczenia z sądu kościelnego, że rzeczywiście w tych związkach, które są niesformalizowane, zawsze istnieje ta łatwiejsza możliwość „wyjścia z piaskownicy”, o wiele trudniej to zrobić, gdy się jest zorganizowanym w tej komórce podstawowej jaką jest małżeństwo, także to cywilne. Małżeństwo, czy to cywilne czy to kanoniczne, takie instytucjonalne, daje duże prawdopodobieństwo trwałości, o wiele większe niż związki nieformalne, jak na przykład konkubinaty.

UPJPII: Jeżeli chodzi o wychowanie dzieci, zgadzacie się absolutnie we wszystkim? Macie pięcioro dzieci, przy czym każde z nich ma na pewno inny charakter, inną wrażliwość.

– Nie chciałabym jakoś laurkowo naszego małżeństwa pokazywać, ale wychowujemy dzieci w wolności „do”, a nie w wolności „od”. Staramy się traktować je podmiotowo, uwzględniając ich autonomię już od samego początku, już od etapu niemowlęctwa. Jak mały nie chce jeść kaszki, to nie musi, ale musi zjeść coś innego w miejsce kaszki. To funkcjonuje na takiej samej zasadzie odpowiednio w przypadku dzieci starszych. Ale wolność nie znaczy, że dzieci mogą robić wszystko, obowiązki w domu muszą być, ale te obowiązki muszą być naszymi obowiązkami wspólnymi. To nie jest tak, że ja wymagam od moich dzieci, by poszły w niedzielę do kościoła, a ja nie idę, bo wtedy przestaję być dla nich wiarygodna.

Jest jedno dziecko, które praktycznie nie ma żadnych obowiązków, to niepełnosprawny w stopniu znacznym Filip. Obowiązkiem moich dzieci jest w pewnym stopniu dbać o brata, ale równocześnie nie chcę ich obciążać nim na tyle, żeby czuły się przytłoczone faktem, że są w rodzinie z dzieckiem niepełnosprawnym, bo i tak jest im wiele rzeczy odbieranych właśnie przez to, że Filip ma pewne swoje stereotypy, zachowania i ograniczenia w kontaktach ze społeczeństwem. Np. na wakacje jeździmy do spokojnych, znanych mu miejsc, a zwiedzanie miast jest niemożliwe do realizacji.

Nie mam recepty na to, jak należy wychowywać dzieci. Myślę, że każda mama to wie intuicyjnie. Każda rodzina jest inna, nigdy nie podjęłabym się bycia osobą, która miałaby być jakimś wyznacznikiem. Nie czuję się profesjonalistką, chociaż jestem matką wielodzietną. Nasze dzieci też są różne, każde z nich urodziło się na innym etapie małżeństwa, pracy zawodowej; jedne w bloku, inne już w domu. Starsze się bawiły na placu zabaw pomiędzy blokami, a młodsze mają swój ogródek. To wszystko ma wpływ na wychowanie, na to jak się rozwijają.

UPJPII: A sferę duchową należy pielęgnować razem?

– W zależności od osobistych zdolności i uwarunkowań. Nie ma dla wszystkich tej samej recepty.

Ja jestem człowiekiem ekstrawertycznym, mój mąż jest raczej introwertyczny. Taki człowiek, któremu bliższa jest praca w laboratorium. Nie lubi wielkich wystąpień publicznych, choć lubi wykładać, ale wystąpienia publiczne nie są jego żywiołem. My wszyscy w rodzinie jesteśmy nazbyt różnorodni. Np. 10-letnie dziecko jest głodne w danym momencie, Filip, ten niepełnosprawny, jest głośny, trudno nam byłoby w jednym czasie uklęknąć do wspólnego różańca. Natomiast kwestie wiary rozwiązuje się poprzez liczne rozmowy z dziećmi.

U nas nie ma tak, że „Pan Jezus jest w kościele”, a poza tym toczy się jakieś inne, normalne życie. Dla nas te sfery sacrum i profanum przenikają się ze sobą. Uważamy, że Pan Bóg jest obecny w naszej codzienności i dla nas cały czas ma miejsce ten cud stwarzania świata w postaci chociażby kwitnienia kwiatów, poprzez wszystko co się wokół dzieje.

Naszym dzieciom zwracamy na to uwagę właśnie w kontekście tego Bożego stworzenia. Mój syn najstarszy jest i jakoś nie ma w nim żadnej fazy buntu przeciwko religii. Lubię z dziećmi porozmawiać, na przykład o czym była mowa na kazaniu. Rozmowy teologiczno-religijne powinny być częścią życia każdego inteligenta, ponieważ mamy życie duchowe i powinniśmy je w sobie rozwijać.

Choć pochodzimy z różnych światów, jesteśmy rodziną. Łączymy to, co pojedynczo zdarza się w innych rodzinach. Chyba właśnie to spodobało się w nas papieżowi Franciszkowi. Myśmy się „skompresowali” i może stąd właśnie na nas padł wybór.

UPJPII: To istotne, by mama i tata mówili jednym głosem?

– Tak. W sprawach kluczowych dzieci muszą mieć fundament solidny, żeby się czuły bezpieczne. Więc musimy w sprawach najważniejszych mówić jednym głosem. Dobrze jest to sobie ustalić wcześniej i oczywiście nie w ich obecności. Nie jest dobrze, gdy dzieci dostają z różnych stron inny przekaz. One do pewnego momentu potrzebują bardzo jasnego stanowiska. Odcienie szarości poznają z czasem, jak są coraz starsze, do tego też ich trzeba przygotować. Świat nie jest czarno-biały, ale warto mieć czarno-białe ideały, bo one pozwalają mieć ten kompas później.

UPJPII: Dotknęliście już Państwo tego, czego wymaga od was nowa funkcja?

– Byliśmy na pierwszym spotkaniu w dykasterii. Pojechaliśmy z mężem i z dwójką naszych dzieci. Przedstawiliśmy się sobie.

Dykasteria mieści się na Zatybrzu w bardzo dużym czteroskrzydłowym budynku. W kwietniu trwały tam jeszcze takie ostatnie szlify remontowe przed listopadem, kiedy odbędzie się pierwsze zebranie plenarne wszystkich członków dykasterii. Będzie w nich uczestniczyć papież Franciszek. Mają trwać trzy dni. Odbywają raz do roku. To są takie nasze obowiązkowe spotkania, kiedy musimy pojechać do Rzymu.

Oprócz tego odbywają się jeszcze spotkania robocze, ich częstotliwość jest już kwestią bardziej indywidualną. Wiadomo, że te osoby, które mieszkają bliżej, będą na nich częściej. Prefekt dykasterii kard. Kevin Farrell bardzo ceni sobie nowinki technologiczne. Stąd, gdy poszliśmy do tej dykasterii, to mimo remontu, widać było jak nowoczesne jest to miejsce. Każdy z pokoi jest zaopatrzony w ergonomiczne meble i we wszystko co potrzebne do robienia telekonferencji. Pokoje, w których odbywać się będą dyskusje i rozmowy, są już przygotowane dla tłumaczy kabinowych. Wśród świeckich członków dykasterii, pochodzących przecież z różnych krajów, dominuje język angielski.

Członków dykasterii jest kilkudziesięciu. Są to księża, a pośród nich kilku biskupów, są też siostry zakonne, osoby z laikatu, poszczególne osoby świeckie i trzy małżeństwa. Jeżeli chodzi o Polaków, to jesteśmy jedyni w tym gronie. Dwie pary są z Europy, a jedna z Azji.

W ogóle ta dykasteria to bardzo umiędzynarodowiona instytucja. Pracownicy pochodzący z różnych państw w większości mieszkają we Włoszech, ale w pracy wspomagają nas jeszcze konsultorzy, są to osoby wyróżniające się jakąś szczególną wiedzą w danym zakresie. Nie są oni stałymi pracownikami dykasterii, ale są wzywani w sytuacjach, gdy potrzebna jest ich ekspercka opinia. Wśród nich też są zarówno duchowni jak i osoby świeckie, także w małżeństwie, jak i samotne.

UPJPII: Jak wyglądało to pierwsze spotkanie?

– Pokazano nam zakres spraw, które zostaną nam przekazane do zapoznania się. To są takie jakby programy badawcze, którymi przez najbliższych 5 lat ma zająć się dykasteria.

UPJPII: Dykasteria jest w jakikolwiek sposób decyzyjna, czy po prostu wydaje opinie, z którymi można, ale i niekoniecznie trzeba się liczyć?

– Dykasterie i kongregacje to są jakby takie ministerstwa przy papieżu. Dykasteria to organ wykonawczy i opiniujący dla papieża, pamiętajmy przecież, że w Kościele nie ma demokracji, tylko hierarchia.

Działalność dykasterii można było niedawno zauważyć w sytuacji starań o ocalenie Vincenta Lamberta, Francuza, który w stanie minimalnej świadomości przeżył 11 lat. O jego życie walczyli jego rodzice, episkopat Francji, a także sam papież Franciszek i właśnie dykasteria.

UPJPII: Proszeni o opinie musicie robić jakieś badania, czy opieracie się państwo głównie na własnej wiedzy i doświadczeniu? Zastanawia mnie, ile czasu będziecie musieli państwo poświęcić temu zadaniu?

– Dlatego kardynał tak szpikuje te pomieszczenia dykasterii różnymi urządzeniami technicznymi, gdyż jest bardzo praktyczny i chciałby te nasze wyjazdy do Rzymu ograniczyć do minimum, a żebyśmy się przede wszystkim kontaktowali z nim i z jego pracownikami za pomocą telekonferencji. Tak w większości będą wyglądać nasze spotkania. Byliśmy pytani, czy możemy mieć w domu szerokopasmowy internet, abyśmy mogli się porozumiewać nie tylko z nim, ale także z innymi równolegle. Ja byłam pod wrażeniem tej nowoczesności, przy zachowaniu wszystkich wymogów architektonicznych.

UPJPII: Ucieszyła się Pani otrzymaną nominacją, czy przestraszyła kolejnego obowiązku?

– Gdy powiedział mi o tym zaprzyjaźniony ksiądz profesor, to poprosiłam go, żeby sobie tak nie żartował.
Mój mąż nazywa siebie accidental member, przypadkowym członkiem. On się zdziwił najbardziej. Ale dostaliśmy takie sygnały, że Ojcu Świętemu chodziło o to, aby wśród członków znalazły się takie osoby, które prawdziwie żyją, w rzeczywistym świecie, który być może dla części duchowieństwa pozostaje zupełnie nieznany. Nie byliśmy z klucza, z ludzi którzy krążą cały czas po orbicie probostwa i szkółki parafialnej, szczególnie mój mąż żyje w realiach środowiska, które jak przychodzi w niedzielę do kościoła to jest dobrze.

UPJPII: Macie taką świadomość, że będziecie mieć wpływ na losy świata w tych dziedzinach, którymi zajmuje się dykasteria?

– Jeżeli dostanę jakieś zadanie, to je będę musiała wykonać najlepiej jak potrafię, ponieważ może to być jedyna okazja, żeby przedstawić coś, co może być później tym kamykiem do ogródka zmian.

Obliguje mnie to do bardzo rzetelnej i obiektywnej pracy, bo Ojciec Święty pewnie będzie oczekiwał od nas rzeczywistego pochylenia się nad sprawą. On nie chce, żeby to były komplementy, nie chce pochlebstw, mówienia, że wszystko jest w porządku, wszystko ładnie. Wymaga analizy jakiegoś zagadnienia. Być może dlatego nasza metodologia naukowa była papieżowi potrzebna.

***
Małżonkowie są pracownikami naukowymi: Aleksandra – Wydziału Prawa Kanonicznego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, Piotr – Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Są rodzicami pięciorga dzieci.

Zakonnice aresztowane podczas protestu przeciwko polityce Trumpa

Kilka sióstr zakonnych, w tym jedna 90-letnia, zostało aresztowanych 18 lipca w Waszyngtonie czasie protestu przeciwko polityce migracyjnej prezydenta Donalda Trumpa. W sumie zatrzymano ponad 60 katolików. Manifestanci okupowali jedną z sal Senatu w ramach Katolickiego Dnia Działań na rzecz Dzieci Migrantów. Była to forma „cywilnego nieposłuszeństwa” wobec polityki władz USA.

Tłumacząc swój udział w proteście 90-letnia siostra Patricia Murphy z Chicago oświadczyła, że sytuacja w ośrodkach, w których przetrzymywani są imigranci jest „niemoralna”. Podkreśliła też, że to, co dzieje się na granicy z Meksykiem – budowa muru, traktowanie imigrantów z Ameryki Łacińskiej chcących przedostać się do Stanów Zjednoczonych itp. – jest „okropne”. Tuż przed aresztowaniem zakonnica przyznała, że będzie to jej szóste zatrzymanie. W Chicago co tydzień w piątkowe poranki protestuje ona i modli się przed ośrodkiem zatrzymań dla imigrantów.

izreal Izrealski parlament przeprasza Ormian

Inna aresztowana siostra zakonna Donna Korba ze Scranton w stanie Pensylwania, która niedawno była wolontariuszką na granicy z Meksykiem, stwierdziła, że w kwestii imigracji nie ma łatwych rozwiązań, ale przede wszystkim trzeba zająć się jej przyczynami. Wspominając swą wieloletnią pracę w Gwatemali, zacytowała ojca rodziny, który zapytany, dlaczego chce podjąć niebezpieczną próbę dostania się do USA, odpowiedział: „Bo moje dzieci są głodne”.

Kard. Sarah wierny papieżowi

Jestem wierny papieżowi, choć niektórzy próbują nas sobie przeciwstawić – mówi kard. Robert Sarah. Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów 20 lipca obchodzi 50. rocznicę przyjęcia święceń kapłańskich.

W rozmowie z portalem Rome Reports pochodzący z Gwinei hierarcha wspomina, że jego powołanie zaczęło się, gdy zobaczył misjonarzy modlących się jeszcze przed świtem.

– Gdy byłem małym chłopcem pytałem sam siebie: „Co ci ludzie robią w ciszy, w ciemnościach?”, bo w mojej wiosce nie było elektryczności. Myślałem: „Na pewno mówią do kogoś, kogo widzą i znają”. A kiedy jeden z nich zapytał mnie: „Czy chcesz pójść do seminarium”, nie wiedziałem, co to jest. Zapytałem: „Co tam robicie?”. Powiedział: „Idziesz tam, żeby stać się taki, jak my”. Zgodziłem się. Chciałem spotkać tę Osobę, którą widzieli w ciszy i ciemnościach kaplicy – opowiada kard. Sarah.

Choć minęło tyle lat, wciąż pamięta oddanie tych misjonarzy, którzy przyjechali do Afryki. – Przyjechali nie po to, żeby coś zyskać, ale żeby nam służyć, żeby nas zbawić, tak jak Chrystus nie przyszedł, żeby zyskać, ale żeby oddać swe życie. Oddali swoje życie, a niektórzy umarli bardzo młodo. Dla mnie bycie księdzem jest naśladowaniem tych misjonarzy, którzy przekazali mi swą wiarę. Chcę być taki, jak oni – podkreśla prefekt watykańskiej kongregacji, zajmującej się kwestiami liturgicznymi.

izreal Izrealski parlament przeprasza Ormian

W Watykanie pracuje on od 2001 r. u boku Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka. Smutkiem napawa go to, że bywa przedstawiany jako oponent obecnego papieża. – Zachowuję spokój, bo jestem lojalny wobec papieża. Nie mogą zacytować słowa, zdania, gestu, którym sprzeciwiam się papieżowi. To niedorzeczne. Służę Kościołowi, Ojcu Świętemu, Bogu. To wystarczy – zapewnia afrykański purpurat.

Przestrzega, że są ludzie, którzy „piszą takie rzeczy, żeby wykreować opozycję przeciwko Ojcu Świętemu wśród biskupów albo kardynałów”. – Nie możemy wpaść w tę pułapkę – mówi kard. Sarah.

Kard. Ranjith oskarża rząd o nieudolność

Minęły trzy miesiące od ataków terrorystycznych na Sri Lance, w których zginęło 258 osób, a ponad 600 zostało rannych. My tymczasem nadal nie znamy prawdy. To, co się wydarzyło ciągle jest owiane tajemnicą – mówi metropolita Kolombo. Kard. Malcolm Ranjith oskarżył rząd o nieudolność i zbytnią uległość wobec sił międzynarodowych.

Lankijski hierarcha w wywiadzie dla agencji Asia News przypomniał pamiętny dzień zamachu, 21 kwietnia. „To, co zobaczyłem po przyjeździe na miejsce zamachu było wprost niewiarygodne. Płakałem. Nie mogłem znieść cierpienia tak wielu zrozpaczonych ludzi. Nigdy w życiu nie widziałem takiego cierpienia, nigdy tego nie zapomnę”. Dodał, że dziś kościoły, które po zamachu zostały zamknięte na kilka tygodni, funkcjonują już na 90 procent. Jednak przy okazji wielkich celebracji podejmowane są szczególne środki ostrożności, aby zapewnić wiernym bezpieczeństwo.

Kard. Ranjith odniósł się także do relacji z muzułmanami. Podkreślił, że katolicy nigdy nie mieli z tym problemu. Ostatnie lata jednak przyniosły stopniową radykalizację szczególnie wśród młodych muzułmanów. „Z naszej strony robimy wszystko, aby na poziomie lokalnym mieć z nimi dobre kontakty, unikamy konfrontacji i szukamy pokojowego współżycia”. Zwrócił jednak uwagę, że muzułmanie muszą zdać sobie sprawę z konsekwencji, jakie niesie ze sobą radykalizacja. Winni więc eliminować wszelkie ekstremizmy i blokować ten ruch, który rozprzestrzenia się w całym świecie.

izreal Izrealski parlament przeprasza Ormian Metropolita Kolombo dodał także, że ruch ekstremistyczny finansowany jest przez niektóre kraje Bliskiego Wschodu. Dlatego też wspólnota międzynarodowa, w szczególności Stany Zjednoczone, muszą mieć odwagę, aby potępić tego typu działania, a przede wszystkim powinni przestać sprzedawać im broń. „Część krajów rozwiniętych nie jest szczera i na tym buduje swoje interesy polityczne”.

Dyskusja psychologa klinicznego i biskupa hitem internetu

Rejestracja jednej z najbardziej oczekiwanych rozmów – między znanym kanadyjskim psychologiem klinicznym a biskupem pomocniczym archidiecezji Los Angeles Robertem Barronem ogniskuje od kilku dni olbrzymie zainteresowanie użytkowników internetu. Dwaj rozmówcy podczas blisko półtoragodzinnej rozmowy wymienili się komentarzami dotyczącymi m.in. istoty chrześcijaństwa, natury miłości czy nauczania Kościoła.

Światowej sławy psycholog wyraził przekonanie, że Kościół, który nadmiernie akcentuje miłosierdzie i przebaczenie, jednocześnie nie wymagając, by ludzie odwrócili się od popełnianego zła, w rzeczywistości nie przejmuje się nimi.

„Jeśli naprawdę kogoś kochasz, nie jesteś w stanie tolerować, gdy ta osoba jest poniżej tego, czym mogłaby być” – zaznaczył Peterson. Z kolei założyciel katolickiego apostolatu „Word on Fire” przypomniał, że łaska Boża to nie tylko miłosierdzie i nie tylko sprawiedliwość. „To są dwa ramiona. Brakuje nam bardzo w Kościele tych dwóch ramion. W pewien sposób staliśmy się zbyt «miłosiernym» Kościołem” – przyznał biskup, odwołując się jednocześnie do najbardziej znanych motywów nauczania papieża Franciszka – „towarzyszenia”, czy „szpitala polowego”, do którego porównywany jest Kościół.

Peterson odwołując się do własnych doświadczeń rodzinnych oraz praktyki lekarskiej, zauważył, że miłość potrafi być bardzo wymagająca i często prowadzi do sytuacji, w których człowiek musi skonfrontować się z prawdą o sobie samym. Jego zdaniem, często jest tak, że ktoś, kto przychodzi do Kościoła i otrzymuje tylko przebaczenie, nie słyszy, by żądano od niego zmiany złego postępowania w konkretnych sprawach. Profesor wskazał, że dziś ludzie potrzebuje, by ktoś wskazał im, jak można żyć szlachetnie i wziąć moralną odpowiedzialność za swoje czyny.

izreal Izrealski parlament przeprasza Ormian Bp Barron znany jest szerokiej publiczności z działalności ewangelizacyjnej w internecie. Jest autorem 10-odcinkowej serii filmowej „Katolicyzm”. Podczas tego ewangelizacyjnego przedsięwzięcia, jeszcze jako ksiądz archidiecezji Chicago, wspólnie ekipą filmową odwiedził 50 miejsc w 15 państwach na całym świecie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1986 r. w archidiecezji Chicago. Cztery lata wcześniej uzyskał stopień magistra filozofii na Katolickim Uniwersytecie Ameryki. Studia doktoranckie z teologii ukończył w 1992 r. w paryskim Instytucie Katolickim. Do posługi biskupiej w archidiecezji Los Angeles został powołany przez papieża Franciszka 21 lipca 2015 roku.

Dr Peterson jest profesorem na Uniwersytecie Toronto, psychologiem klinicznym i autorem książki „12 życiowych zasad: antidotum na chaos”. Tematami rozważań akademika jest m.in. psychologia religii, koncepcje kreatywności i osobowości. Na kanale YouTube dr. Petersona, Jordan Peterson Videos, można obejrzeć jego wykłady, zarówno uniwersyteckie, jak i publiczne, między innymi piętnastoodcinkową serię o Biblii. Są tu także jego odpowiedzi na aktualne spory polityczne. Kanał, na którym opublikowano także niedawną rozmowę z bp. Barronem, ma 2,1 miliona subskrybentów.

Song of Songs Festival w Toruniu

Adam Strug, Natalia Niemen, Gospel Rain, Darek Majelonek Hyperhemon – to niektórzy spośród wykonawców, jacy pojawia się na tegorocznym Song of Songs Festival. Jeden z największych festiwali muzyki chrześcijańskiej w Europie odbędzie się w dniach 19-20 lipca na Scenie Plenerowej Centrum Kulturalno-Kongresowego Jordanki w Toruniu.

Idea i cel organizowania tej cyklicznej imprezy wynika z przekonania, że w niespokojnej Europie można i trzeba szukać obszarów, w których młodzi ludzie znajdą wspólną płaszczyznę z innymi, podobnie czującymi i myślącymi – zaznaczają organizatorzy.

Ich zdaniem najlepszą formą takiego kontaktu jest muzyka, w szczególności ta inspirowana chrześcijańską tradycją i prawdą płynącą z Ewangelii. „Jest ona jednocześnie drogą do pokonywania uprzedzeń, wrogości i obojętności wobec innych ludzi, czy innych wyznań religijnych” – czytamy na stronie internetowej Festiwalu. Dlatego, zgodnie z formułą towarzyszącą Festiwalowi od początku, także i tym razem zaprezentują się chrześcijańscy muzycy różnych wyznań.

W programie dwanaście koncertów, które zagrają znakomite gwiazdy Polskiej sceny muzycznej.

W trakcie Festiwalu prowadzona będzie zbiórka pod hasłem: „Budujemy i utrzymujemy Most do Nieba – pierwsze hospicjum dla dzieci na Litwie”. To element ogólnopolskiej akcji fundacji Fundacja Aniołów Miłosierdzia.

Song of Songs Festival to międzynarodowy festiwal muzyki chrześcijańskiej, którego pierwsza edycja odbyła się w 1998 r. (z przerwą w latach 2011-16).

Festiwal jest jedną największych w Europie Środkowo-Wschodniej prezentacją czołówki polskich artystów wykonujących współczesną, profesjonalną muzykę chrześcijańską.

Lekarze chcą odłączyć 5-letnie dziecko od aparatury podtrzymującej życie

O losach 5-letniej dziewczynki, którą brytyjscy medycy chcą odłączyć od urządzeń podtrzymujących życie, rozstrzygnie sąd. Choć dziecko zgodził się przyjąć włoski szpital pediatryczny w Genui, londyńska placówka medyczna sprzeciwia się temu, by rodzice zorganizowali i opłacili transport córki. Komentatorzy wskazują na podobieństwo tego przypadku do wcześniejszych spraw, w których mali pacjenci brytyjskich szpitali – Charlie Gard i Alfie Evans – zostali odłączeni decyzją sądu od aparatury utrzymującej życie, choć pomoc oferowały im placówki medyczne na całym świecie. Tafida Raqeeb, córka imigrantów z Bangladeszu, straciła przytomność kilka miesięcy temu na skutek pęknięcia naczyniaka tętniczo-żylnego mózgu. Mimo operacji, pięcioletnie dziecko nie odzyskało przytomności, a lekarze Royal London Hospital zwrócili się do sądu, by ten pozwolił na odłączenie pacjentki od aparatury, która zapewnia jej życie w stanie półprzytomności. Tafida reaguje na ból, daje niekiedy oznaki życia.

Rodzice Shalina i Mohammed poprosili o pomoc włoskich pediatrów z Instytutu im. Gianniny Gaslini w Genui – szpitala o światowej renomie. Ci, po zapoznaniu się z dokumentacją i konsultacji z brytyjskimi lekarzami, zgodzili się interweniować. Rodzice mają jedynie zorganizować i opłacić transport. O losach dziecka ma ostatecznie zdecydować brytyjski wymiar sprawiedliwości.

Włoscy komentatorzy wskazują na podobieństwo tego przypadku do wcześniejszych spraw, w których mali pacjenci brytyjskich szpitali zostali odłączeni decyzją sądu od aparatury podtrzymującej życie, choć pomoc oferowały im placówki medyczne na całym świecie.

Watykan Kard. Parolin – opór wobec nauczania Franciszka może naruszyć jedność Kościoła

W lipcu 2017 roku w londyńskim hospicjum dla dzieci zmarł liczący niespełna rok Charlie Gard, cierpiący od urodzenia na rzadką chorobę genetyczną. Wcześniej Trybunał Europejski polecił odłączyć wszystkie aparaty zapewniające życie małego pacjenta. Szpital dziecięcy pw. Dzieciątka Jezus w Rzymie był gotów zaopiekować się chłopcem.

W ubiegłym roku na polecenie sądu i wbrew woli jego rodziców został odłączony od aparatury Alfie Evans. Nastąpiło to na 11 dni przed drugą rocznicą urodzin dziecka, cierpiącego na niedobór transaminazy GABA. Jego rodzice bezskutecznie walczyli o przetransportowanie syna do watykańskiego szpitala pediatrycznego. Pomoc w tej sprawie oferował także prezbiteriański szpital pediatryczny w Nowym Jorku.

Nowożeńcy: zamiast kwiatów przybory szkolne

 „Tornister Pełen Uśmiechów” wsparły dwie młode pary z Krakowa organizując w dniu swojego ślubu zbiórkę artykułów szkolnych. Zebrane wyprawki przekazały do Caritas Archidiecezji Krakowskiej, która w tym roku wspomoże w ramach akcji uczniów na Ukrainie.

Aleksandra i Michał oraz Natalia i Grzegorz poprosili swoich gości weselnych, aby zamiast kwiatów zakupili przybory szkolne, które zostaną wysłane do potrzebujących dzieci.

Celem ogólnopolskiej akcji „Tornister pełen uśmiechów” jest wyposażenie w wyprawki szkolne dzieci i młodzież z ubogich rodzin. Zebrane w tym roku artykuły szkolne zostaną przekazane uczniom z Ukrainy.

Ofiarowane książki, zeszyty, piórniki, flamastry i inne przybory szkolne trafią do potrzebujących za pośrednictwem księży i sióstr zakonnych. Obecnie na terenie zachodniej Ukrainy nie są prowadzone działania wojenne, ale rodziny zamieszkujące ten obszar żyją bardzo skromnie. Bieda spowodowana ogólną sytuacją w kraju dotknęła wiele domostw.

izreal Izrealski parlament przeprasza Ormian

Akcja „Tornister pełen uśmiechów” przeprowadzana jest przez Caritas już po raz 11. Jej celem jest zwiększenie szans edukacyjnych uczniów przez zebranie funduszy na zakup i wyposażenie kilkudziesięciu tysięcy wyprawek szkolnych dla najuboższych dzieci i młodzieży w Polsce lub zakup i przekazanie gotowych wyprawek szkolnych. W parafiach w całej Polsce tornistry zakupione przez Caritas są wypełniane według potrzeb przez osoby chcące wspomóc dzieci z ubogich rodzin. Poza tym do specjalnych koszy wystawionych w parafiach będzie można wkładać podstawowe artykuły szkolne, które znajdą się później w wyprawkach przygotowanych przez wolontariuszy Caritas.

„Tornister pełen uśmiechów” można wesprzeć za pomocą:

  • SMS-ów o treści TORNISTER wysyłanych pod nr 72052 (koszt: 2,46 zł z VAT)
  • wpłat indywidualnych na konto Caritas Polska z dopiskiem TORNISTER

77 1160 2202 0000 0000 3436 4384

 

 

Niepełnosprawni wypoczywali na sportowym obozie wrocławskiej Caritas

Caritas Archidiecezji Wrocławskiej zaprosiła swoich podopiecznych na Lekkoatletyczny Obóz Sportowy Olimpiad Specjalnych do Wojnowa. W okresie letnim Caritas diecezjalne organizują różne formy wypoczynku dla ponad 25 tys. dzieci i młodzieży, które finansuje m.in. dochód ze Świecy Caritas rozprowadzanej w okresie przedświątecznym. Uczestnikami są również osoby niepełnosprawne, które podobnie jak ich sprawni rówieśnicy marzą, by gdzieś wyjechać i aktywnie spędzić czas.

Większość osób z niepełnosprawnościami w Polsce spędza letnie wakacje w domu. Jedni nie mogą opuścić miejsca zamieszkania ze względu na bariery architektoniczne, innym wyjazd gdziekolwiek uniemożliwia trudna sytuacja życiowa. Dzięki koloniom i obozom organizowanym przez Caritas oraz pracującym dla niej wolontariuszy, mogą wyjść z domu, odkrywać nowe zakątki kraju i nawiązywać ciekawe znajomości.

Caritas Archidiecezji Wrocławskiej zaprosiła podopiecznych Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Dobroszycach na Lekkoatletyczny Obóz Sportowy Olimpiad Specjalnych. Jego uczestnicy wypoczywali w Wojnowie w towarzystwie kolegów i koleżanek z klubu „Radośni Dobroszyce” działającego przy Warsztatach Terapii Zajęciowej w Dobroszycach. Pobyt nad wodą był bardzo aktywny i pełen niezapomnianych wrażeń. W ciągu dnia młodzi ludzie pływali na kajakach i rowerach wodnych, wieczorem bawili się na dyskotekach. Spalali zbędne kalorie na parkiecie, tańcząc w rytm znanych utworów muzycznych.

izreal Izrealski parlament przeprasza Ormian

Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy Caritas Archidiecezji Wrocławskiej to czasowe miejsce zamieszkania osób niepełnosprawnych, zastępuje im dom rodzinny i zaspokaja potrzebę przynależności, uznania, zrozumienia i bezpieczeństwa. Jego podopieczni zdobywają tutaj wiedzę na poziomie szkoły podstawowej, gimnazjalnej i zawodowej w zależności od stopnia niepełnosprawności. Obecnie w Ośrodku przebywa 70 wychowanków z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim umiarkowanym, znacznym i głębokim.

Ikony generała Andersa wrócą do Syrii

Stowarzyszenie „Dom Wschodni” oraz Caritas Archidiecezji Łódzkiej organizują powrót ikon generała Władysława Andersa do Maluli – małego miasteczka, niedaleko stolicy Syrii. Ikony Andersa, przekazane przez generała podczas pobytu jego żołnierzy w 1943 roku w Maluli, zostały skradzione podczas ataku dżihadystów w 2013 roku. Kopie ikon Chrystusa i Maryi zostaną przekazane kościołowi w Maluli pod koniec sierpnia. Spotkanie będzie również okazją do wspólnej polsko-syryjskiej modlitwy o pokój.

Na pomysł wpadł ks. Przemysław Szewczyk, prezes stowarzyszenia, który od lat wspiera chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Dzięki licznym podróżom na Bliski Wchód, doskonale zna specyfikę rejonu oraz realne potrzeby jego mieszkańców, z którymi Dom Wschodni utrzymuje stały kontakt.

Znaczenie Maluli, starożytność jej chrześcijańskiej wiary, cierpienie jej mieszkańców oraz szczególna obecność Polaków w tym mieście, podczas trudnego dla nas czasu II Wojny Światowej, podsunęły nam pomysł na organizację wydarzenia: „Powrót ikon” – mówi ks. Przemysław Szewczyk, prezes Stowarzyszenia „Dom Wschodni”.

Generał Anders, ofiarowując w Maluli ikony Chrystusa i Maryi, dał wyraz jedności wiary między Polakami, a mieszkańcami miasta. Przyjęcie polskich żołnierzy przez Syryjczyków było dowodem, że jest to wiara, która działa przez miłość, dzięki której, w trudnym czasie wojny, Polacy w Maluli znaleźli braterskie wsparcie.

Chcemy ten gest przekazania ikon ponowić w momencie, gdy Malula cierpi z powodu wojny i gdy wszyscy Syryjczycy przeżywają trudny czas, w którym bardzo wielu Polaków okazuje im wsparcie, także dzięki temu, że poczuwamy się do jedności z syryjskimi chrześcijanami – tłumaczy ks. Przemysław.

Od kilku lat działania Stowarzyszenia „Dom Wschodni” wspiera Caritas Archidiecezji Łódzkiej. Obie organizacje prowadzą wspólnie różne działania pomocowe na rzecz mieszkańców Syrii.

Łódzka Caritas od samego początku aktywnie wspiera program „Rodzina Rodzinie”, w ramach którego Caritas w Polsce regularnie, co miesiąc, przekazuje pomoc mieszkańcom Syrii. Dzięki współpracy ze Stowarzyszeniem „Dom Wschodni” udaje nam się budować swoisty most pomocowy łączący mieszkańców Łodzi i archidiecezji łódzkiej z mieszkańcami Syrii – mówi ks. Andrzej Partyka, dyrektor Caritas Archidiecezji Łódzkiej.

izreal Izrealski parlament przeprasza Ormian

Dzięki wspólnemu zaangażowaniu łódzkiego arcybiskupa Grzegorza Rysia, Domu Wschodniego i Caritas rozwija się inicjatywa „Różaniec za braci”, w ramach której, w parafiach archidiecezji łódzkiej, raz w miesiącu, odmawia się różaniec w intencji chrześcijan na Bliskim Wchodzie i zbiera datki na potrzebną im pomoc. Chrześcijanie z Syrii podarowali wspólnotom parafialnym wykonane własnoręcznie różańce i przygotowują comiesięczne rozważania różańcowe. „Dom Wschodni” i Caritas prowadzą również zbiórki pieniężne na pomoc Syryjczykom, m.in. w ramach akcji „Łódź dla Aleppo”, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego oraz „Dla młodych Aleppo”.

Jestem bardzo szczęśliwy, że mamy tak silne więzi pomiędzy naszym Kościołem w Łodzi i wszystkimi Kościołami w Syrii. Dziękuję Bogu za wszystko, co możemy zrobić tu w Łodzi, żeby pomóc Wam, w Syrii. To, co dla Was robimy, to spłata starego długu, ponieważ nasza wiara narodziła się z Waszej wiary i z Waszego Kościoła – powiedział arcybiskup Grzegorz Ryś, w specjalnym przesłaniu dla mieszkańców Syrii, które towarzyszyć będzie organizowanemu w Aleppo, podsumowaniu kampanii „Łódź dla Aleppo”.

Syria jest krajem bardzo bliskim sercu każdego chrześcijanina, przede wszystkim ze względu na Damaszek, który był świadkiem nawrócenia św. Pawła. Jest jednak jeszcze inne miejsce, które zapada w serce podróżujących w te strony pielgrzymów. Malula – małe miasteczko niedaleko stolicy Syrii, malowniczo położone na zboczu góry, jest miejscem nie tylko ważnym na mapie syryjskiego chrześcijaństwa, ale także naprawdę pięknym.

Malula słynie z tego, że jej mieszkańcy do dziś mówią językiem aramejskim, którym posługiwał się Jezus Chrystus, podczas swojego ziemskiego życia. Początek chrześcijaństwa w mieście wiąże się z obecnością św. Tekli, uczennicy św. Pawła. Świadectwo jej życia tak wpłynęło na mieszkańców, że przejęli od niej wiarę w Chrystusa, która do dzisiaj dominuje wśród mieszkańców Maluli. Górująca nad miastem grota, która dała schronienie św. Tekli i stała się miejscem jej pochówku po śmierci, stanowi obecnie serce sanktuarium, do którego pielgrzymują wierni, nie tylko z Syrii.

W mieście znajduje się także kościół św. Sergiusza i Bakchusa, legionistów rzymskich, którzy po przyjęciu wiary w Chrystusa ponieśli śmierć męczeńską. W tym kościele znajduje się najprawdopodobniej najstarszy zachowany ołtarz chrześcijański, będący świadkiem starożytności Kościoła w Syrii.

Watykan Kard. Parolin – opór wobec nauczania Franciszka może naruszyć jedność Kościoła

Dla serca każdego Polaka ważne jest z kolei inne wydarzenie z historii Maluli. Tutaj, w 1943 roku, przez dwa miesiące, przebywała armia generała Władysława Andersa. Obecność Polaków w miasteczku, jest w opowieściach mieszkańców bardzo serdecznie wspominana, a odwiedzającym kościół Sergiusza i Bakchusa pielgrzymom z Polski, dumnie pokazywano zawsze dwie ikony, ofiarowane kościołowi przez generała. Pokazywano, gdyż obecnie ich tam nie ma. W czasie wojny, która do dziś tli się w Syrii, Malula była często atakowana przez radykalnych dżihadystów, którzy zajęli miasto na przełomie listopada i grudnia 2013 roku i postąpili wobec mieszkańców bardzo okrutnie. Wielu ludzi ratowało się ucieczką, wielu zginęło. Starożytny ołtarz w kościele św. Sergiusza i Bakchusa został rozbity, a dzieła sztuki – w tym ikony generała Andersa – zostały skradzione. Po wypchnięciu dżihadystów z Maluli, zrabowane dzieła sztuki nie zostały odnalezione. Ikony generała Andersa przepadły.

Ten szczególny polski akcent, w syryjskiej Maluli, ma szansę na powrót. Właśnie trwają prace nad przygotowaniem kopii ikon. Mamy nadzieję, że już wkrótce zajmą puste miejsce w kościele św. Sergiusza i Bakchusa.

 

„Powrót ikon” generała Andersa można wesprzeć:

Stowarzyszenie “Dom Wschodni – Domus Orientalis”
ul. Więckowskiego 13, 90-721 Łódź
mBank: 70 1140 2004 0000 3002 7483 9388
tytuł przelewu: Powrót ikon

Galeria zdjęć (2 zdjęć)

Subskrybuje zawartość